PODRÓŻ Z ROMKIEM - KIEROWCĄ TIRA
Blog > Komentarze do wpisu
« Zdrada - to bardzo boli
Miłość to je-bajka? »

Ssij, mała, ssij...

 

... czyli moje wspomnienie ostatniego sylwestra.

 

Uwielbiam spotkania w kręgu znajomych. Wówczas czuję się swobodnie, mogę być sobą. Nie muszę trzymać fasonu, ani uważać na słowa. Dlatego też propozycję spędzenia Sylwestra w bacówce w Bukowinie Tatrzańskiej, przyjąłem z nieskrywaną radością. Wprawdzie niekoniecznie góry to coś, co lubię, ale przecież nikt po szczytach nie zamierzał hasać.

Na imprezie sylwestrowej miała być cała paczka chłopaków z konwoju. Wiesiek, Blacha, Mamut, Zigi i inni. Czułem w kościach, że impreza będzie ostra. Blacha przezornie przyjechał sam (KTO JEST OJCEM DZIECKA BLACHY ), żonę z dzieckiem wysłał do teściów.

Super się złożyło, że niedaleko nas inną bacówkę wynajęły jakieś studentki z Krakowa. Siedemnaście lasek! Wprawdzie było z nimi paru kolesi, ale jak to Mamut określił, „zwykłe pionki na jednego strzała". Inna sprawa, że Mamut jednym strzałem potrafił i konia powalić. Na szczęście Wszechmocny oprócz siły obdarzył go także łagodnym charakterem.

Wiedziałem już, że niezaspokojony nie odjadę z gór. Kto wie? Może nawet trafi mi się jakaś dziewica? Ech, uwielbiam dziewice. Są takie ciasne, czyste i niewinne.

Przygotowania do imprezy przebiegły dosyć sprawnie. Wiesiek poleciał zaprosić laski (chętnie przystały na naszą propozycję), ja z Blachą pojechaliśmy po alkohol, żarcie, jakieś fajerwerki oraz kilka paczek z prezerwatywami a Mamut z chłopakami wzięli się za urządzanie bacówki.  

Wieczorem odjebani i wyżelowani poszliśmy po dziewczyny. Nie powiem, niektóre wyglądały oszałamiająco. Szczególnie jedna wpadła mi w oko. Taka skromna czarnulka. Może miała z metr siedemdziesiąt wzrostu, stylowe okularki, ciemne długie włosy i duże cycki. Wyglądała na spokojną. Oj poczułem, że dziś wieczorem ta dupa będzie jęczeć z rozkoszy. Ona chyba poczuła to samo, bo zaraz do mnie podeszła.

Zapuściliśmy muzę, i zaczęliśmy pląsać. Ta laska naprawdę nieźle się bujała. Widać było, że nieobce były jej te klimaty. W pewnym momencie zacząłem wątpić czy to dziewica. No ale już było za późno na zmianę. Chłopaki już wyhaczyli towar, który ich najbardziej interesował i zostały tylko raszple. Te natomiast bawiły się same w kółeczku.

- Jak masz na imię? - zapytałem. Nie lubię zasadzać się na kobiety, nie wiedząc jak się nazywają.

- A jakie imię lubisz? - spojrzała na mnie filuternie. „Taaa, dziewica, kurwa jego mać" - pomyślałem sobie.

- A Ty jak się nazywasz? - przysunęła się bliżej. Poczułem jej twarde sutki na swojej piersi.

- Romek - odrzekłem.

- Ojej, moje ulubione imię - uśmiechnęła się, a jej dłoń dyskretnie musnęła moje krocze - Słuchaj Romek, widzę, że starasz się mnie poderwać. Uwierz mi, naprawdę nie musisz, możesz spokojnie ominąć ten etap.

No cóż, nie powiem, żebym był zadowolony z takiego obrotu sprawy. Łatwe laski to ja mam na co dzień. Ale nie było sensu wybrzydzać.

Do północy bujaliśmy się po prowizorycznym parkiecie, piliśmy na umór. Potem wystrzeliliśmy parę rac świetlnych, obwieszczając światu, że Nowy Rok 2009 już nadszedł a następnie przystąpiliśmy do konsumpcji świeżo zawartych znajomości. Nie powiem, dziewczyny jak na studentki przystało, doskonale wiedziały jak się zabrać za te „klocki". Zaczęło się więc grupowe lizanie, pojękiwanie i szlochanie (to Blacha walczył ze sobą, co by żonie rogów nie przyprawić). Jako, że ja mam złe doświadczenia z grupowymi atrakcjami  (kiedyś napiszę dlaczego), zabrałem swoją laskę do pokoju na górze. Mieliśmy już nieźle w czubie i szczerze mówiąc nie w głowie mi były gry wstępne. Zabrałem się więc od razu do rzeczy gdy nagle studentka złapała mnie za rękę i wybełkotała pijackim głosem:

- Romek, pieprz mnie w każdy otwór, który znajdziesz, ale nie tu - wskazała ręką na srom -  Mam faceta, siedzi w Irlandii, i chcę zachować dla niego dziewictwo. Aż do ślubu.

Spojrzałem na jej odbyt i niemal dostrzegłem wnętrzności. Taki był rozrobiony.  Taka z niej dziewica, jak ze mnie Bruce Willis. Ale w swoim mniemaniu pozostawała dziewiczo czystą i to pozwalało jej na to, aby myśleć o sobie, nie jak o kurwie, ale jak o porządnej kobiecie.  

- Wybacz, ale nie jestem pedałem, żeby ładować w dupę - zacząłem nakładać spodnie. Spojrzała na mnie tymi swoimi wielkimi oczami, zalana w trupa.

- A chuj z dziewictwem - rzekła rozkładając nogi. Po chwili zaczęła wydawać jęki, przerywając je od czasu do czasu aby wykrzyczeć:  „Tak, Romku, tak, mocniej, mocniej". A z dołu dobiegał głos Blachy, oznajmujący, że przegrał walkę z pokusą:

- Ssij, mała, ssij!

 

 

 

   .........................................................

 

 Jednak postanowiłem opublikować ten wpis na blogu. Miałem go rozsyłać jedynie na maila, ponieważ wyszła mi z niego bardzo ostra sieczka.  Ale ponieważ dostałem ponad setkę maili ( i wciąż przychodzą), to pogubiłem się trochę w tym komu już wysłałem a komu nie, no i odpisywanie zajęło by mi całą wieczność. Więc postanowiłem, że trochę złagodzę ten wpis i wrzucę go do publicznego odczytu.

 

 


---------------------------------------

 

p.s. Ponieważ od jakiegoś czasu dostaję dziwne maile, informuję:

Nie prowadzę innych blogów poza tym blogiem.

Nie licząc onetowego blogu Pana Marshalla, komentuję jedynie blogi na bloxie, używając loginu roman_kierowca_tira.

 

 

 

-------------------------------------------

 

 p.s. Na specjalne życzenie Jurka,

przesyłam od niego serdeczne życzenia dla BERTRADY.

 

Tak, warto złożyć życzenia Bertradzie, chłopaki z konwoju, do dziś miewają polucje, gdy Bertrada im się przyśni.

----------------------------------------------

 

P.S. Małe dopowiedzenie do notki: "Polskie kobiety nie myją się w kroku":

Asia z Wałbrzycha, umie dbać o higienę krocza.

Kogoś jeszcze dopisać? Śmiało pisać na maila:

roman_kierowca_tira@gazeta.pl

 

Grzesiek z Białegostoku prosi napisać, że jego kobieta Beata, ma zawsze czyste i pachnące krocze. Co niniejszym czynię.

P.S. Faktycznie Grzesiek, teraz sobie przypominam. Beata ma czyściutkie krocze. Wiesiek też to potwierdza.

 

Wiola z Katowic też wie jak dbać o higienę krocza. 

P.S. Dzwoniłem do swojego ojca. Potwierdził.

 

 

 

czwartek, 19 lutego 2009, roman_kierowca_tira
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »

Jeżeli chcesz przesłać mi:

  • sugestie co do wpisów
  • swoje zdjęcie
  • ciepłe słowa
  • lub cokolwiek innego

    to pisz:
    roman_kierowca_tira@gazeta.pl






  • Jeśli podoba Ci się zawartość
    tej strony i szukasz sposobu
    na powiadamianie
    o nowych treściach,
    to wystarczy kliknąć ikonę
    znajdującą się poniżej
    tego tekstu.
    Otrzymasz prawo
    do subskrybowania
    przy użyciu swojego
    ulubionego czytnika kanałów:



    Stronę monitoruje stat24




    Pisz swój dziennik w Internecie
    Pisz blog
    Dodaj blog do ulubionych
    Blox.pl
    poprzedni blog załóż bloga następny blog