|
środa, 04 stycznia 2012
Jak kobiety rozdziewiczyć nie potrafiłem
Wpis już na dniach! Będzie to krótka historia o tym, jak będąc w trasie przespałem się z dziewicą. Trzydziestoletnią. I dlaczego wyszło tak a nie inaczej;-)
poniedziałek, 19 grudnia 2011
środa, 02 marca 2011
niedziela, 01 marca 2009
Miłość to je-bajka?
Już od najmłodszych lat rodzice czytają nam bajki, w których książę na białym rumaku posuwa biedną, zahukaną ale piękną sierotkę czy też innego czerwonego kapturka. Każda bajka kończy się weselem i słowami: "Żyli długo i szczęśliwie a ona zawsze miała orgazm. Pochwowy". I tak rośniemy w przekonaniu, że miłość wszystko pokona (zakochany rycerz zawsze da bęcki złemu smokowi), że trwa wiecznie i jest piękna. Aż nagle stajemy na ślubnym kobiercu, po jakimś czasie namiętność opada a cycki zaczynają zwisać i wielkimi ze zdziwienia oczętami rozglądamy się na boki. Bo nagle ten piękny rycerz na białym rumaku przychodzi do domu zmęczony, spocony, nierzadko bierze puszkę piwa i siada przed telewizorem oglądając mecz. Zero uniesień, romantyzmu, zaczyna się udawanie orgazmów i łykanie niebieskich tabletek - trzeba płacić podatki, rachunki, nie zawsze wystarcza do pierwszego, pojawiają się choroby, normalne, typowe kryzysy. Wówczas wyrywasz sobie włosy z łona czując, że zrobili Cię w balona. Nikt Ci nie powiedział, że nie da się żyć samą miłością, nikt Ci nie powiedział, że Twój partner nie zawsze będzie pachnący, nikt Ci nie powiedział, że nie zawsze będzie miał czas tylko dla Ciebie, i że nie zawsze będzie mu stał. Przeglądasz Internet, bo tam szukasz potwierdzenia tego, że miałaś pecha, że Cię oszukali i przypadkiem trafiasz na stronę www.kierowcatira.blox.pl a tam Romek pisze Ci: O miłość trzeba dbać, miłość trzeba pielęgnować, miłość musi ewaluować, miłość musi się zmieniać bo i z każdym rokiem Ty się zmieniasz, zmieniają się Twoje relacje z partnerem. No i nie zapomnij ćwiczyć mięśni Kegla, szmato. Wyłączasz komputer i zła mówisz sama do siebie: "A co to za brednie. Przecież miłość raz dana powinna być wieczna. Dbanie zawiera wysiłek. A co to za miłość, w którą trzeba wkładać wysiłek. Ja chcę miłości bez wysiłku, takiej bajkowej, takiej: Żyli długo i szczęśliwie". W końcu rozstajesz się z partnerem, poznajesz kogoś nowego. Jest wspaniale, jest miłość. Ale po jakimś czasie znowu czujesz, że namiętność opadła a cycki jeszcze bardziej oklapły. Więc się rozstajesz znowu. Aż pewnego dnia widzisz parę staruszków idących przez park, trzymających się za ręce. Podbiegasz do nich, zatrzymujesz i pytasz: "Jak to? Przecież w bajkach książę był młody i silny, a księżniczka młoda, piękna i ciasna. Przecież miłość jest tylko dla młodych. Czy wy się kochacie? Jaki jest sekret miłości? Przecież Ona nie trwa wiecznie". Patrzysz im w oczy i wszystko wreszcie rozumiesz. No tak miłość musi się zmieniać, musi dojrzewać razem ze związkiem a mięśnie Kelga trzeba ćwiczyć. Nie można miłości idealizować, nie można żyć w oderwaniu od codziennych problemów. Skruszona przychodzisz do domu, włączasz Internet, wpisujesz adres strony www.kierowcatira.blox.pl i w jednym z komentarzy piszesz: Miałeś rację Romku, o miłość trzeba dbać, pielęgnować, walczyć. Nie wolno idealizować miłości, partnera, bo nie ma na świecie ideałów. Oprócz Ciebie, oczywiście.
czwartek, 19 lutego 2009
Ssij, mała, ssij...
... czyli moje wspomnienie ostatniego sylwestra.
Na imprezie sylwestrowej miała być cała paczka chłopaków z konwoju. Wiesiek, Blacha, Mamut, Zigi i inni. Czułem w kościach, że impreza będzie ostra. Blacha przezornie przyjechał sam (KTO JEST OJCEM DZIECKA BLACHY ), żonę z dzieckiem wysłał do teściów. Super się złożyło, że niedaleko nas inną bacówkę wynajęły jakieś studentki z Krakowa. Siedemnaście lasek! Wprawdzie było z nimi paru kolesi, ale jak to Mamut określił, „zwykłe pionki na jednego strzała". Inna sprawa, że Mamut jednym strzałem potrafił i konia powalić. Na szczęście Wszechmocny oprócz siły obdarzył go także łagodnym charakterem. Wiedziałem już, że niezaspokojony nie odjadę z gór. Kto wie? Może nawet trafi mi się jakaś dziewica? Ech, uwielbiam dziewice. Są takie ciasne, czyste i niewinne.
Przygotowania do imprezy przebiegły dosyć sprawnie. Wiesiek poleciał zaprosić laski (chętnie przystały na naszą propozycję), ja z Blachą pojechaliśmy po alkohol, żarcie, jakieś fajerwerki oraz kilka paczek z prezerwatywami a Mamut z chłopakami wzięli się za urządzanie bacówki. Wieczorem odjebani i wyżelowani poszliśmy po dziewczyny. Nie powiem, niektóre wyglądały oszałamiająco. Szczególnie jedna wpadła mi w oko. Taka skromna czarnulka. Może miała z metr siedemdziesiąt wzrostu, stylowe okularki, ciemne długie włosy i duże cycki. Wyglądała na spokojną. Oj poczułem, że dziś wieczorem ta dupa będzie jęczeć z rozkoszy. Ona chyba poczuła to samo, bo zaraz do mnie podeszła. Zapuściliśmy muzę, i zaczęliśmy pląsać. Ta laska naprawdę nieźle się bujała. Widać było, że nieobce były jej te klimaty. W pewnym momencie zacząłem wątpić czy to dziewica. No ale już było za późno na zmianę. Chłopaki już wyhaczyli towar, który ich najbardziej interesował i zostały tylko raszple. Te natomiast bawiły się same w kółeczku. - Jak masz na imię? - zapytałem. Nie lubię zasadzać się na kobiety, nie wiedząc jak się nazywają. - A jakie imię lubisz? - spojrzała na mnie filuternie. „Taaa, dziewica, kurwa jego mać" - pomyślałem sobie. - A Ty jak się nazywasz? - przysunęła się bliżej. Poczułem jej twarde sutki na swojej piersi. - Romek - odrzekłem. - Ojej, moje ulubione imię - uśmiechnęła się, a jej dłoń dyskretnie musnęła moje krocze - Słuchaj Romek, widzę, że starasz się mnie poderwać. Uwierz mi, naprawdę nie musisz, możesz spokojnie ominąć ten etap. No cóż, nie powiem, żebym był zadowolony z takiego obrotu sprawy. Łatwe laski to ja mam na co dzień. Ale nie było sensu wybrzydzać. Do północy bujaliśmy się po prowizorycznym parkiecie, piliśmy na umór. Potem wystrzeliliśmy parę rac świetlnych, obwieszczając światu, że Nowy Rok 2009 już nadszedł a następnie przystąpiliśmy do konsumpcji świeżo zawartych znajomości. Nie powiem, dziewczyny jak na studentki przystało, doskonale wiedziały jak się zabrać za te „klocki". Zaczęło się więc grupowe lizanie, pojękiwanie i szlochanie (to Blacha walczył ze sobą, co by żonie rogów nie przyprawić). Jako, że ja mam złe doświadczenia z grupowymi atrakcjami (kiedyś napiszę dlaczego), zabrałem swoją laskę do pokoju na górze. Mieliśmy już nieźle w czubie i szczerze mówiąc nie w głowie mi były gry wstępne. Zabrałem się więc od razu do rzeczy gdy nagle studentka złapała mnie za rękę i wybełkotała pijackim głosem: - Romek, pieprz mnie w każdy otwór, który znajdziesz, ale nie tu - wskazała ręką na srom - Mam faceta, siedzi w Irlandii, i chcę zachować dla niego dziewictwo. Aż do ślubu. Spojrzałem na jej odbyt i niemal dostrzegłem wnętrzności. Taki był rozrobiony. Taka z niej dziewica, jak ze mnie Bruce Willis. Ale w swoim mniemaniu pozostawała dziewiczo czystą i to pozwalało jej na to, aby myśleć o sobie, nie jak o kurwie, ale jak o porządnej kobiecie. - Wybacz, ale nie jestem pedałem, żeby ładować w dupę - zacząłem nakładać spodnie. Spojrzała na mnie tymi swoimi wielkimi oczami, zalana w trupa. - A chuj z dziewictwem - rzekła rozkładając nogi. Po chwili zaczęła wydawać jęki, przerywając je od czasu do czasu aby wykrzyczeć: „Tak, Romku, tak, mocniej, mocniej". A z dołu dobiegał głos Blachy, oznajmujący, że przegrał walkę z pokusą: - Ssij, mała, ssij!
Zdrada - to bardzo boli
(Czasem na specjalne życzenie, dodaję notki, które niekoniecznie pasują do konwencji tego bloga. Ale dobrze mi z tym. Więc czasem takie notki będą się pojawiały.)
P.S. Czy należy mówić partnerowi o zdradzie? No cóż, na to nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Każda sytuacja wbrew pozorom jest inna. W każdym bądź razie należy pamiętać, że mężczyźni bardzo rzadko wybaczają zdrady, a kobiety? No cóż, najlepiej odda to ten znany dowcip: Mąż z żoną jedzą obiad w wykwintnej restauracji, kiedy nagle do ich stolika podchodzi oszałamiająco piękna, młoda dziewczyna, całuje faceta w usta, mówi, że zobaczą się później i wychodzi. Żona patrzy na męża z wściekłością: ;-)
wtorek, 17 lutego 2009
Przytulne siedlisko wirusów!
Czy wiesz, że coraz więcej wirusów można spotkać w kobiecym łonie? To tam wśród zalesionych wzgórz i pagórków czają się niczym sępy, gotowe rzucić się na swoją ofiarę. Natura tak nas stworzyła, że chcąc nie chcąc, musimy zdobywać ten teren. Szczęście nasze, jeżeli to teren dziewiczy. Ale niestety coraz częściej spotyka się te tereny, już dawno odkryte i spenetrowane, nim jeszcze młode knieje zdążą nabrać dojrzałości i zabujać gęstym listowiem. W takich spenetrowanych terenach, łatwiej o niego. Wirusa. Czyha on tylko na moment, gdy zanurzysz się w tym bagnie rozpusty, aby rozpocząć rzeź i namnażanie. Stosuj więc prezerwatywy, które niczym firewall pozwolą Ci na penetrację terenu, osłaniając przed zgubnym dotykiem wirusa. Dbaj o dobre zabezpieczenie. Bo w końcu chodzi o Twoje bezpieczeństwo. Stosuj tylko oryginalne produkty, bo tylko one dają gwarancję niemal 100% pewności ochrony. Nie daj się skusić i omamić, łatwą oszczędnością. Zły towar może pęknąć, ulec uszkodzeniu. Nie ryzykuj więc swojego zdrowia. W końcu jeszcze tyle terenów jest do zdobycia.
--------------------------------------------------------------- P.S. Jeżeli ktoś się na tym zna i chce zrobić to za free, to chętnie przyjrzę się propozycjom, dotyczącym zmiany wyglądu mojego szablonu. Kontakt na maila. Z cyklu: Ludzie maile piszą a Romek odpowiada
Zapraszam do dalszej korespondencji ze mną. Jednocześnie aby uspokoić: zamieszczam na blogu, tylko te mailowe pytania, których autorzy wyrazili zgodę na publikację. "Witaj. Piszę z problemem. Mam kłopot, bo nie wiem jak powiedzieć dziewczynie lub też koleżance, że nie znoszę zabawnych animacji we flashu o przyjaźni, czy też animowanych slajdów z muzyką w tle przedstawiających zajączki, małe dzidziusie, czy serca w dziwnej kolorystyce. Jak powiedzieć komuś o tym, że nie znoszę tego i nie mam ochoty tego oglądać! Jak dać do zrozumienia, aby nie urazić tej drugiej osoby?" (w tym przypadku kobieta wysyłająca takie karteczki, nie jest nastolatką, ale 30-sto latką - dopisek Romka)
Romek: Wysyłanie takich kolorowych karteczek czy slajdów to jest domena nastolatek. One w tym się lubują. I mają do tego w pełni prawo. Gdy natomiast starsza kobieta, w tym wypadku dwudziestokilkuletnia, wysyła takie rzeczy mężczyźnie, to znaczy, że kompletnie nie zna języka płci. Czy Ty wysyłasz swojej koleżance zdjęcia nagich kobiet, bo akurat Tobie się podobają? Czy liczysz na to, że Ona także się tym zachwyci i pomyśli sobie o Tobie, że jesteś wspaniałym przyjacielem? Jestem przekonany, że nie. Bo my mężczyźni, mamy dar refleksyjności. Wiemy co można przesłać koleżance a co koledze. Niestety wiele kobiet, nie potrafi zrozumieć, że mówimy różnymi językami, że to, co podoba się koleżance, niekoniecznie podoba się nam mężczyznom. No chyba, że mamy tu na myśli pedała. Stąd wynika wiele nieporozumień między płciami. Kobiety się żalą, czują się niezrozumiane. A wystarczy tylko trochę ochoty, i świadomość, że mężczyzna i kobieta naprawdę się różnią, że patrząc na daną rzecz, widzimy co innego. Jakże świat byłby wówczas prosty. Ale nie, kobiety, za nic nie potrafią skumać, że dla nas facetów, różowy to nie najpiękniejszy kolor na świecie a „M jak miłość" to nie wielki przebój ostatnich lat i „trzeba koniecznie go zobaczyć". Za nic nie potrafią zrozumieć, że facet nie myśli tylko o seksie, i że trzeba się, kurwa, myć w kroku oraz ćwiczyć mięśnie Kegla. Kobiety mają też debilny zwyczaj utrzymywania kontaktów z byłymi facetami, i za nic nie potrafią zaczaić, że my faceci, źle się czujemy w towarzystwie kolesi, którzy dmuchali naszą kobietę. Nie potrafią też zrozumieć, że nie ekscytujemy się widząc zdjęcia małych dzieci, piesków i inszych. Tylko bombardują nas swoją wizją świata i potem narzekają, że jesteśmy tacy zimni i nieczuli. A wystarczy, kurwa, trochę chęci i zrozumienia, że nasze światy, męski i kobiecy są inne, i żeby dobrze żyć trzeba się nauczyć wielu kompromisów. Powiem Ci bracie, jedną rzecz. Jeżeli koleżanka przysyła Ci takie infantylne karteczki, to nie dotrą do niej żadne logiczne argumenty. Tym bardziej, że ma już swoje lata. Jedyne co możesz zrobić, to tak ustawić w swojej skrzynce mailowej, aby korespondencja od niej trafiała do spamu. I niech Cię ręką Boża chroni, od związania się z taką kobietą! Jeżeli kobieta, która skończy osiemnaście lat, przysyła takie rzeczy, to znaczy, że Ona nigdy nie zrozumie, na czym polegają różnice w języku płci. A jeżeli tego nie pojmie, to żaden facet nie będzie z nią szczęśliwy.
"Przy okazji chciałbym zaproponować jeden temat do Twojego bloga. Piszesz w rozbrajająco szczery sposób o wielu sprawach, co bardzo cenię u Ciebie. Jedna sprawa nie daje mi spokoju. Zastanawiam się co na ten temat sądziłby Romek, kierowca tira. Związek osoby pełnosprawnej z niepełnosprawną (mężczyzna jest pełnosprawny, a ona byłaby niepełnosprawna - nie mówię tu nagłym wydarzeniu, ale z rozmysłem o wybraniu kogoś na partnerkę osobę niepełnosprawną. Ewentualnie również w drugą stronę.). Może się nie nadaje na Twojego bloga, ale zastanawiam się jakie wynikają z tego przemyślenia." Romek: Pytasz się bracie, co sądzę o związku osoby pełnosprawnej z osobą z niepełnosprawnością (fizyczną). Jeżeli jest to decyzja świadoma, poparta nie tylko odruchem serca, ale i rozwagą, to czemu nie? Są wprawdzie pewne ograniczenia związane np. z niemożnością wykonania niektórych pozycji seksualnych, ale to żaden problem, bo tak naprawdę tylko nasza wyobraźnia może być ograniczeniem w wyborze fantazji łóżkowych. Ja powiem Ci, bracie, nigdy nie dokonuję podziału na ludzi pełnosprawnych i z niepełnosprawnością. Dla mnie najważniejsze, aby dana osoba nie była zwykłą cipą czy zwykłym chujem. Cóż z tego, że zwiążę się z kimś o zdrowych nogach, jeżeli moje życie będzie pełne psychicznych udręk, bo akurat trafiłem na taką zwykłą cipę? Poczytaj sobie różne blogi, zobaczysz jak wiele osób skarży się na swoich pełnosprawnych partnerów. Tak więc patrz nie na ciało i jego ograniczenia ale na to, jaka jest dana osoba. Czy wybrać kobietę pełnosprawną czy z niepełnosprawnością, na partnerkę swego życia, jeżeli obie są wspaniałymi kobietami? Ja Romek, powiem Ci - wybierz tę, która jest dziewicą. To wielki dar, dla prawdziwego mężczyzny, mieć za żonę kobietę, której w intymny sposób nie dotykał żaden pies. Jeżeli żyjesz z osobą z niepełnosprawnością, szybko się do jej niepełnosprawności przyzwyczajasz. Po pewnym czasie, zaczynasz jej niedostatków ruchowych, nie dostrzegać. Ale tego, że Twoja kobieta nie była dziewicą - nie zapomnisz nigdy. Przy każdym kryzysie, konflikcie będzie Cię to kłuło w serce. Wybierając rozdziewiczoną kobietę, nigdy nie wiesz ile psów ją jebało. Kto wie, może nawet ja pieprzyłem Twoją obecną kobietę, a po wszystkim splunąłem jej w twarz. Dasz głowę, że nie?
-------------------------------------------- Otrzymałem tylko kilka Waszych maili w tych dwóch powyższych tematach. Ciągle mnie zasypujecie mailami, dotyczącymi poprzedniego tematu czyli „Polskie kobiety nie myją się w kroku". Słuchajcie, ja wiem, że istnieje też wiele innych przyczyn infekcji, nie tylko brak higieny, wiem, że podobno są też tacy mężczyźni, którzy też nie dbają o higienę... ale kurwa, zwróćcie uwagę na temat wpisu! Ja opisałem tylko jeden aspekt, co nie znaczy, że o innych nie wiem, bądź nie dostrzegam ich roli!
niedziela, 08 lutego 2009
Polskie kobiety nie myją się w kroku!
Zawsze gdy w grę wchodzi pełny stosunek, nie odmawiam sobie seksu oralnego. Lubię czuć kobiece usta, pieszczące moją męskość, jak i niesamowicie działa na mnie możliwość oralnego dotyku jej łechtaczki. Niestety, nie zawsze istnieje taka możliwość. Związane jest to z tym, że nasze, polskie dziewczyny, nie umieją dbać o higienę krocza. Zawsze więc przed decyzją czy zapuścić głowę między uda partnerki, sprawdzam stan jej sromu. Najpierw dotykam ją dłonią, penetrując wnętrze pochwy, potem dyskretnie podsuwam sobie tę rękę pod nos i wącham. Wiem, że to brzmi mało romantycznie, ale życie nauczyło mnie właśnie takiego zabiegu. Kiedyś omal nie porzygałem się próbując dotknąć językiem łona. Odór nieumytego krocza, niemal mnie nie zabił. Jeżeli więc kobieta przejdzie zapachowy test czystości, to wynagradzam jej to przepięknym seksem oralnym. Intymne okolice ciała kobiety są szczególnie narażone na zakażenia. Wynika to z ich budowy, funkcji życiowych, hormonalnych zmian, którym podlegają. Podczas pokwitania organizm kobiety zmienia się, przestraja na nowe, wywołane działaniem hormonów, tory. Zwiększa się wówczas ilość fizjologicznej wydzieliny pochwowej. Nie można nie doceniać roli śluzu w fizjologii - wydzielina z pochwy nawilża i utrzymuje ją w czystości, jednak przy nieodpowiednich czy niewystarczających zabiegach higienicznych może także sprzyjać infekcjom, a zmiany jego wyglądu są pierwszym sygnałem zakażenia. Istnieje wiele wydzielin powiązanych ze sromem, między innymi: mocz, pot, miesiączka, wydzieliny skóry (łój skórny), wydzieliny gruczołów przedsionkowych mniejszych oraz większych, a także wydzieliny pochwy. Wydzieliny te zawierają mieszankę substancji chemicznych, wśrod nich występuje: pirydyna, mocznik, kwas octowy, kwas mlekowy, alkohole, diole, ketony i aldehydy.
Nawet na rok przed pierwszą miesiączką z pochwy zaczyna wydobywać się przejrzysta lub mleczna wydzielina, która po wyschnięciu pozostawia na bieliźnie żółtawe plamy przypominające swym wyglądem krochmal. Kiedy natomiast kobieta zaczyna regularnie miesiączkować, normalna wydzielina z pochwy występuje intensywniej i różni się w poszczególnych etapach cyklu miesięcznego. Zazwyczaj składa się ze śluzu pochodzącego z szyjki macicy, martwych komórek ścianek pochwy oraz niewielkiej wydzieliny z gruczołów przedsionkowych u wejścia do pochwy. Jest ona przejrzysta lub biała, śliska w dotyku, a po wyschnięciu zmienia się w żółtą. Infekcje dróg rodnych występują częściej u kobiet, które współżyją płciowo i które w swoim życiu miały więcej niż trzech parterów. Podczas stosunku płciowego istnieje możliwość przenoszenia bakterii ze skóry odbytu i krocza - te okolice nie są przecież pozbawione drobnoustrojów szkodliwych dla środowiska pochwy. Ich dostanie się do dróg rodnych zwykle powoduje przykre dolegliwości i zakażenia. Dodaj więc koleżko do tego brak higieny i masz prosty wniosek: Każda kobieta, która miała więcej niż trzech partnerów seksualnych, rzadko odwiedzająca ginekologa... po prostu śmierdzi jak skunks. Powiedz mi koleżko, jak myślisz ile polskich kobiet przynajmniej raz w życiu odczuwało dolegliwości okolic intymnych? Badania mówią, że ponad 85%. A ja Ci powiem, że z pewnością nawet więcej. Polskie kobiety nie mają nawyku odwiedzania ginekologa, robią to, dopiero wówczas, gdy zmiany w obrębie narządów płciowych są już zaawansowane. Zdrowie i higiena miejsc intymnych to poważny problem społeczny wynikający z zaniedbań, które są skutkiem niewiedzy. Niestety prawie 40% kobiet wciąż używa do higieny intymnej mydła lub samej wody, a 25% twierdzi, że podrażnienia okolic intymnych może wywołać emulsja lub płyn do higieny intymnej. Często kobiety nie zdają sobie sprawy z podstawowych zasad dotyczących higieny intymnej. Używanie mydła, mającego zwykle odczyn zasadowy, zaburza równowagę pH miejsc intymnych i może doprowadzić do stanów zapalnych. Ale wiesz co jest najgorsze? Najgorsze jest to, że polskie kobiety nawet widząc zmiany w obrębie swojego sromu, nic z tym nie robią! Więc widzisz koleżko, zanim zanurzysz głowę w łonie kobiety, zrób jej zapachowy test czystości. Nie chcesz chyba lizać zagrzybionej łechtaczki? A jeżeli wiesz, że kobieta miała już kilku partnerów seksualnych, to lepiej sobie odpuść seks oralny, bo z pewnością śmierdzi. Włóż jej więc Wacka do ust i na tym zakończ.
(Miałem w tym tekście szerzej przedstawić i opisać swoje doświadczenia, jednak po lekturze Waszych maili, doszedłem do wniosku, że tekst ten powinien mieć bardziej naukowy charakter. Stąd też źródła inne niż moje doświadczenia. Problem braku higieny u polskich kobiet, jest bardzo duży, dlatego potraktowałem ten tekst poważnie.)
Siostro, zapoznaj się także z moim tekstem:
Źródła: Moje doświadczenia z kobietami Badanie przeprowadzone w maju 2006 na reprezentatywnej próbie 1636 kobiet na zlecenie marki Lactacyd (GlaxoSmithKline) przez TNS OBOP
---------------------------------------------------------------------- Pamiętaj, że możesz do mnie pisać maile bez żadnego skrępowania. A dla mnie Twój mail, to informacja zwrotna dotycząca treści na moim blogu.
P.S. No proszę, po raz pierwszy w historii, zostałem zasypany mailami, jeszcze przed opublikowaniem wpisu. Nie wiem czy można ocenić wpis na podstawie samego tytułu. No cóż widać, niektórzy mogą. Czyżbym trafił w jakiś drażliwy punkt? A komentarze są różne, od takich: "Romek! No co Ty pierdolisz!? Że polskie kobiety nie myją się w kroku? To jak Ty się zadajesz z jakimiś kurwami z ulicy to nic dziwnego, że się nie myją..... Jeśli mam rację to widzę, że masz, chłopie, gust........."
Po takie: "Nie wiem o czym będzie ten wpis, ale ja już nigdy nie zrobię mojej kobiecie minetki! Zaraziła mnie ta kurwa jakąś opryszczką! Jakby nie mogła umyć cipy przed seksem! Przecież One mają ciągle jakies upławy, to chyba powinny wiedzieć, że trzeba się myć przed pójściem z facetem do łóżka! To jest kwestia zaufania!"
czwartek, 05 lutego 2009
Miłość z portalu randkowego? Nigdy w życiu!
Pewnie mi powiesz, że wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia, że jak zobaczysz osobę, to potrafisz rozpoznać czy to ta. Wiesz co ja Ci na to odpowiem? Gdybym ja wierzył w miłość od pierwszego wejrzenia, to do dziś bym sobie sam lodziki robił. Zresztą kto dziś szuka miłości przez Internet? Portale randkowe to współczesne burdele. Tutaj można szybko i łatwo znaleźć seksualnego partnera. Wiem jedno, moja kobieta, z pewnością nie będzie kobietą o czarnej, portalowo randkowej przeszłości.
---------------------------------- Jestem obecnie w okolicach Krakowa na postoju w jakimś zadupiu. Kurwa, tu oprócz zasięgu internetowego nie ma nic. Żadnych zasranych tirówek. No i jak mam pracować w takich warunkach? No jak? Przecież to nieludzkie.
Nie wiem kiedy dam kolejny wpis, jak już pisałem wcześniej, mam problemy z siecią. Ale proszę o cierpliwość. Szerokości.
środa, 04 lutego 2009
Dosyć istotna informacja
Koleżko i Ty siostro, mam info dla Was. Ponieważ jestem w trasie i mój iPlus niestety nie zawsze łączy mnie z siecią, więc dałem sobie na razie z tym spokój. Kolejne wpisy, jak i odpowiedzi na maile pojawią się dopiero po 10 lutego. Tak więc macie trochę luzu i odpoczynku od Waszego ulubionego Romka, kierowcy TIRa.
---------------------------------------
p.s. Czarna, ponieważ mogę nie zdążyć z życzeniami urodzinowymi, to złożę Ci je teraz: Najlepszego i zdrowia wybornego, odnalezienia celu w życiu i szczęścia. Marzeń spełnienia. Uśmiechaj się częściej i bądź czasem egoistką, która myli też o sobie. Ale i nie zapominaj o ćwiczeniu mięśni Kegla. Z pozdrowieniami Romek, kierowca TIRa
-------------------------------------------
I jeszcze jedno. Rzuciłem okiem na statystyki za wczorajszy dzień i trochę przyszaleliście.
niedziela, 01 lutego 2009
Nuda w związku - to od niej wszystko się zaczyna!
Zastanawiałeś się kiedyś koleżko, dlaczego Twój związek nie wytrzymał próby czasu? Wiele przyczyn spadku intymności ma charakter oczywisty: nieodpowiedzialność, egoizm, nieustanna chęć postawienia na swoim, zdrada czy agresywność, ciężkie warunki materialne, utrata swobody wyboru, zmęczenie. Wszystkie te powody zaniku intymności są wystarczające dotkliwe, by każdy je zauważył i próbował z nimi walczyć. Z lepszym czy gorszym skutkiem. Nieco mniej oczywistym, a przez to bardziej niebezpiecznym problemem jest NUDA.Widziałeś kiedyś znudzone dziecko? Jest poirytowane, namolne, kłótliwe, niezadowolone, niegrzeczne, bezproduktywne, niezainteresowane, nierozważne, lekkomyślne, skłonne do robienia tego, czego robić nie powinno. Kiedy dorośli się nudzą, skłonni są do tego samego, tyle, że na większą skalę. Każdy z nas potrzebuje odpowiedniej stymulacji (ilość zewnętrznych bodźców, którą dobrze znosi) i choć ludzie mocno się między sobą różnią co do tego, jaka ilość bodźców najbardziej im odpowiada, wszyscy źle znoszą jej niedobór. W początkowych fazach związek miłosny jest niewątpliwie ogromnym źródłem stymulacji. Ekscytujące jest bliższe poznawanie innego człowieka, ekscytujący jest seks z nowopoznaną osobą, ekscytujące jest robienie nowych rzeczy wspólnie z innym człowiekiem. Wraz z upływem czasu duża część tej ekscytacji bezpowrotnie znika - i tu wkraczamy w świat małżeństw/konkubinatu. Po kilku latach partner oczywiście przestaje być nowym człowiekiem - znamy na pamięć jego dzieciństwo i wszystkie niegdyś tak zabawne anegdoty, poglądy i upodobania, a przede wszystkim wiemy, co sądzi on o nas samych. Po latach pożycia mniej ekscytujący staje się także seks - różne sondaże są zgodne, że ogromna większość małżeństw uprawia go w miarę trwania związku coraz rzadziej. Nuda jest bardzo trudnym przeciwnikiem. Jest jak mgła, z którą także trudno jest walczyć - widać, że jest, nie widać, skąd napływa, i najwyraźniej nie sposób tego napływu powstrzymać. Pewne nadzieje budzi tu trzecie źródło ekscytacji, jakim jest robienie nowych rzeczy wspólnie z partnerem. Potencjalnie rzecz biorąc jest to źródło stymulacji, które - w przeciwieństwie do poprzednich - nie musi wygasnąć i nad którym partnerzy mogą dowolnie zapanować. Paradoksalnie, najczęściej partnerzy jednak tak układają swoje życie, że niezmiennie i ciągle wykonują te same czynności, które nie dość, że od początku trudno uznać za podniecające, to jeszcze całymi latami nie ulegają znaczącym zmianom. Prace domowe, oglądanie telewizji, zakupy, codzienna opieka nad dziećmi i ogródkiem działkowym wypełniają wraz z posiłkami zapewne ponad 90% wspólnie spędzanego czasu. Prawdopodobnie wiele par wykonuje wspólnie tylko takie rutynowe działania, dobrowolnie pozbawiając się w ten sposób jedynego prawdziwie niewyczerpanego źródła stymulacji w związku dwojga ludzi. Dlatego tak ważne jest aby partnerzy przy dobieraniu się - byli jak najbardziej do siebie podobni, im więcej podobieństw, wspólnych pasji - tym większa szansa na bardziej ciekawe, ekscytujące życie z dala od rutyny.
sobota, 31 stycznia 2009
Świat bez mężczyzn byłby rajem?
Wieczorem dzwoni do Ciebie koleżanka, której znów nie wyszło z facetem. Współczujesz jej. Ty także masz złe doświadczenie za sobą. Mówisz jej, że świat byłby piękniejszy, gdyby nie było na nim mężczyzn. Że z pewnością żyłoby się łatwiej i przyjemniej. Odkładasz słuchawkę, bierzesz prysznic i idziesz spać, na swoim nowym łóżku... Czy świat bez mężczyzn byłby rajem? Z pewnością tak, takim biblijnym i dziewiczym, a kobiety żywiłyby się bananami i nocowały na drzewach. Nagie, bezbronne, poplamione krwią miesięczną... bo nawet pieprzony tampon został wymyślony przez mężczyznę! Następnym razem zastanów się dwa razy, nim zaczniesz narzekać na mężczyzn. To my zbudowaliśmy ten świat, to my wymyśliliśmy urządzenia, które ułatwiają Ci życie, to my meblujemy Twój dom, To my dbamy o hydraulikę, o to, abyś miała ciepło i widno. Każdy przedmiot, który dotykasz to wytwór genialnego męskiego umysłu. Mężczyźni stoją wyżej w hierarchii ewolucyjnej od kobiet. Musisz to wreszcie zrozumieć. Niech więc każdy robi to co umie najlepiej. My nadal będziemy wymyślać wynalazki, lekarstwa, pchać świat do przodu, a Ty zajmij się szydełkowaniem i gotowaniem, ewentualnie możesz nas oralnie zaspokajać. Bo i tak do niczego innego się nie nadajesz. Jesteś jak ten pasożyt, który gryzie rękę swego pana. Pana, który karmi i dba. ---------------------------------------------------------------------------- Wyrazy pogrubione na czerwono, oznaczają niektóre rzeczy stworzone myślą i ręką mężczyzny. Z cyklu: Ludzie maile piszą a Romek odpowiada
1. "Ciekawy jestem czy łapanie się na pewnego rodzaju obserwacji to tylko moja obsesja? Chodzi o prozaiczne mijanie się z kobietami (młodymi, ładnymi) na chodniku. Dlaczego nigdy takie kobietki nie odwzajemniają spojrzenia? I czemu sytuacja zmienia się DIAMETRALNIE, gdy takiej lasce towarzyszy partner? U kobiet spacerujących z konkretnymi facetami zawsze występuje głód kontaktu wzrokowego z przypadkowymi przechodniami i widzę to nagminnie. O co może chodzić? Czasem współczuję gościom, którym ich panny w pubie czy też innym publicznym miejscu poświęcają minimum uwagi, bo są zajęte wzrokowym molestowaniem ludzi wokół." Romek: Panuje u nas taka niepisana zasada. Kobieta, która sama zaczepia i prowokuje mężczyzn, nazywana jest dziwką (zresztą słusznie), natomiast mężczyzna, który nie zaczepia i nie prowokuje, nazywany jest ciotą i frajerem. Stąd też rodzi się wiele niedomówień i niejasności. Kobieta musi więc pokazywać, że jest niedostępna. Gdy idzie sama, wówczas nie reaguje na zaczepki mężczyzn, spuszcza oczka. Facet więc myśli o niej: Niezła lasia, ale niedostępna. Gdy kobieta idzie ze swoim facetem, nie musi już spuszczać oczek, bo i nawet jeżeli odwzajemnia spojrzenie czy uśmiech i tak pozostaje niedostępna, z racji tego, że nie jest sama. I facet myśli sobie o niej: Niezła lasia, ale niedostępna.
2. "Romek! Kupiłem mojej kobiecie na Walentynki pieska, a właściwie to suczka, złoty labrador. Ale nie mogę wymyśleć jakiegoś imienia, które byłoby romantyczne. Myślałem, żeby nazwać ją Perełka albo Perekitka a może Sonia? Masz jakiś pomysł na imię, ale żeby naprawdę było urocze?" Romek: Mam. Nazwij ją Minetka.
3. "Czy można zajść w ciążę uprawiając seks analny?" Romek: Można, ale pod warunkiem, że Twoja kobieta ma macicę w dupie. Zwróć uwagę, w które miejsce wkłada tampon.
4. "Czy jeżeli prezerwatywa była przeterminowana o parę dni (nie moja wina, że nie było okazji jej założyć;/) to czy znaczy, że jakiś plemnik mógł się przebić przez gumkę?" Romek: Przeterminowana prezerwatywa nie oznacza, że nie trzyma nasienia, a jedynie, że może łatwiej pęknąć. Jeżeli więc nie pękła to Twoja kobieta nie jest w ciąży. Przynajmniej z Tobą.
5. "Panie Romanie, mam problem, wczoraj rodzice znaleźli u mnie wibrator. Zapomniałam go schować. Leżał na biurku, tato wszedł do pokoju, zobaczył wibrator i wyraźnie się zmieszał. Od tamtej pory razem z mamą jakoś dziwnie się zachowują. Jak zacząć rozmowę?" Romek: Kup wino, paluszki, zrób sałatkę, postaw to wszystko na stole, wyjmij wibrator i połóż na krześle koło stołu. Idź do rodziców i powiedz, że zięć zaprasza na mały poczęstunek.
piątek, 30 stycznia 2009
Nie daj się naciąć!
Jest to akcja, która ma uświadomić młodym Polkom (takim do 26 roku życia, bo i tak ze starszymi nie chodzę do łóżka) aby podczas porodu, nie decydowały się na nacięcie krocza. Dziewczyny, jeżeli nie chcecie tego zrobić dla siebie, to zróbcie to dla mnie. Nie nacinajcie się! Po porodzie i tak rozciąga się Wam pochwa, ale ćwicząc mięśnie Kegla, można temu zaradzić. Decydując się na nacięcie krocza, powodujecie, że ćwiczenie mięśni Kegla już nic nie pomoże. Pochwa stanie się wielka i luźna. Wierzcie mi, posuwając Was wówczas, nie będę odczuwał takiej przyjemności jak zwykle, gdy spółkuję z ciasną kobietą. A chyba nie chcecie, abym podczas numerku z Wami, musiał udawać orgazm? Tak więc nie nacinajcie się! Wprawdzie ja rzadko decyduję się na stosunek z mamuśką, ale czasem na bezrybiu i rak ryba. Więc dajmy sobie szansę na odrobinę satysfakcji. To zróbmy tak: Wy się nie będziecie nacinać, a ja wreszcie załatwię swoje problemy ze stulejką i przedwczesnym wytryskiem. Ok? I żebym już nie musiał do tego tematu wracać!
środa, 28 stycznia 2009
Samotność epidemią XXI wieku?
W podobną pułapkę wpadają też zaprzysiężeni single, którzy po osiągnięciu życiowych celów zaczynają rozglądać się za partnerem i z przerażeniem odkrywają, że nie ma, w czym przebierać. Ci najfajniejsi już zajęci albo wolni, ale z dziećmi. (A jak już ustaliliśmy (Tekst o mamuśkach) mamuśki omijamy szerokim łukiem. I to nie tylko ze względu na wielkość pochwy). W końcu często decydują się na związek tylko po to, aby nie być samemu. Ewentualne braki, każda ze stron jakoś sobie wynagrodzi. Żona potajemnie uskłada pieniążki na ciuch a mężowi powie, że to stary i przerobiony, za pomocą wieczornych bólów głowy zmusi męża do wzięcia nadgodzin, by zmienić mieszkanie na większe. Po za tym, będzie znać na pamięć wszystkie seriale o wiecznej miłości i serdecznych dla siebie ludziach. A mąż, zanim wróci do domu, wpadnie jeszcze na obowiązkowe piwo z równie znudzonymi jak On kolegami, by pogadać sobie o swoich podbojach miłosnych z okresu młodości. Dowcipy o żonie czekającej z wałkiem na pijanego męża, mają realne odbicie w rzeczywistości. Inaczej by nas nie śmieszyły. Wystarczy, że po ich wysłuchaniu puścimy do siebie oczko i już wiemy o co chodzi. Takie życie staje się po pewnym czasie elementem naszego krajobrazu tak jak przewrócony kosz, czy menel iszczący na świeżo otynkowaną ścianę osiedlowego śmietnika. Gdy się do nich przyzwyczaimy, zapominamy, że mogłoby być inaczej. Tracimy wiarę. Przestajemy walczyć. Taki stan trudno nazwać bliskością ale i nie jest to całkowita samotność. Żyjemy więc sobie powoli, bez chłodu ale i bez żaru, w letniej zupie niebliskości i niesamotności.
...więc nie plujmy na Kazia.
wtorek, 27 stycznia 2009
Nie plujcie na Kazia!
Kaziu jest samcem, mężczyzną z krwi i kości. Potrzebuje też dobrego seksu, a czy może zapewnić mu to 48 letnia kobieta, która oprócz zaawansowanego wieku, urodziła już czwórkę dzieci? No przepraszam, raczej nie. Więc nie skazujmy Kazia na życie w celibacie! Tak więc Wy kobiety, zrozumcie wreszcie, jeżeli wybieracie sobie za partnera mężczyznę młodszego albo rówieśnika bądź niewiele starszego, to ryzykujecie tym, że kiedy dobijecie do 40-stki, Wasz facet, zamieni Was na młodszy model. To jest wina żony Kazia, że ją zostawił. Mogła wyjść za mężczyznę starszego o jakieś 7-8 lat, a nie prawie rówieśnika. Więc niech płaci teraz za głupotę. Kobiety, jeszcze jedno, zapamiętajcie to sobie: Wy starzejecie się szybciej od nas.
p.s. Pierdolę portal randkowy sympatia.pl. Kurwa tam za wszystko każą płacić, nawet za wysłanie głupiej wiadomości typu: Spierdalaj. Już nie zamierzam płacić. Zna ktoś inny portal randkowy? Bezpłatny? A i żeby były tam takie dziewczyny jak ta z sympatii:
Gdy patrzycie na to zdjęcie, to pierwsza myśl jest jaka? "Oto matka moich przyszłych dzieci"? czy może "Niezła dupa, chętnie bym ją z kilka razy posunął, ale nic więcej"? Moja pierwsza myśl była ta druga.
poniedziałek, 26 stycznia 2009
Romek kierowca TIRa - najchętniej czytanym blogiem w kategorii Tylko dla dorosłych (Top +18)
Właśnie dostałem mailem info, że nasz blog: Podróż z Romkiem - kierowcą TIRa, jest najpopularniejszym blogiem na bloxie, w kategorii blogów dla dorosłych (Top +18). Z pewnością dlatego, iż w ostatnim tygodniu miałem więcej wolnego czasu i częściej dodawałem notki. Wprawdzie rzadko zaglądam w rankingi, ale miło wiedzieć, że lubi tu wpadać tak dużo osób. Z radości chyba sobie zaraz Freda pomarszczę. I tylko szkoda, że teraz notki będą pojawiać się rzadziej, właśnie czeka mnie kilka dłuższych tras, a nie wiem, czy będę miał możliwość pisać na moim lapku podczas postojów.
----------------------------------------------------------------
Może coś Cię nurtuje, nie masz obok siebie osoby kompetentnej, a chciałbyś coś wiedzieć, to pamiętaj, że Romek wie wszystko i na wszystkim się zna i jeżeli uzna, że temat jest ciekawy, to weźmie go na warsztat jak łatwą panienkę.
niedziela, 25 stycznia 2009
Idealna partnerka i idealny partner
Zapytano się typową kobietę o ideał mężczyzny, odpowiedziała:
Zapytano się typowego mężczyzny o ideał kobiety, odpowiedział:
Plastyka pochwy...
...czyli co robić, kiedy samo ćwiczenie mięśni Kegla (Ćwicz mięśnie Kegla razem z Romkiem) nie wystarczy. Siostro, gdy nieodczuwasz przyjemności podczas zespolenia, to nie rozmiar pytonga jest przyczyną. Czas po raz kolejny obalić ten mit. Zalążkiem wpisu, niech będzie ten post, znaleziony przeze mnie na jednym forum:
Po co robić plastykę pochwy i co to jest? U kobiet, najczęściej po porodach, dochodzi do uszkodzenia tkanki miękkiej w obrębie pochwy. Procedura operacyjna czyli tzw. plastyka pochwy, polega na poprawieniu napięcia mięśni pochwy, prowadząc do zwiększenia siły i kontroli ich kurczenia się, w wyniku czego dochodzi do poprawy doznań podczas kontaktów seksualnych." (źródło: http://www.chir-plast.com.pl/plastyka-pochwy.php). Widzisz koleżko, w naszym kraju, podczas porodu, ingeruje się sztucznie w tę naturalną czynność jaką są narodziny, poprzez tzw. nacięcie mięśni krocza, w celu łatwiejszego porodu. Jest to zabieg całkowicie zbyteczny. Jak zresztą twierdzi Światowa Organizacja Zdrowia: nie ma żadnego uzasadnienia dla rutynowego nacinania krocza. W Polsce natomiast ten zabieg wciąż jest przeprowadzany niemal u wszystkich kobiet. Nacięcie krocza przyczynia się do rozciągnięcia mięśni pochwy, a co za tym idzie, pochwa robi się wielka jak wiadro. Wówczas już nie wystarczy samo ćwiczenie mięśni Kegla, aby pochwa znowu była ciasna. Stosunek seksualny z kobietą po porodzie, staje się dla mężczyzny żmudnym obowiązkiem. A do orgazmu, musi dochodzić poprzez marszczenie Freda. Tak więc widzisz koleżko, plastyka pochwy dla Twojej kobiety, to niekiedy jedyne wyjście. Owszem, są głosy, że to fanaberia i wymysł, ale powiedzmy sobie szczerze, skoro medycyna daje nam szansę na lepsze jakościowo życie - to czemu nie skorzystać? Kiedy kobieta mówi, że dla niej rozmiar pytonga ma znaczenie, to Ty już wiesz, że u niej, w wyniku różnych czynników, doszło do nadmiernego rozciągnięcia pochwy. Poleć jej wówczas ćwiczenie mięśnie Kegla, jeżeli to nie pomoże to każ jej zrobić plastykę pochwy. I jeszcze jedno. Jeżeli Twoja kobieta jeszcze nie rodziła, to zrób wszystko, aby lekarze, nie wykonywali u niej nacięcia krocza, jeżeli nie jest to uzasadnione ciążą mnogą lub innymi komplikacjami. Pamiętaj więc koleżko, jeżeli Twoja kobieta podczas stosunku z Tobą, nie miała orgazmu, to to jest TYLKO i WYŁĄCZNIE jej wina.
UPDATE: Właśnie napisała do mnie, na moje konto randkowe, pewna kobieta - Marta. Zalogowana na sympatia.pl już od dwóch lat. Pyta się mnie, czy możemy porozmawiać poprzez GG, ponieważ chciałaby się ze mną zaprzyjaźnić. Odpisałem jej: SPIERDALAJ. Marta napisała do mnie jeszcze raz: Czemu tak do mnie napisałeś? Zrobiłam coś nie tak? Odpisałem jej: BO JA KURWA PEDAŁ JESTEM, ŻEBY SIĘ Z KOBIETĄ PRZYJAŹNIĆ? Wyrzuciła mnie z ulubionych.
piątek, 23 stycznia 2009
I chuj bombki strzelił!
Ponieważ ciężko tak po omacku i zdając się na przypadek, znaleźć porządną dziewczynę, postanowiłem skorzystać z pomocy serwisu randkowego. Wiadomo, wszędzie tylko kurewki i lachociągi, aż strach z taką się związać. Postanowiłem więc pomóc szczęściu. Założyłem konto na sympatia.pl, zalogowałem się i wszedłem do wyszukiwarki. Zaznaczyłem, że szukam kobiety, która nigdy nie paliła, nie pije, no i jest inteligentna i porządna. Nacisnąłem przycisk szukaj i ... ... i chuj bombki strzelił! Nie pali, nie pije, inteligentna... czułem, że mam za duże wymagania. Takich kobiet niestety już nie ma. Z jednej strony, to nawet logiczne skoro paliła/pali albo/i pije, to inteligentą z pewnością nie jest. Tym bardziej porządną. Ale z drugiej strony, widział ktoś kiedyś inteligentą kobietę? Chyba tylko na obrazku. Pieprzone kurewstwo.P.S. Update: P.S. Mam taką prośbę, jeżeli ktoś chce ze mną pokorespondować, to proszę robić to drogą mailową. Już trzecia osoba, pyta się mnie, czy mógłbym do niej napisać zwykły, papierowy list. Po pierwsze kto dziś pisze takie listy? A po drugie, nie jestem pedałem, żeby takie zwykłe, papierowe listy pisać.
czwartek, 22 stycznia 2009
JA KOCHAM MNIE...
Wielokrotnie podkreślałem, iż jedyną drogą do tego, aby kochać i żyć doskonale jest w pełni zaakceptowanie siebie samego, takiego, jakim się jest. Samoakceptacja jest tym kluczem, który otwiera drzwi, na których widnieje napis: W pełni życie. Samoakceptacja to brak kompleksów, to zabliźnienie ran, które powstały w okresie, gdy chcieliśmy być inni, inaczej wyglądać. Ale jakże łatwo można wpaść w skrajność, jakże łatwo można pokochać siebie samego miłością toksyczną, miłością narcystyczną. Życie takiej osoby schodzi na poszukiwaniu luster, w których mogłaby się przeglądać i widzieć podziw dla siebie. Taka osoba wchodzi nawet w związki, ale kocha partnerów o tyle, o ile odbijają w sobie jej iluzje. Nie potrafi dostrzec wokół siebie prawdziwych, żywych ludzi. To totalna samotność. Zwabia kolejne osoby, jednakże one przyciągnięte fałszywym światłem, odchodzą przerażone bezdennym egoizmem narcyza. Iluzje na temat własnych zalet nie pozwalają mu się mierzyć z prozą życia. Osiem godzin pracy, współmałżonek, mieszkanie, pies, chomik, czyli coś, o czym większość z nas marzy - to nie dla niego. Woli spłonąć, ale przynajmniej chce się palić jasno. Woli wykończyć się narkotykami lub alkoholem jako nieuznany za życia geniusz, niż przyznać się do swej zwykłości. Osoby, które kochają same siebie, nie mogą liczyć na współczucie. Nikt jednak nie wie, że ich miłość do siebie jest najokrutniejsza z możliwych.
niedziela, 18 stycznia 2009
Romek a ksiądz po kolędzie
- A przepraszam, pomyłka. Nie mam pana zapisanego do kolędy - łypnął na mnie okiem i pogładził olbrzymiego, oswojonego niedźwiedzia grizzli, stojącego obok niego i gotowego do wykonania każdego rozkazu * - niewierzący? Żyjący w konkubinacie? Nieślubne dziecko? Czemu pan nie chce odwiedzin księdza? Nie chciało mi się tłumaczyć, że to nie moje mieszkanie, że ja to tu tylko czasowo, w odwiedziny, że u siebie to ja zawsze... - Jest pan sam w domu? Rodzina? - ksiądz dalej prowadził swój wywiad, bacznie mnie obserwując. - No, w tej chwili to sam, przyjaciel wyszedł na zakupy, będzie za jakieś trzy godziny... - Przyjaciel? - przerwał mi - aaa przyjaciel. Uśmiechnął się porozumiewawczo i puścił oczko. - W porządku, rozumiem, nie musisz nic mówić - po czym dotknął mego ramienia - a może jednak przyjmiesz księdza? Zaniepokoiło mnie to nagłe przejście na „ty". Tymczasem kapłan rozejrzał się dookoła i dyskretnie wsunął do mieszkania. Omiótł spojrzeniem niewielki korytarz i wszedł do pokoju, leniwie rozciągając się na kanapie. - Jak masz na imię? - zapytał, lustrując mnie od stóp do głowy. Nie wiem czemu, ale przez moment wydało mi się, że się oblizał. - Romek, kierowca TIRa - uśmiechnąłem się. Nagle zaczęła mnie ta sytuacja bawić. - A Ty? - Maciek - kapłan wyciągnął dłoń, nie ruszając się ze swego siedliska. - To mówisz Maciek, że Ty z każdą osobą z parafii jesteś po imieniu? To takie amerykańskie - uścisnąłem podaną dłoń. Maciek nagle wstał, i nie puszczając mojej dłoni powiedział: - Wiesz co Romek? A może wpadłbyś kiedyś do mnie na plebanię? Mam fajne filmy na dvd - puścił oczko porozumiewawczo - To może jutro? Nie wiedziałem, co mu odpowiedzieć. Czułem, że zaszła jakaś czeska pomyłka. Kapłan moją obecność w tym mieszkaniu, zinterpretował po swojemu, klasyfikując mnie i Wieśka jako parę. A teraz wyraźnie mnie podrywał. I to na filmy dvd! W sumie to i tak dobrze, że nie na znaczki. - Hm, Maciek jesteś gejem? - zapytałem wprost, aby zakończyć tę farsę. Spojrzał na mnie rozbawiony. - Romeo, no tak, też mnie wyczułeś? Ja poczułem to od chwili, gdy Cię ujrzałem. Wiem, że nie jesteś sam i że dopiero się poznaliśmy, i że dla Ciebie to może za szybko... - przerwał na moment - ale wierzysz w coś takiego jak pożądanie od pierwszego wejrzenia? Właśnie szukałem kogoś takiego jak Ty. Dyskretnego i męskiego. Bo jesteś dyskretny? Prawda? - spojrzał na mnie, jakby nieco onieśmielony swoim nagłym coming out'em. - Tak, jestem bardzo dyskretny - zdjąłem jego dłoń z mego biodra - ale wiesz co? Zaszła pewna pomyłka... - Pomyłka? - żachnął się - w życiu nie ma pomyłek. Przeszkadza Ci to, że jestem księdzem? I co z tego, każdy ma przecież naturalne potrzeby. A ja nie zamierzam ich tłumić. Odwrócił się i wyszedł.
...ta historia jest pisana ku przestrodze. Zawsze warto wiedzieć, komu otwiera się drzwi, bo przecież nigdy nie mamy pewności, co za człowiek kryje się pod szatą. Inna sprawa, że sam nie wiem czy to dobrze czy źle, że podobam się gejom.
---------------------------------------------------- * Oczywiście nie było tam żadnego niedźwiedzia. Wprowadziłem ten dodatkowy element, tylko po to, aby urozmaicić akcję.
sobota, 17 stycznia 2009
Seks-emigracja...
- Panie kierowco, proszę do Gdańska. Wracam właśnie z Irlandii - niepytana, zaczęła mi się zwierzać - bo wie pan, kryzys nas dopadł na Wyspach. Zaczęli zwalniać, to wolę tu siedzieć na bezrobociu, niż tam. W Gdańsku mam narzeczonego. Znaczy, byłego narzeczonego. Jadę go odwiedzić. Spojrzałem na nią uważnie. Nie miałem ochoty na wysłuchiwanie opowieści z poszczególnych etapów jej życia. Ale cóż było robić. Wiedziałem, że jak powiem do niej: „Zamilcz kobieto", to i tak będzie gadać. Zacisnąłem więc zęby i udałem zainteresowanie. A ona ciągnęła dalej: - Siedziałam na Wyspach prawie pięć lat. Pracowałam najpierw na zmywaku, a potem to różnie. Tam gdzie praca była. Zostawiłam w Polsce narzeczonego, miał dojechać do mnie, gdy się jakoś urządzę - tu zamilkła na moment, a w oczach pojawiły się łzy - ale wie pan jak to bywa, samotna kobieta, w wielkim mieście... Już nic nie musiała mówić. Doskonale znałem ten schemat z opowiadań moich znajomych. Różne, wynajmowane mieszkania, różni, przypadkowi współlokatorzy. Zawsze pojawiał się seks, najpierw aby zagłuszyć tęsknotę za krajem, za chłopakiem, dzieckiem, a potem jako zapłata, za znalezienie pracy. Po dwóch trzech latach spędzonych na emigracji, z kobiety nie pozostawało już nic. Puste ciało, dymane na wszelkie możliwe sposoby. Nierzadko praca na zmywaku, bywała zamieniana na pracę prostytutki. I to magiczne myślenie, że nikt się przecież nie dowie, bo to inny kraj, bo taka potrzeba. Nieświadome niczego, paliły za sobą mosty, niszczyły związki. Pojawiło się pojęcie euro sierot, czyli dzieci, których pseudo-matki, nie zamierzały wracać już do kraju. Pojawienie się kryzysu finansowego, spowodowało jednak, że pozarażane AIDS bądź inną dżumą XXI wieku, oszpecone zaschniętą spermą przypadkowych kochanków, kobiety zostały zmuszone do powrotu do ojczyzny. Powoli wracają, próbując odbudować to, co same zepsuły... Dojechałem do Gdańska, kobieta wysiadła. Spojrzałem na nią z pogardą. W moich oczach nigdy nie będzie litości dla takich szmat. Wiem natomiast jedno. Jeżeli spotkam kiedyś kobietę swojego życia, to z pewnością nie będzie to kobieta, która kiedyś była na emigracji.
czwartek, 15 stycznia 2009
Romek nad życiem filozofuje...
- No chodź, byłam dziś niegrzeczna, daj mi karę - jej głos kusił. W innych okolicznościach zerżnąłbym tę szmatę, po wszystkim splunął w twarz i wyjebał z domu. Tak jak zawsze. Ale wtedy nie. Spojrzałem na nią, dałem jej stówę za fatygę i powiedziałem: - Spieprzaj. Spojrzała na mnie zdziwiona, jak to, Romek, ten który NIGDY nie przepuści okazji na dymanko, każe się ubrać i wynosić? - Co jest? Nie podobam Ci się? Dlaczego nie chcesz mnie posunąć? - zaczęła się powoli ubierać. Podszedłem do niej. Przykucnąłem. Złapałem za podbródek i patrząc prosto w oczy powiedziałem: - Bo nie kocham Ciebie. Ocipiała. Szybko dokończyła się ubierać i zabrawszy stówę zniknęła za drzwiami. Wiesz co koleżko? Są czasami takie dni, że zaczyna mi się przykrzyć życie samotnego cowboya. Dymanko przypadkowych dup jest fajne. Płacisz za seks i nic Cię nie obchodzi. Liczy się tylko Twoja przyjemność. Nie dbasz o doznania partnerki. Ale czasami, zaczyna mi brakować takiego emocjonalnego oparcia. Byłem w kilku związkach, krótszych i dłuższych. I to nie było to. Wtedy myślałem, że to dlatego, że poligamiczny z natury mężczyzna po prostu dusi się na smyczy, będąc tylko z jedną kobietą. Dziś myślę, że może to raczej kwestia doboru partnera? Chuj wie. A może dopiero dojrzewam do tego, aby być z kimś na stałe? Nie wiem, ale powiem Ci koleżko w tajemnicy, że chujowo z tym się czuję. Są czasami takie wieczory, że myślę sobie, iż fajnie byłoby poznać miłą dziunię, wybudować dla niej dom, zasadzić drzewo. Ale przecież takich prawdziwych kobiet już prawie nie ma. Naokoło są tylko kurewki, które pieprzą się jak króliki na łące. A ja mam swoją dumę. Nie chcę być z kobietą, którą dymał niejeden pies. Ech, życie... |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Bloxowe sprawy
Dowcipy o kobietach
Filmiki o kobietach
Męskim okiem
to pisz: roman_kierowca_tira@gazeta.pl ![]() tej strony i szukasz sposobu na powiadamianie o nowych treściach, to wystarczy kliknąć ikonę znajdującą się poniżej tego tekstu. Otrzymasz prawo do subskrybowania przy użyciu swojego ulubionego czytnika kanałów: ![]() ![]() |