Blog > Komentarze do wpisu
Samotność epidemią XXI wieku?

 

Miłość. Wielkie uniesienia, gorące wyznania, plany na przyszłość. Gdy przebrzmią weselne dzwony przychodzi nam żyć z drugą osobą całą dobę. Ci, którzy mówią, że umiejętność mieszkania pod jednym dachem z drugim człowiekiem, to umiejętność najtrudniejsza ze wszystkich - mają wiele racji. Mimo wielu rozczarowań gro osób pozostaje ze sobą - na dobre i złe. Czasem dlatego, bo są dzieci, których opuścić nie wolno, czasem dlatego, że dopada nas niewiara w to, że możemy spodobać się komuś innemu a czasem zwykła wygoda. Mąż przyniesie pieniądze, żona zadba o dom. Takie mamy role do odegrania. Po co więc to wszystko zmieniać? Są przecież tacy, którzy nawet tego nie mają. A poza tym, żyjąc samotnie człowiek naraziłby się na współczucie czy drwiny otoczenia. Więc ludzie trzymają się tego wszystkiego, co mają: samochodu, urządzonego mieszkania, poczucia ważności, jako głowy rodziny, finansowego bezpieczeństwa... Nie jest to może dużo, ale i nie mało przecież. Fakt, są też nieuniknione przykrości, jak na przykład seks z mężczyzną, który przestał się zachwycać naszym ciałem czy wysłuchiwanie opowieści kobiety, której zdanie w danej sprawie kompletnie nas nie interesuje.

W podobną pułapkę wpadają też zaprzysiężeni single, którzy po osiągnięciu życiowych celów zaczynają rozglądać się za partnerem i z przerażeniem odkrywają, że nie ma, w czym przebierać.  Ci najfajniejsi już zajęci albo wolni, ale z dziećmi. (A jak już ustaliliśmy (Tekst o mamuśkach) mamuśki omijamy szerokim łukiem. I to nie tylko ze względu na wielkość pochwy). W końcu często decydują się na związek tylko po to, aby nie być samemu. Ewentualne braki, każda ze stron jakoś sobie wynagrodzi. Żona potajemnie uskłada pieniążki na ciuch a mężowi powie, że to stary i przerobiony, za pomocą wieczornych bólów głowy zmusi męża do wzięcia nadgodzin, by zmienić mieszkanie na większe. Po za tym, będzie znać na pamięć wszystkie seriale o wiecznej miłości i serdecznych dla siebie ludziach. A mąż, zanim wróci do domu, wpadnie jeszcze na obowiązkowe piwo z równie znudzonymi jak On kolegami, by pogadać sobie o swoich podbojach miłosnych z okresu młodości. Dowcipy o żonie czekającej z wałkiem na pijanego męża, mają realne odbicie w rzeczywistości. Inaczej by nas nie śmieszyły. Wystarczy, że po ich wysłuchaniu puścimy do siebie oczko i już wiemy o co chodzi. Takie życie staje się po pewnym czasie elementem naszego krajobrazu tak jak przewrócony kosz, czy menel iszczący na świeżo otynkowaną ścianę osiedlowego śmietnika. Gdy się do nich przyzwyczaimy, zapominamy, że mogłoby być inaczej. Tracimy wiarę. Przestajemy walczyć. Taki stan trudno nazwać bliskością ale i nie jest to całkowita samotność. Żyjemy więc sobie powoli, bez chłodu ale i bez żaru, w letniej zupie niebliskości i niesamotności.

 

...więc nie plujmy na Kazia.

środa, 28 stycznia 2009, roman_kierowca_tira

Polecane wpisy


Jeżeli chcesz przesłać mi:

  • sugestie co do wpisów
  • swoje zdjęcie
  • ciepłe słowa
  • lub cokolwiek innego

    to pisz:
    kierowcatirablox@gmail.com






  • Jeśli podoba Ci się zawartość
    tej strony i szukasz sposobu
    na powiadamianie
    o nowych treściach,
    to wystarczy kliknąć ikonę
    znajdującą się poniżej
    tego tekstu.
    Otrzymasz prawo
    do subskrybowania
    przy użyciu swojego
    ulubionego czytnika kanałów: