Blog > Komentarze do wpisu
Seks-emigracja...

 

Była piękna pogoda. Dróżka puściutka, ładnie odśnieżona. Mogłem sobie pozwolić na szybszą jazdę. Jechałem z towarem do Gdańska. Lubiłem tę trasę. Wiedziałem, że tak jak zawsze nadarzy się okazja do tego, aby wyskoczyć na plażę i pospacerować brzegiem morza. Bałtyk jest piękny także zimą. A może jest piękny właśnie zimą?  Z rozmyślań wyrwał mnie widok autostopowiczki w kusym kożuszku, energicznie machającą dłonią ubraną w zieloną rękawiczkę.  Tak na oko jakieś 30-34 lata. Zdziwiłem się, że takie stare kobiety jeszcze żyją. Może uciekła z domu spokojnej starości? Zlitowałem się nad nią. Wiedziałem, że żaden kierowca jej nie zabierze. Ja mam dobre serce. I wrażliwy jestem. Dałem  więc po hamulcach. Wsiadła do mojej kabiny, stękając z wysiłku. Po czym uśmiechnęła się szeroko, pokazując pełen garnitur czegoś, co dawno, dawno temu, można było nazwać zębami. Z miejsca pożałowałem, że zatrzymałem się. Dyskretnie uchyliłem szybę, co by, zapach z jej ust mnie nie udusił.

- Panie kierowco, proszę do Gdańska. Wracam właśnie z Irlandii - niepytana, zaczęła mi się zwierzać - bo wie pan, kryzys nas dopadł na Wyspach. Zaczęli zwalniać, to wolę tu siedzieć na bezrobociu, niż tam. W Gdańsku mam narzeczonego. Znaczy, byłego narzeczonego. Jadę go odwiedzić.

Spojrzałem na nią uważnie. Nie miałem ochoty na wysłuchiwanie opowieści z poszczególnych etapów jej życia. Ale cóż było robić. Wiedziałem, że jak powiem do niej: „Zamilcz kobieto", to i tak będzie gadać. Zacisnąłem więc zęby i udałem zainteresowanie. A ona ciągnęła dalej:

- Siedziałam na Wyspach prawie pięć lat. Pracowałam najpierw na zmywaku, a potem to różnie. Tam gdzie praca była.  Zostawiłam w Polsce narzeczonego, miał dojechać do mnie, gdy się jakoś urządzę - tu zamilkła na moment, a w oczach pojawiły się łzy - ale wie pan jak to bywa, samotna kobieta, w wielkim mieście...

Już nic nie musiała mówić. Doskonale znałem ten schemat z opowiadań moich znajomych. Różne, wynajmowane mieszkania, różni, przypadkowi współlokatorzy. Zawsze pojawiał się seks, najpierw aby zagłuszyć tęsknotę za krajem, za chłopakiem, dzieckiem, a potem jako zapłata, za znalezienie pracy. Po dwóch trzech latach spędzonych na emigracji, z kobiety nie pozostawało już nic. Puste ciało, dymane na wszelkie możliwe sposoby. Nierzadko praca na zmywaku, bywała zamieniana na pracę prostytutki. I to magiczne myślenie, że nikt się przecież nie dowie, bo to inny kraj, bo taka potrzeba. Nieświadome niczego, paliły za sobą mosty, niszczyły związki. Pojawiło się pojęcie euro sierot, czyli dzieci, których pseudo-matki, nie zamierzały wracać już do kraju.

Pojawienie się kryzysu finansowego, spowodowało jednak, że pozarażane AIDS bądź inną dżumą XXI wieku, oszpecone zaschniętą spermą przypadkowych kochanków, kobiety zostały zmuszone do powrotu do ojczyzny. Powoli wracają, próbując odbudować to, co same zepsuły...

Dojechałem do Gdańska, kobieta wysiadła. Spojrzałem na nią z pogardą. W moich oczach nigdy nie będzie litości dla takich szmat. Wiem natomiast jedno. Jeżeli spotkam kiedyś kobietę swojego życia, to z pewnością nie będzie to kobieta, która kiedyś była na emigracji.

 

 

sobota, 17 stycznia 2009, roman_kierowca_tira

Polecane wpisy


Jeżeli chcesz przesłać mi:

  • sugestie co do wpisów
  • swoje zdjęcie
  • ciepłe słowa
  • lub cokolwiek innego

    to pisz:
    kierowcatirablox@gmail.com






  • Jeśli podoba Ci się zawartość
    tej strony i szukasz sposobu
    na powiadamianie
    o nowych treściach,
    to wystarczy kliknąć ikonę
    znajdującą się poniżej
    tego tekstu.
    Otrzymasz prawo
    do subskrybowania
    przy użyciu swojego
    ulubionego czytnika kanałów: