RSS
sobota, 31 stycznia 2009
Świat bez mężczyzn byłby rajem?

 

Siostro, budzisz się rano, szybko bierzesz prysznic, jakąś kanapkę z konserwą, ubierasz się i wychodzisz. Idziesz sobie wygodnym chodnikiem, po czym wsiadasz do swego przytulnego autka, które rusza napędzane benzyną. Jedziesz równiutką ulicą, dzięki sygnalizacji świetlnej bezpiecznie przejeżdżasz skrzyżowanie. W między czasie słuchasz radia, rozmawiasz przez komórkę. Dojeżdżasz do biurowca, w którym pracujesz. Zajeżdżasz na parking i zostawiasz samochód pod czujnym okiem dozorcy. Wchodzisz do firmy po gładkich schodach, czasem jedziesz na piętro windą. Wchodzisz do swojego ładnie umalowanego i umeblowanego gabinetu, po czym siadasz na krześle dbającym o Twój kręgosłup i przysuwasz się do biurka. Zakaszlałaś? Przeziębienie? To nic, masz przecież w torebce z krokodylej skóry, witaminki. Zażywasz je. Od razu czujesz się lepiej. Włączasz komputer. Nie wyobrażasz sobie, że mogłabyś żyć bez niego. Wchodzisz na Internet. Lubisz buszować w sieci, prawda? Wchodzisz na swój ulubiony blog: Podróż z Romkiem kierowcą TIRa i czytasz go, jak zwykle uważnie. Chłoniesz każde słowo. Starasz się zapamiętać każdą przekazaną myśl. I nie ważne, że wieczorem w domu, znowu zajrzysz na tę stronę. Po przeczytaniu notki, uśmiechasz się. Tak, zdecydowanie masz lepszy nastrój.

Wieczorem dzwoni do Ciebie koleżanka, której znów nie wyszło z facetem. Współczujesz jej. Ty także masz złe doświadczenie za sobą. Mówisz jej, że świat byłby piękniejszy, gdyby nie było na nim mężczyzn. Że z pewnością żyłoby się łatwiej i przyjemniej. Odkładasz słuchawkę, bierzesz prysznic  i idziesz spać, na swoim nowym łóżku...

Czy świat bez mężczyzn byłby rajem? Z pewnością tak, takim biblijnym i dziewiczym, a kobiety żywiłyby się bananami i nocowały na drzewach. Nagie, bezbronne, poplamione krwią miesięczną... bo nawet pieprzony tampon został wymyślony przez mężczyznę!

Następnym razem zastanów się dwa razy, nim zaczniesz narzekać na mężczyzn. To my zbudowaliśmy ten świat, to my wymyśliliśmy urządzenia, które ułatwiają Ci życie, to my meblujemy Twój dom, To my dbamy o hydraulikę, o to, abyś miała ciepło i widno. Każdy przedmiot, który dotykasz to wytwór genialnego męskiego umysłu. Mężczyźni stoją wyżej w hierarchii ewolucyjnej od kobiet. Musisz to wreszcie zrozumieć. Niech więc każdy robi to co umie najlepiej. My nadal będziemy wymyślać wynalazki, lekarstwa, pchać świat do przodu,  a Ty zajmij się szydełkowaniem i gotowaniem, ewentualnie możesz nas oralnie zaspokajać. Bo i tak do niczego innego się nie nadajesz. Jesteś jak ten pasożyt, który gryzie rękę swego pana. Pana, który karmi i dba.

----------------------------------------------------------------------------

Wyrazy pogrubione na czerwono, oznaczają niektóre rzeczy stworzone myślą i ręką mężczyzny.

18:09, roman_kierowca_tira
Link
Z cyklu: Ludzie maile piszą a Romek odpowiada

Zapraszam do dalszej korespondencji ze mną. Jednocześnie aby uspokoić: zamieszczam na blogu, tylko te mailowe pytania, których autorzy wyrazili zgodę na publikację. 

1. "Ciekawy jestem czy łapanie się na pewnego rodzaju obserwacji to tylko moja  obsesja? Chodzi o prozaiczne mijanie się z kobietami (młodymi, ładnymi) na chodniku. Dlaczego nigdy takie kobietki nie odwzajemniają spojrzenia? I czemu sytuacja zmienia się DIAMETRALNIE, gdy takiej lasce towarzyszy partner? U kobiet spacerujących z konkretnymi facetami zawsze występuje głód kontaktu wzrokowego z przypadkowymi przechodniami i widzę to nagminnie. O co może chodzić? Czasem współczuję gościom, którym ich panny w pubie czy też innym publicznym miejscu poświęcają minimum uwagi, bo są zajęte wzrokowym molestowaniem ludzi wokół."

Romek: Panuje u nas taka niepisana zasada. Kobieta, która sama zaczepia i prowokuje mężczyzn, nazywana jest dziwką (zresztą słusznie), natomiast mężczyzna, który nie zaczepia i nie prowokuje, nazywany jest ciotą i frajerem. Stąd też rodzi się wiele niedomówień i niejasności.

Kobieta musi więc pokazywać, że jest niedostępna. Gdy idzie sama, wówczas nie reaguje na zaczepki mężczyzn, spuszcza oczka. Facet więc myśli o niej: Niezła lasia, ale niedostępna.

Gdy kobieta idzie ze swoim facetem, nie musi już spuszczać oczek, bo i nawet jeżeli odwzajemnia spojrzenie czy uśmiech i tak pozostaje niedostępna, z racji tego, że nie jest sama. I facet myśli sobie o niej: Niezła lasia, ale niedostępna.

 

2. "Romek! Kupiłem mojej kobiecie na Walentynki pieska, a właściwie to suczka, złoty labrador. Ale nie mogę wymyśleć jakiegoś imienia, które byłoby romantyczne. Myślałem, żeby nazwać ją Perełka albo Perekitka a może Sonia? Masz jakiś pomysł na imię, ale żeby naprawdę było urocze?"

Romek: Mam. Nazwij ją Minetka.

 

3. "Czy można zajść w ciążę uprawiając seks analny?"

Romek: Można, ale pod warunkiem, że Twoja kobieta ma macicę w dupie. Zwróć uwagę, w które miejsce wkłada tampon.

 

4. "Czy jeżeli prezerwatywa była przeterminowana o parę dni (nie moja wina, że nie było okazji jej założyć;/) to czy znaczy, że jakiś plemnik mógł się przebić przez gumkę?"

Romek: Przeterminowana prezerwatywa nie oznacza, że nie trzyma nasienia, a jedynie, że może łatwiej pęknąć. Jeżeli więc nie pękła to Twoja kobieta nie jest w ciąży. Przynajmniej z Tobą.

 

5. "Panie Romanie, mam problem, wczoraj rodzice znaleźli u mnie wibrator. Zapomniałam go schować. Leżał na biurku, tato wszedł do pokoju, zobaczył wibrator i wyraźnie się zmieszał. Od tamtej pory razem z mamą jakoś dziwnie się zachowują. Jak zacząć rozmowę?"

Romek: Kup wino, paluszki, zrób sałatkę, postaw to wszystko na stole, wyjmij wibrator i połóż na krześle koło stołu. Idź do rodziców i powiedz, że zięć zaprasza na mały poczęstunek.

14:30, roman_kierowca_tira
Link
piątek, 30 stycznia 2009
Nie daj się naciąć!

 

W menu po prawej stronie, jest ikonka, będąca odnośnikiem do strony mówiącej o akcji: Nie daj się naciąć!

Jest to akcja, która ma uświadomić młodym Polkom (takim do 26 roku życia, bo i tak ze starszymi nie chodzę do łóżka) aby podczas porodu, nie decydowały się na nacięcie krocza.

Dziewczyny, jeżeli nie chcecie tego zrobić dla siebie, to zróbcie to dla mnie. Nie nacinajcie się! Po porodzie i tak rozciąga się Wam pochwa, ale ćwicząc mięśnie Kegla, można temu zaradzić. Decydując się na nacięcie krocza, powodujecie, że ćwiczenie mięśni Kegla już nic nie pomoże. Pochwa stanie się wielka i luźna. Wierzcie mi, posuwając Was wówczas, nie będę odczuwał takiej przyjemności jak zwykle, gdy spółkuję z ciasną kobietą. A chyba nie chcecie, abym podczas numerku z Wami, musiał udawać orgazm? Tak więc nie nacinajcie się!

Wprawdzie ja rzadko decyduję się na stosunek z mamuśką, ale czasem na bezrybiu i rak ryba. Więc dajmy sobie szansę na odrobinę satysfakcji. To zróbmy tak: Wy się nie będziecie nacinać, a ja wreszcie załatwię swoje problemy ze stulejką i przedwczesnym wytryskiem. Ok? I żebym już nie musiał do tego tematu wracać!

00:54, roman_kierowca_tira
Link
środa, 28 stycznia 2009
Samotność epidemią XXI wieku?

 

Miłość. Wielkie uniesienia, gorące wyznania, plany na przyszłość. Gdy przebrzmią weselne dzwony przychodzi nam żyć z drugą osobą całą dobę. Ci, którzy mówią, że umiejętność mieszkania pod jednym dachem z drugim człowiekiem, to umiejętność najtrudniejsza ze wszystkich - mają wiele racji. Mimo wielu rozczarowań gro osób pozostaje ze sobą - na dobre i złe. Czasem dlatego, bo są dzieci, których opuścić nie wolno, czasem dlatego, że dopada nas niewiara w to, że możemy spodobać się komuś innemu a czasem zwykła wygoda. Mąż przyniesie pieniądze, żona zadba o dom. Takie mamy role do odegrania. Po co więc to wszystko zmieniać? Są przecież tacy, którzy nawet tego nie mają. A poza tym, żyjąc samotnie człowiek naraziłby się na współczucie czy drwiny otoczenia. Więc ludzie trzymają się tego wszystkiego, co mają: samochodu, urządzonego mieszkania, poczucia ważności, jako głowy rodziny, finansowego bezpieczeństwa... Nie jest to może dużo, ale i nie mało przecież. Fakt, są też nieuniknione przykrości, jak na przykład seks z mężczyzną, który przestał się zachwycać naszym ciałem czy wysłuchiwanie opowieści kobiety, której zdanie w danej sprawie kompletnie nas nie interesuje.

W podobną pułapkę wpadają też zaprzysiężeni single, którzy po osiągnięciu życiowych celów zaczynają rozglądać się za partnerem i z przerażeniem odkrywają, że nie ma, w czym przebierać.  Ci najfajniejsi już zajęci albo wolni, ale z dziećmi. (A jak już ustaliliśmy (Tekst o mamuśkach) mamuśki omijamy szerokim łukiem. I to nie tylko ze względu na wielkość pochwy). W końcu często decydują się na związek tylko po to, aby nie być samemu. Ewentualne braki, każda ze stron jakoś sobie wynagrodzi. Żona potajemnie uskłada pieniążki na ciuch a mężowi powie, że to stary i przerobiony, za pomocą wieczornych bólów głowy zmusi męża do wzięcia nadgodzin, by zmienić mieszkanie na większe. Po za tym, będzie znać na pamięć wszystkie seriale o wiecznej miłości i serdecznych dla siebie ludziach. A mąż, zanim wróci do domu, wpadnie jeszcze na obowiązkowe piwo z równie znudzonymi jak On kolegami, by pogadać sobie o swoich podbojach miłosnych z okresu młodości. Dowcipy o żonie czekającej z wałkiem na pijanego męża, mają realne odbicie w rzeczywistości. Inaczej by nas nie śmieszyły. Wystarczy, że po ich wysłuchaniu puścimy do siebie oczko i już wiemy o co chodzi. Takie życie staje się po pewnym czasie elementem naszego krajobrazu tak jak przewrócony kosz, czy menel iszczący na świeżo otynkowaną ścianę osiedlowego śmietnika. Gdy się do nich przyzwyczaimy, zapominamy, że mogłoby być inaczej. Tracimy wiarę. Przestajemy walczyć. Taki stan trudno nazwać bliskością ale i nie jest to całkowita samotność. Żyjemy więc sobie powoli, bez chłodu ale i bez żaru, w letniej zupie niebliskości i niesamotności.

 

...więc nie plujmy na Kazia.

21:41, roman_kierowca_tira
Link
wtorek, 27 stycznia 2009
Nie plujcie na Kazia!

 

Media od kilku dni pastwią się nad prywatnym życiem Kazia "yes, yes, yes" Marcinkiewicza, że niedobry, że żonę zostawia, że powinien się poświęcać. Zapominają, że Kazio jest przede wszystkim mężczyzną, a dopiero potem politykiem. I jak każdy mężczyzna pragnie wolności i niezależności. I co z tego, że ma 50 lat? Mężczyzna 50-cio letni, to tak jak 30-sto letnia kobieta, a czy ktoś się oburza na to, że 30-sto letnie kobiety szukają sobie parterów? Nikt? No to odpieprzyć się od Kazia i jego wieku. Ma prawo. Że żonaty i dzieciaty? Ma trójkę dorosłych, pełnoletnich dzieci i wprawdzie czwartego 14-sto letniego Piotrusia, ale nie oszukujmy się, nic Piotrusiowi już się nie stanie.

Kaziu jest samcem, mężczyzną z krwi i kości. Potrzebuje też dobrego seksu, a czy może zapewnić mu to 48 letnia kobieta, która oprócz zaawansowanego wieku, urodziła już czwórkę dzieci? No przepraszam, raczej nie. Więc nie skazujmy Kazia na życie w celibacie!

Tak więc Wy kobiety, zrozumcie wreszcie, jeżeli wybieracie sobie za partnera mężczyznę młodszego albo rówieśnika bądź niewiele starszego, to ryzykujecie tym, że kiedy dobijecie do 40-stki, Wasz facet, zamieni Was na młodszy model.

To jest wina żony Kazia, że ją zostawił. Mogła wyjść za mężczyznę starszego o jakieś 7-8 lat, a nie prawie rówieśnika. Więc niech płaci teraz za głupotę.

Kobiety, jeszcze jedno, zapamiętajcie to sobie: Wy starzejecie się szybciej od nas.

 

 

             
 
 
 
------------------------------------------------------------

 

 

p.s. Pierdolę portal randkowy sympatia.pl. Kurwa tam za wszystko każą płacić, nawet za wysłanie głupiej wiadomości typu: Spierdalaj. Już nie zamierzam płacić. Zna ktoś inny portal randkowy? Bezpłatny? A i żeby były tam takie dziewczyny jak ta z sympatii:

Gdy patrzycie na to zdjęcie, to pierwsza myśl jest jaka? "Oto matka moich przyszłych dzieci"? czy może "Niezła dupa, chętnie bym ją z kilka razy posunął, ale nic więcej"? Moja pierwsza myśl była ta druga.

 

16:59, roman_kierowca_tira
Link
poniedziałek, 26 stycznia 2009
Romek kierowca TIRa - najchętniej czytanym blogiem w kategorii Tylko dla dorosłych (Top +18)

 

Właśnie dostałem mailem info, że nasz blog: Podróż z Romkiem - kierowcą TIRa, jest najpopularniejszym blogiem na bloxie, w kategorii blogów dla dorosłych (Top +18). Z pewnością dlatego, iż w ostatnim tygodniu miałem więcej wolnego czasu i częściej dodawałem notki. Wprawdzie rzadko zaglądam w rankingi, ale miło wiedzieć, że lubi tu wpadać tak dużo osób.  Z radości chyba sobie zaraz Freda pomarszczę. I tylko szkoda, że teraz notki będą pojawiać się rzadziej, właśnie czeka mnie kilka dłuższych tras, a nie wiem, czy będę miał możliwość pisać na moim lapku podczas postojów.

 

----------------------------------------------------------------

 

Może coś Cię nurtuje, nie masz obok siebie osoby kompetentnej, a chciałbyś coś wiedzieć, to pamiętaj,  że Romek wie wszystko i na wszystkim się zna i jeżeli uzna, że temat jest ciekawy, to weźmie go na warsztat jak łatwą panienkę. 

15:58, roman_kierowca_tira
Link
niedziela, 25 stycznia 2009
Idealna partnerka i idealny partner

 

Zapytano się typową kobietę o ideał mężczyzny, odpowiedziała:

 

Zapytano się typowego mężczyzny o ideał kobiety, odpowiedział:

 

18:02, roman_kierowca_tira
Link
Plastyka pochwy...

 

 

 ...czyli co robić, kiedy samo ćwiczenie mięśni Kegla (Ćwicz mięśnie Kegla razem z Romkiem) nie wystarczy.

Siostro, gdy nieodczuwasz przyjemności podczas zespolenia, to nie rozmiar pytonga jest przyczyną. Czas po raz kolejny obalić ten mit. Zalążkiem wpisu, niech będzie ten post, znaleziony przeze mnie na jednym forum:

 

       

 

Po co robić plastykę pochwy i co to jest?  U kobiet, najczęściej po porodach, dochodzi do uszkodzenia tkanki miękkiej w obrębie pochwy. Procedura operacyjna czyli tzw. plastyka pochwy,  polega na poprawieniu napięcia mięśni pochwy, prowadząc do zwiększenia siły i kontroli ich kurczenia się, w wyniku czego dochodzi do poprawy doznań podczas kontaktów seksualnych." (źródło:  http://www.chir-plast.com.pl/plastyka-pochwy.php).

Widzisz koleżko, w naszym kraju, podczas porodu, ingeruje się sztucznie w tę naturalną czynność jaką są narodziny, poprzez tzw. nacięcie mięśni krocza, w celu łatwiejszego porodu. Jest to zabieg całkowicie zbyteczny.  Jak zresztą twierdzi Światowa Organizacja Zdrowia: nie ma żadnego uzasadnienia dla rutynowego nacinania krocza. W Polsce natomiast ten zabieg wciąż jest przeprowadzany niemal u wszystkich kobiet.

Nacięcie krocza przyczynia się do rozciągnięcia mięśni pochwy, a co za tym idzie, pochwa robi się wielka jak wiadro. Wówczas już nie wystarczy samo ćwiczenie mięśni Kegla, aby pochwa znowu była ciasna. Stosunek seksualny z kobietą po porodzie, staje się dla mężczyzny żmudnym obowiązkiem. A do orgazmu, musi dochodzić poprzez marszczenie Freda.

Tak więc widzisz koleżko, plastyka pochwy dla Twojej kobiety, to niekiedy jedyne wyjście. Owszem, są głosy, że to fanaberia i wymysł, ale powiedzmy sobie szczerze, skoro medycyna daje nam szansę na lepsze jakościowo życie - to czemu nie skorzystać?

Kiedy kobieta mówi, że dla niej rozmiar pytonga ma znaczenie, to Ty już wiesz, że u niej,  w wyniku różnych czynników, doszło  do nadmiernego rozciągnięcia pochwy.  Poleć jej wówczas ćwiczenie mięśnie Kegla, jeżeli to nie pomoże to każ jej zrobić plastykę pochwy. I jeszcze jedno. Jeżeli Twoja kobieta jeszcze nie rodziła, to zrób wszystko, aby lekarze, nie wykonywali u niej nacięcia krocza, jeżeli nie jest to uzasadnione ciążą mnogą lub innymi komplikacjami.

Pamiętaj więc koleżko, jeżeli Twoja kobieta podczas stosunku z Tobą, nie miała orgazmu, to to jest TYLKO i WYŁĄCZNIE jej wina.

 

 

UPDATE:

Właśnie napisała do mnie, na moje konto randkowe, pewna kobieta - Marta. Zalogowana na sympatia.pl już od dwóch lat. Pyta się mnie, czy możemy porozmawiać poprzez GG, ponieważ chciałaby się ze mną zaprzyjaźnić. Odpisałem jej: SPIERDALAJ.

Marta napisała do mnie jeszcze raz: Czemu tak do mnie napisałeś? Zrobiłam coś nie tak? Odpisałem jej: BO JA KURWA PEDAŁ JESTEM, ŻEBY SIĘ Z KOBIETĄ PRZYJAŹNIĆ?

Wyrzuciła mnie z ulubionych. 

 

08:52, roman_kierowca_tira
Link
piątek, 23 stycznia 2009
I chuj bombki strzelił!
 
Ponieważ ciężko tak po omacku i zdając się na przypadek, znaleźć porządną dziewczynę, postanowiłem skorzystać z pomocy serwisu randkowego. Wiadomo, wszędzie tylko kurewki i lachociągi, aż strach z taką się związać. Postanowiłem więc pomóc szczęściu. Założyłem konto na sympatia.pl, zalogowałem się i wszedłem do wyszukiwarki. Zaznaczyłem, że szukam kobiety, która nigdy nie paliła, nie pije, no i  jest inteligentna i porządna. Nacisnąłem przycisk szukaj i ...
... i chuj bombki strzelił!  Nie pali, nie pije, inteligentna... czułem, że mam za duże wymagania. Takich kobiet niestety już nie ma. Z jednej strony, to nawet logiczne skoro paliła/pali albo/i pije, to inteligentą z pewnością nie jest. Tym bardziej porządną. Ale z drugiej strony, widział ktoś kiedyś  inteligentą kobietę? Chyba tylko na obrazku. Pieprzone kurewstwo.
 
 
 

P.S. Update:
Siostro, jeżeli już zdecydujesz się napisać do mnie maila z propozycją: "Ja mogę być Twoją kobietą, bo spełniam wymagane przez Ciebie warunki" - to nie zapomnij w załączniku dołączyć SWOJE zdjęcie. Jako prosty kierowca TIRa, chciałbym zobaczyć, czy rzeczywiście te warunki spełniasz.

P.S. Mam taką prośbę, jeżeli ktoś chce ze mną pokorespondować, to proszę robić to drogą mailową. Już trzecia osoba, pyta się mnie, czy mógłbym do niej napisać zwykły, papierowy list. Po pierwsze kto dziś pisze takie listy? A po drugie, nie jestem pedałem, żeby takie zwykłe, papierowe listy pisać. 

22:55, roman_kierowca_tira
Link
czwartek, 22 stycznia 2009
JA KOCHAM MNIE...
 
Wielokrotnie podkreślałem, iż jedyną drogą do tego, aby kochać i żyć doskonale jest w pełni zaakceptowanie siebie samego, takiego, jakim się jest. Samoakceptacja jest tym kluczem, który otwiera drzwi, na których widnieje napis: W pełni życie. Samoakceptacja to brak kompleksów, to zabliźnienie ran, które powstały w okresie, gdy chcieliśmy być inni, inaczej wyglądać.
Ale jakże łatwo można wpaść w skrajność, jakże łatwo można pokochać siebie samego miłością toksyczną, miłością narcystyczną. Życie takiej osoby schodzi na poszukiwaniu luster, w których mogłaby się przeglądać i widzieć podziw dla siebie. Taka osoba wchodzi nawet w związki, ale kocha partnerów o tyle, o ile odbijają w sobie jej iluzje. Nie potrafi dostrzec wokół siebie prawdziwych, żywych ludzi. To totalna samotność. Zwabia kolejne osoby, jednakże one przyciągnięte fałszywym światłem, odchodzą przerażone bezdennym egoizmem narcyza. Iluzje na temat własnych zalet nie pozwalają mu się mierzyć z prozą życia. Osiem godzin pracy, współmałżonek, mieszkanie, pies, chomik, czyli coś, o czym większość z nas marzy - to nie dla niego. Woli spłonąć, ale przynajmniej chce się palić jasno. Woli wykończyć się narkotykami lub alkoholem jako nieuznany za życia geniusz, niż przyznać się do swej zwykłości. Osoby, które kochają same siebie, nie mogą liczyć na współczucie. Nikt jednak nie wie, że ich miłość do siebie jest najokrutniejsza z możliwych.
 

 

                         
17:22, roman_kierowca_tira
Link
niedziela, 18 stycznia 2009
Romek a ksiądz po kolędzie

 

Zdarzyło mi się, że będąc u znajomego na kwadracie, zapukał do drzwi ksiądz chodzący po kolędzie. Właściwie mogłem nie otwierać, znajomy nigdy księdza nie przyjmuje, więc kapłan by się za nieotwarcie drzwi nie obraził. No ale to cały ja. Jak pukają to otwieram. Gdy uchyliłem drzwi, ujrzałem młodego kapłana nerwowo zaglądającego w swój kajecik.

- A przepraszam, pomyłka. Nie mam pana zapisanego do kolędy - łypnął na mnie okiem i pogładził olbrzymiego, oswojonego niedźwiedzia grizzli, stojącego obok niego i gotowego do wykonania każdego rozkazu * - niewierzący? Żyjący w konkubinacie? Nieślubne dziecko? Czemu pan nie chce odwiedzin księdza?

Nie chciało mi się tłumaczyć, że to nie moje mieszkanie, że ja to tu tylko czasowo, w odwiedziny, że u siebie to ja zawsze...

- Jest pan sam w domu? Rodzina? - ksiądz dalej prowadził swój wywiad, bacznie mnie obserwując.

- No, w tej chwili to sam, przyjaciel wyszedł na zakupy, będzie za jakieś trzy godziny...

- Przyjaciel? - przerwał mi - aaa przyjaciel. Uśmiechnął się porozumiewawczo i puścił oczko.

- W porządku, rozumiem, nie musisz nic mówić - po czym dotknął mego ramienia - a może jednak przyjmiesz księdza?

Zaniepokoiło mnie to nagłe przejście na „ty". Tymczasem kapłan rozejrzał się dookoła i dyskretnie wsunął do mieszkania. Omiótł spojrzeniem niewielki korytarz i wszedł do pokoju, leniwie rozciągając się na kanapie.

- Jak masz na imię? - zapytał, lustrując mnie od stóp do głowy. Nie wiem czemu, ale przez moment wydało mi się, że się oblizał.

- Romek, kierowca TIRa - uśmiechnąłem się. Nagle zaczęła mnie ta sytuacja bawić. - A Ty?

- Maciek - kapłan wyciągnął dłoń, nie ruszając się ze swego siedliska.

- To mówisz Maciek, że Ty z każdą osobą z parafii jesteś po imieniu? To takie amerykańskie - uścisnąłem podaną dłoń.

Maciek nagle wstał, i nie puszczając mojej dłoni powiedział:

- Wiesz co Romek? A może wpadłbyś kiedyś do mnie na plebanię? Mam fajne filmy na dvd - puścił oczko porozumiewawczo - To może jutro?

Nie wiedziałem, co mu odpowiedzieć. Czułem, że zaszła jakaś czeska pomyłka. Kapłan moją obecność w tym mieszkaniu, zinterpretował po swojemu, klasyfikując mnie i Wieśka jako parę. A teraz wyraźnie mnie podrywał. I to na filmy dvd! W sumie to i tak dobrze, że nie na znaczki.

- Hm, Maciek jesteś gejem? - zapytałem wprost, aby zakończyć tę farsę. Spojrzał na mnie rozbawiony.

- Romeo, no tak, też mnie wyczułeś? Ja poczułem to od chwili, gdy Cię ujrzałem. Wiem, że nie jesteś sam i że dopiero się poznaliśmy, i że dla Ciebie to może za szybko...  - przerwał na moment - ale wierzysz w coś takiego jak pożądanie od pierwszego wejrzenia? Właśnie szukałem kogoś takiego jak Ty. Dyskretnego i męskiego. Bo jesteś dyskretny? Prawda? - spojrzał na mnie, jakby nieco onieśmielony swoim nagłym coming out'em. 

- Tak, jestem bardzo dyskretny - zdjąłem jego dłoń z mego biodra - ale wiesz co? Zaszła pewna pomyłka...

- Pomyłka? - żachnął się - w życiu nie ma pomyłek. Przeszkadza Ci to, że jestem księdzem? I co z tego, każdy ma przecież naturalne potrzeby. A ja nie zamierzam ich tłumić.

Odwrócił się i wyszedł.

 

 

...ta historia jest pisana ku przestrodze. Zawsze warto wiedzieć, komu otwiera się drzwi, bo przecież nigdy nie mamy pewności, co za człowiek kryje się pod szatą. Inna sprawa, że sam nie wiem czy to dobrze czy źle, że podobam się gejom.

 

 

----------------------------------------------------

* Oczywiście nie było tam żadnego niedźwiedzia. Wprowadziłem ten dodatkowy element, tylko po to, aby urozmaicić akcję.

 

00:24, roman_kierowca_tira
Link
sobota, 17 stycznia 2009
Seks-emigracja...

 

Była piękna pogoda. Dróżka puściutka, ładnie odśnieżona. Mogłem sobie pozwolić na szybszą jazdę. Jechałem z towarem do Gdańska. Lubiłem tę trasę. Wiedziałem, że tak jak zawsze nadarzy się okazja do tego, aby wyskoczyć na plażę i pospacerować brzegiem morza. Bałtyk jest piękny także zimą. A może jest piękny właśnie zimą?  Z rozmyślań wyrwał mnie widok autostopowiczki w kusym kożuszku, energicznie machającą dłonią ubraną w zieloną rękawiczkę.  Tak na oko jakieś 30-34 lata. Zdziwiłem się, że takie stare kobiety jeszcze żyją. Może uciekła z domu spokojnej starości? Zlitowałem się nad nią. Wiedziałem, że żaden kierowca jej nie zabierze. Ja mam dobre serce. I wrażliwy jestem. Dałem  więc po hamulcach. Wsiadła do mojej kabiny, stękając z wysiłku. Po czym uśmiechnęła się szeroko, pokazując pełen garnitur czegoś, co dawno, dawno temu, można było nazwać zębami. Z miejsca pożałowałem, że zatrzymałem się. Dyskretnie uchyliłem szybę, co by, zapach z jej ust mnie nie udusił.

- Panie kierowco, proszę do Gdańska. Wracam właśnie z Irlandii - niepytana, zaczęła mi się zwierzać - bo wie pan, kryzys nas dopadł na Wyspach. Zaczęli zwalniać, to wolę tu siedzieć na bezrobociu, niż tam. W Gdańsku mam narzeczonego. Znaczy, byłego narzeczonego. Jadę go odwiedzić.

Spojrzałem na nią uważnie. Nie miałem ochoty na wysłuchiwanie opowieści z poszczególnych etapów jej życia. Ale cóż było robić. Wiedziałem, że jak powiem do niej: „Zamilcz kobieto", to i tak będzie gadać. Zacisnąłem więc zęby i udałem zainteresowanie. A ona ciągnęła dalej:

- Siedziałam na Wyspach prawie pięć lat. Pracowałam najpierw na zmywaku, a potem to różnie. Tam gdzie praca była.  Zostawiłam w Polsce narzeczonego, miał dojechać do mnie, gdy się jakoś urządzę - tu zamilkła na moment, a w oczach pojawiły się łzy - ale wie pan jak to bywa, samotna kobieta, w wielkim mieście...

Już nic nie musiała mówić. Doskonale znałem ten schemat z opowiadań moich znajomych. Różne, wynajmowane mieszkania, różni, przypadkowi współlokatorzy. Zawsze pojawiał się seks, najpierw aby zagłuszyć tęsknotę za krajem, za chłopakiem, dzieckiem, a potem jako zapłata, za znalezienie pracy. Po dwóch trzech latach spędzonych na emigracji, z kobiety nie pozostawało już nic. Puste ciało, dymane na wszelkie możliwe sposoby. Nierzadko praca na zmywaku, bywała zamieniana na pracę prostytutki. I to magiczne myślenie, że nikt się przecież nie dowie, bo to inny kraj, bo taka potrzeba. Nieświadome niczego, paliły za sobą mosty, niszczyły związki. Pojawiło się pojęcie euro sierot, czyli dzieci, których pseudo-matki, nie zamierzały wracać już do kraju.

Pojawienie się kryzysu finansowego, spowodowało jednak, że pozarażane AIDS bądź inną dżumą XXI wieku, oszpecone zaschniętą spermą przypadkowych kochanków, kobiety zostały zmuszone do powrotu do ojczyzny. Powoli wracają, próbując odbudować to, co same zepsuły...

Dojechałem do Gdańska, kobieta wysiadła. Spojrzałem na nią z pogardą. W moich oczach nigdy nie będzie litości dla takich szmat. Wiem natomiast jedno. Jeżeli spotkam kiedyś kobietę swojego życia, to z pewnością nie będzie to kobieta, która kiedyś była na emigracji.

 

 

18:29, roman_kierowca_tira
Link
czwartek, 15 stycznia 2009
Romek nad życiem filozofuje...

 

Byłem ostatnio w podłym nastroju. Czegoś mi kurwa zaczęło brakować. Chuj wie czego. Zadzwoniłem nawet na seks telefon po jakąś burdel - kurwę. Przyjechała, rozebrała się i rozłożywszy nogi rzekła:

- No chodź, byłam dziś niegrzeczna, daj mi karę - jej głos kusił. W innych okolicznościach zerżnąłbym tę szmatę, po wszystkim splunął w twarz i wyjebał z domu. Tak jak zawsze. Ale wtedy nie. Spojrzałem na nią, dałem jej stówę za fatygę i powiedziałem:

- Spieprzaj.

Spojrzała na mnie zdziwiona, jak to, Romek, ten który NIGDY nie przepuści okazji na dymanko, każe się ubrać i wynosić?

 - Co jest? Nie podobam Ci się? Dlaczego nie chcesz mnie posunąć? - zaczęła się powoli ubierać.

Podszedłem do niej. Przykucnąłem. Złapałem za podbródek i patrząc prosto w oczy powiedziałem:

- Bo nie kocham Ciebie.

Ocipiała. Szybko dokończyła się ubierać i zabrawszy stówę zniknęła za drzwiami.

Wiesz co koleżko? Są czasami takie dni, że zaczyna mi się przykrzyć życie samotnego cowboya. Dymanko przypadkowych dup jest fajne. Płacisz za seks i nic Cię nie obchodzi. Liczy się tylko Twoja przyjemność. Nie dbasz o doznania partnerki.  Ale czasami, zaczyna mi brakować takiego emocjonalnego oparcia. Byłem w kilku związkach, krótszych i dłuższych. I to nie było to. Wtedy myślałem, że to dlatego, że poligamiczny z natury mężczyzna po prostu dusi się na smyczy, będąc tylko z jedną kobietą. Dziś myślę, że może to raczej kwestia doboru partnera? Chuj wie. A może dopiero dojrzewam do tego, aby być z kimś na stałe? Nie wiem, ale powiem Ci koleżko w tajemnicy, że chujowo z tym się czuję. Są czasami takie wieczory, że myślę sobie, iż fajnie byłoby poznać miłą dziunię, wybudować dla niej dom, zasadzić drzewo. Ale przecież takich prawdziwych kobiet już prawie nie ma. Naokoło są tylko kurewki, które pieprzą się jak króliki na łące. A ja mam swoją dumę. Nie chcę być z kobietą, którą dymał niejeden pies. Ech, życie...

20:25, roman_kierowca_tira
Link
środa, 14 stycznia 2009
Mięśnie Kegla - szansa na sukces

 

Korzystając z uroków nadmorskich burdeli, nierzadko zastanawiało mnie, jakim cudem niektóre dziwki tam pracujące od wielu lat, potrafiły podczas zespolenia, potraktować moją męskość serią niesamowitych skurczy. Na zdrowy chłopski rozum, po tylu różnych partnerach i tak wielu stosunkach, ich cipy powinny być przecież wielkie jak wiadro. Skąd więc ten niemal dziewiczy uścisk, powodujący, że aż chce się do tych szmat wracać?

Otóż jak powiedziała mi jedna z tych dziwek, którą zresztą wprost o to zapytałem, wszystko zależy od ćwiczeń mięśni Kegla. Bo tak naprawdę rozmiar męskości się nie liczy, bo On się nie zmienia (14-16cm to standardowy rozmiar zapewniający satysfakcjonujące pożycie, i taki rozmiar ma ponad 90% mężczyzn). Liczy się natomiast elastyczność mięśni pochwy, bo pochwa po prostu się zużywa.

Jeżeli koleżko, seks z Twoją kobietą po kilku latach przestaje być satysfakcjonujący, to znaczy, że pochwa Twej laski straciła swoją elastyczność i niedługo będzie służyła za wiadro do przynoszenia wody. Co wtedy zrobić? Można wykopać szmatę z domu albo wmawiać wszystkim, że doznania seksualne nie są ważne a liczy się tylko miłość. Tak więc pamiętaj - Twoja kobieta musi zrozumieć, że istnieje potrzeba ćwiczeń mięśni Kegla.

W Polsce nie ma tradycji do takich ćwiczeń, ale w niektórych społecznościach Dalekiego Wschodu od dawien dawna już młode dziewczęta uczone są przez swoje matki, jak poprzez systematyczne napinanie i rozluźnianie tych partii mięśni utrzymywać je w doskonałej kondycji. Powinny je wykonywać już młode i zdrowe kobiety, bo to inwestycja na lata. Dobrze wyćwiczony mięsień łonowo-guziczny (potocznie nazywany mięśniem Kegla) to lepszy seks, łatwiejszy poród, szybszy powrót do formy po porodzie, a także duża szansa na to, że w przyszłości nie pojawią się takie zdrowotne problemy jak nietrzymanie moczu, wypadanie macicy czy wypadanie pęcherza.

Ćwiczenia znacznie poprawiają, jakość życia seksualnego. Im bardziej mięśnie dna miednicy są osłabione, tym trudniej partnerom odczuwać siebie, a kobiecie osiągnąć orgazm. Dobrze napięte, sprawne mięśnie pochwy i krocza zdecydowanie zwiększają doznania seksualne u obojga partnerów.

Jednym ze sposobów identyfikacji tych mięśni jest włożenie dwóch palców do pochwy (najlepiej na leżąco). Gdy napniesz mięśnie, poczujesz, jak zaciskają się one wokół palców. Na początku ucisk może być słaby, ale stopniowo będzie coraz silniejszy. Możesz zrobić sobie zdjęcie w takiej pozycji i przesłać na roman_kierowca_tira@gazeta.pl , powiem Ci wówczas, czy robisz to poprawnie.

Kiedy już wiesz, o które mięśnie chodzi, połóż się na plecach lub stań w lekkim rozkroku. Napnij tę grupę mięśni, policz do 5 i powoli je rozluźnij. Chwilę odpocznij i powtórz ćwiczenie. Na początek zrób serię 5 skurczów i rozkurczów i powtarzaj ją 3 razy dziennie. Po tygodniu zwiększ liczbę skurczów do 10-15 i wykonuj codziennie po kilka serii. Możesz modyfikować ćwiczenia, np. wydłużając skurcz do 10 sekund lub napinając i rozluźniając mięśnie tak szybko jak potrafisz. Wariantów jest wiele. Ważne, by ćwiczyć regularnie i jak najwięcej.

Podczas ćwiczeń Kegla mięśnie brzucha nie powinny być napięte, dlatego na początku najlepiej ćwicz na leżąco, kładąc dłoń na brzuchu i kontrolując, czy go nie napinasz. Nie wstrzymuj też oddechu.

Pamiętaj siostro, że im Twoje mięśnie Kegla będą w lepszym stanie, to nie tylko seks z Tobą będzie należał do przyjemniejszych, ale i powrót do formy po porodzie będzie szybszy. Ćwicz więc, a Twoje siostry, którym brak jest cierpliwości, niech chodzą po mieście z cipami wielkimi jak rura wydechowa TIRa.

 

 

---------------------------------------------

 

A tak z innej beczki. Moja nowa miłość. Ech... 

                          
19:49, roman_kierowca_tira
Link
niedziela, 11 stycznia 2009
Kochać się - znaczy zawsze to samo?

 

Na specjalną prośbę jednej z czytelniczek, przytaczam wpis, który z pewnością moi najwierniejsi czytelnicy pamiętają, a który skasowałem, ponieważ był napisany pod wpływem chwili i nie pasował do konwencji tego bloga.

Romek kierowca TIRa

 

 

Sfera seksualna związku jest bardzo czułym wskaźnikiem istnienia prawdziwej bliskości. Dopiero w warunkach intymności można odrzucić maski, które, na co dzień tak nas uwierają, i stać się sobą, bez kłamstw i udawania - a potem oddać takiego prawdziwego siebie kochanej osobie. Wówczas nie zwracamy uwagi na niedostatki w charakterze czy budowie ciała partnera. Gaszenie światła w celu ukrycia zmęczonych karmieniem piersi czy wałka tłuszczu, sprawia w nas wrażenie nieszczerości lub pruderii - to powrót do tańca masek.

Prawdziwa bliskość to świadomość, że wobec partnera nie muszę niczego ukrywać, że moje ciało jest dobre takie, jakie jest. Nie potrzeba być dziewczyną z plakatu, aby być kochaną.

Podobnie jest z myślami i uczuciami. Ja wiem, co czujesz w tej chwili Ty, a Ty wiesz, co w tej chwili czuję ja. Jeżeli mam jakiś problem, który uniemożliwia mi pełną bliskość i oddanie, mówię Ci to, zanim zaczniemy się kochać. Ty również, jeżeli masz problemy, mówisz mi, nie traktujesz mnie, mojego ciała jak lekarstwo na stres i kłopoty. Dopiero gdy oczyścimy nasze umysły, nasze ciała staną się gotowe do prawdziwej, seksualnej bliskości. Wówczas seks służy nam do tego, by opowiedzieć sobie, jak bardzo siebie kochamy. Dzięki temu staje się prosty i piękny. Leżenie obok siebie ze świadomością, że nigdzie nie musimy się śpieszyć ani niczego sobie udowadniać, zastąpi wszystkie porady z kolorowych gazet.

Nie starajmy się być idealni w sypialni, tak jak bardzo staramy się być idealni, na co dzień. Tam gdzie jest brak prawdziwej bliskości, tam gdzie nakładamy maski i próbujemy być idealni - tam pojawiają się problemy. Coraz młodsi mężczyźni łykają niebieskie tabletki, kobiety udają orgazm - kolejny chocholi taniec masek trwa. Seksualna ekstaza jest fizycznym odpowiednikiem bliskości emocjonalnej.

Jeżeli chcesz osiągnąć prawdziwą satysfakcję seksualną, popracuj nas swoją bliskością z partnerem, popracuj nad wzajemną otwartością, akceptacją i zaufaniem. 

 

22:12, roman_kierowca_tira
Link
Dziwki portret własny

 

Imię: Agata, Agnieszka, Baśka, Wiola... nie ma reguł. Każdy osobnik, legitymujący się imieniem żeńskim to dziwka. Ale jak wiadomo, prawidłowość ta nie dotyczy Twojej matki. Matki kolegi - owszem.

Nazwisko: Nie ma reguł. Jak już ustaliliśmy wszystkie kobiety to dziwki. Oprócz Twojej matki oczywiście. Co do matki kolegi, to wiadomo. Ciekawym zjawiskiem są kobiety, które po rozwodzie nie wracają do swojego nazwiska, tylko zachowują nazwisko męża. To są tzw. dziwki uległe. Fatalny gatunek. Takich dziwek należy unikać jak ognia. Bo nie dość, że Pan wyjebał ich z domu (to mężczyźni zawsze decydują, czy odejść czy zostać) to one i tak pozostają mu wierne i uległe, w skrytości ducha marząc o tym, aby Pan pozwolił im wrócić, a nazwisko swojego Pana, traktują jak smycz, z której boją się zerwać. Sucząc się po rozwodzie, karają się za to, że Pan ich przepędził.

Wiek: Nie ma reguł. Dziwkami zaczynają już być nastolatki. Natomiast młode suki w wieku 18-25 lat, zazwyczaj już mają za sobą jakiś poważny związek. Najczęściej nieudany, który staje się dla nich świetną wymówką na swoje kurwienie. Z pewnością nie raz słyszałeś: „To dlatego, że nie mogłam pogodzić się z rozstaniem, ale to nie byłam ja, to nie ja suczyłam się na lewo i prawo, to tylko moje ciało, dusza ciągle jest dziewicza".

Kobiety w średnim wieku 26-29 lat suczą się już na potęgę, a przerwy sobie robią tylko na kolejne porody.

Czy stare dupy po 30-tce też się kurwią? Podobno tak, jakoś nigdy nie mogłem się przemóc, aby sprawdzić. Inna sprawa, że pewnie robią to rzadziej, bo brak im zdesperowanych kandydatów tzw. nekrofilów. Z braku chętnych na stare ciało, zaczynają używać wibratorów.

Kiedy kobietę można zaliczyć do kręgu dziwek? Otóż dziwki, to szmaty, które były posuwane przez  conajmniej trzech różnych, przypadkowych Panów a także takie, które idą do łóżka w ciągu pierwszego miesiąca znajomości. Zresztą dziwkę bardzo łatwo jest rozpoznać. Zazwyczaj wyznaje zasadę, że do łóżka trzeba pójść, bo trzeba się fizycznie dopasować. Wiesz już wówczas, że to dziwka, która szuka pretekstu, aby ktoś ją zdrowo wypieprzył. Zresztą fizyczne dopasowanie jest zwykłym mitem. Trafić na mężczyznę z małym (czyli około 6 cm we wzwodzie) penisie, jest tak samo trudno jak trafić na kobietę z pochwą wielkości rury wydechowej TIRa. No chyba, że to jest kobieta po porodzie, wówczas faktycznie pochwa jest wielka i porozciągana. Ale jak już ustaliliśmy (Tekst o mamuśkach) , mamuśki omijamy szerokim łukiem. I to nie tylko ze względu na wielkość pochwy.

Pamiętaj koleżko, ponad 90% ludzi jest idealnie dopasowanych seksualnie przez naturę. Tak więc, jeżeli emocje będą współgrać to i ciało się zgra.

Dziwka zazwyczaj bardzo ciepło wypowiada się o swoich eksach. Lubi się z nimi spotykać i nierzadko ma ich numery zapisane w komórce. Dziwki lubią powtórki z rozrywki.

I jeszcze jedno. Zawsze, ale to zawsze używaj prezerwatyw. Kobieta, która ma kilka przypadkowych stosunków seksualnych za sobą, z pewnością ma rzeżączkę, kiłę i AIDS. I najważniejsze. Nie ma sensu pytać kobiety, ilu miała mężczyzn przed Tobą. Bo dla nas, prawdziwych mężczyzn i tak zawsze o jednego za dużo. Jeżeli jakiś koleś mówi, że nie przeszkadza mu, że jego panienkę bzykali inni, to zwykły fiut z niego jest. Fiut o niskim poczuciu własnej wartości, który czerpie satysfakcję z tego, że może żywić się resztkami wyruchanego kobiecego ciała.

 

00:59, roman_kierowca_tira
Link
piątek, 09 stycznia 2009
Kodeksem Zdrowia Intymnego Kobiety

 Zdrowa i zadbana kobieta, to mniej zakażonych mężczyzn.

Kodeks (źródło: http://www.zdrowieintymne.pl):

  • Po pierwsze. Nigdy nie pożyczaj ręcznika ani innym, ani od innych.
  • Po drugie. Jeden ręcznik przeznacz tylko do celów intymnych.
  • Po trzecie. Zrezygnuj z myjki i gąbki. W ich drobnych oczkach mogą gromadzić się i rozwijać bakterie oraz grzyby.
  • Po czwarte. Myj intymne miejsca od przodu ku tyłowi, aby nie zainfekować pochwy drobnoustrojami z okolic odbytu.
  • Po piąte. Noś niezbyt obcisłą bieliznę z włókien naturalnych. Sztuczne tkaniny nie przepuszczające powietrza są powodem wilgotności i nadmiernego ciepła w miejscach intymnych, co sprzyja rozwojowi grzybicy.
  • Po szóste. Pierz bieliznę w delikatnych środkach, najlepiej płatkach mydlanych. Potem dokładnie ją płucz. Resztki środków piorących mogą podrażniać delikatną skórę i sprzyjać zakażeniom.
  • Po siódme. Do mycia intymnych miejsc używaj specjalnie przeznaczonych do tego celu kosmetyków (płyny do higieny intymnej). Mają one odczyn podobny do naturalnego środowiska pochwy. Zwykłe mydła i kąpiele w piance mogą zaburzać naturalnie kwaśny odczyn pochwy i sprzyjać zakażeniom.
  • Po ósme. Zapomnij o irygacji pochwy. Niszczy jej naturalną florę bakteryjną. Wyjałowiona śluzówka pochwy jest znacznie bardziej podatna na różne infekcje. Nasz organizm potrzebuje aż 48 godzin, aby odbudować naruszony przez irygację ekosystem. Ten czas z powodzeniem mogą wykorzystać bakterie patogenne.
  • Po dziewiąte. Często jedz warzywa, owoce zawierające małą ilość cukrów, szukaj i włącz do swojej diety probiotyczne produkty mleczarskie .
  • Po dziesiąte. W podróży, w czasie menstruacji lub jeśli nie masz przez dłuższy czas w ciągu dnia dostępu do łazienki, używaj chusteczek do higieny intymnej. Przed wyjazdem kup w aptece jednorazowe nakładki na muszlę klozetową.
  • Po jedenaste. Jeśli cierpisz z powodu nawracających infekcji pochwy, zrezygnuj ze stosowania tamponów i pigułek antykoncepcyjnych. Zbadaj stężenie glukozy we krwi (być może masz cukrzycę). Cukier jest doskonałą pożywką dla drożdżaków.
  • Po dwunaste. Zbadaj poziom hormonów, ponieważ zaburzenia hormonalne są czynnikiem sprzyjającym powstawaniu np. grzybic.
  • Po trzynaste. Po menopauzie (menopauza zaczyna się już od 30-stki- przyp. Romek), gdy błona śluzowa narządów rodnych staje się coraz cieńsza, bardziej sucha i podatna na mikrourazy stosuj odpowiednia dietę i preparaty probiotyczne, utrzymujące pH w pochwie na stałym, lekko kwaśnym poziomie.
  • Po czternaste. Podczas ciąży układ immunologiczny kobiety jest osłabiony, ponieważ musi się dostosować do obecności płodu. Dochodzi wtedy do rozpulchnienia tkanek narządów płciowych i zwiększenia w ich nabłonku ilości glikogenu, a równocześnie może maleć kwaśność pochwy. W tym szczególnym okresie polecane jest dbanie o właściwe, odpowiednio kwaśne pH pochwy, stosując preparaty probiotyczne zawierających sprawdzone, właściwie oznaczone i bezpieczne szczepy bakterii probiotycznych kwasu mlekowego.
    • Wzbogać dietę w witaminy i żelazo.
    • Unikaj podrażnień i urazów pochwy.
    • Stosuj prezerwatywy
  • Po piętnaste. Już w trakcie oraz po infekcji, szczególnie leczonej antybiotykami, które niszczą naturalną florę bakteryjną pochwy, ułatwiając rozwój drobnoustrojom chorobotwórczym koniecznie wspomagaj swój organizm i stosuj preparat probiotyczny, który wzmacnia i odbudowuje naturalną mikroflorę pochwy i układu pokarmowego ( np. LaciBios femina).
  • Po szesnaste. Jeżeli miałaś w życiu więcej niż trzech przypadkowych partnerów, to z pewnością masz rzężączkę, kiłę i AIDS. Żyj więc w celibacie i nie zarażaj Bogu ducha winnych mężczyzn szmato.

 

 

01:48, roman_kierowca_tira
Link
wtorek, 06 stycznia 2009
Mój pierwszy raz...

 

Wiem koleżko, co powiesz. Faceci nie pamiętają swojego pierwszego razu, ba, nawet ciężko im przypomnieć sobie imię kobiety z ostatniego razu. To prawda. Jesteśmy wyzuci z emocjonalności seksualnej, możemy spółkować tu i teraz, z tą i tamtą, a uczucie do niczego nie jest nam potrzebne, w przeciwieństwie do kobiet, które już zawsze będą miały sentyment do swojego pierwszego partnera. Pierwszy raz, zawsze będzie odciskał piętno na dalszym życiu seksualnym kobiety. Frajerki. W sumie to dobrze im tak. Przynajmniej jest jakaś sprawiedliwość na tym świecie. Jeżeli pchają się na każdy wystający korzeń to niech pokutują za głupotę. Głupie cipy.

Więc koleżko z pewnością zastanawiasz się, czemu ja, Romek, wiodący pukacz kobiet białych, postanowiłem Ci się zwierzyć z tego, jak wyglądał mój pierwszy raz. Powiem nawet więcej, z pewnością zastanawiasz się, jakim cudem ja pamiętam ten swój pierwszy raz. No cóż, jak poznasz tę historię to wszystko zrozumiesz...

Zbliżała się moja szesnastka. Wiedziałem, że koledzy szykują jakąś extra niespodziankę. Wiesiek już od dwóch miesięcy chodził po mieście z tajemniczą miną a Blacha uśmiechał się porozumiewawczo. Czułem w kościach, że kroi się niezła zabawa, okraszona gorącym dymankiem. Nadchodził ten moment, w którym ja Romek, po raz pierwszy miałem zgłębić tajemnice kobiecego ciała. Nie, żebym wcześniej nie zaznał jego smaku. Oj doskonale wiedziałem gdzie ciało kobiece ma wgłębienia, uwypuklenia oraz jak przyjemnym i orgazmistycznym uczuciem jest moment, gdy patrzysz kobiecie w oczy a Twoim ciałem wstrząsa eksplozja doznań. No ale czym innym jest patrzeć w oczy Madonny, lubieżnie uśmiechającej się do Ciebie z rozkładówki BRAVO, a czym innym jest seks z PRAWDZIWĄ kobietą! No i przypuszczałem, że po takim PRAWDZIWYM seksie nie boli potem przez kilka dni prawy nadgarstek.

Czekałem, więc z niecierpliwością wymyślając przeróżne scenariusze. W końcu było ze mnie niezłe ciacho, a nie jakiś Rysio z klanu. Więc i pewnie cielęcinka, którą kumple załatwią będzie niczego sobie. Kto wie? Może nawet nadawałaby się do przelizania? Ale wcześniej muszę napić się Bronka, po piwie zawsze mam lepszą zajawkę do lasek. Wiadomo, najpierw zajawka, przelizanko no i dymanko. Zajawka musi być, przecież taka foczka nie zawsze skuma o co chodzi. Łatwe foczki to festyniary, tępe dzidy, zaraz by brały się do obciągania. A ja to bym smakować wolał najpierw. A jak kumple tak dla jaj, zamiast jakiejś niezłej cielęcinki, skołują kaszalota, albo dechę z przeszczepami? Przecież gdy taki paszczak zacznie mi robić lodzika na imprze to zalicze liptona jak nic. No i chuj. Najwyżej zdejmę jej simlocka  (wtedy jeszcze się łudziłem, że istnieje coś takiego jak błona dziewicza), strzelę plaskacza i powiem: Spadaj szmato. Tak, to będzie niezapomniany wieczór.

Gdy nadszedł ten wielki dzień, Wiesiek zadzwonił do mnie i oznajmił, że moja impreza urodzinowa odbędzie się u niego. Jego starzy wybyli z domu na weekend, więc miał wolną chatę. Przystałem na to z radością....

 

 

 

...jeżeli chcesz się dowiedzieć jak skończyła się ta historia to pisz na roman_kierowca_tira@gazeta.pl a drogą mailową odeślę Ci dalszą, nieopublikowaną część tego wpisu:)

Z uwagi, że przyszło do mnie bardzo dużo maili z prośbą o dalszą część tej historii, proszę o cierpliwość. Postaram się odpowiedzieć na maile jak najszybciej.

...jeżeli ktoś z Was ma ochotę podzielić się ze mną wspomnieniem swojego pierwszego razu, to  także proszę pisać na roman_kierowca_tira@gazeta.pl, zdjęcia mile widziane:)

18:22, roman_kierowca_tira
Link
poniedziałek, 05 stycznia 2009
Kobieta miłości a nie seksu pragnie

 

Jedną rękę zaplątałem w jej kasztanowe włosy przyciągając jej twarz ku mojej, drugą położyłem na wewnętrznej stronie alabastrowego uda. Uśmiechnęła się, mrucząc przy tym niczym miesięczny kociak.

Dotknąłem delikatnie jej łona, szepcząc jednocześnie, co dalej będę robił, zadrżała z podniecenia. Położyła się na wznak rozchylając uda i uśmiechnęła się w geście zaproszenia.

- Udowodnij Romku, że to, co o Tobie mówią na mieście, to szczera prawda - puściła mi filuternie oczko. Objęła moją męskość dłonią i przysunęła w stronę swego krocza. Wszedłem w nią kilkakrotnie. Jęczała z rozkoszy, poddając się całkowicie podnieceniu, które co jakiś czas wstrząsało jej ciałem. Wyła, błagając o jeszcze. Nie skąpiłem jej swego ciała. Aż w końcu oboje padliśmy, zmęczeni konwulsją naszych ciał. Skąpana w moim nasieniu, dopijała jeszcze resztki, ssąc moją męskość.

Nagle skurczyła się, zwinęła w kłębek i cicho zaszlochała.

- Romku, proszę, przytul mnie, obejmij ramieniem, tak mocno, powiedz, że mnie kochasz, że potrzebujesz, powiedz coś miłego, proszę - jej głos drżał, z ponętnego wampa, zamieniła się w bezbronną, płaczącą dziewczynkę...

 

Nie wiem, co było dla mnie większym upokorzeniem, pukać stare ciało, trzydziestoletniej kobiety, czy też stać się chusteczką, w którą ta samotna kobieta, ocierała łzy. Poczułem się jak szmata, owszem przytuliłem tę dziwkę, objąłem i powiedziałem parę słów o miłości. Wiedziałem, że tego potrzebuje.  Ale wiedziałem też, że dwa razy zastanowię się, nim pójdę do łóżka z wyzwoloną trzydziestką, kobietą, która mówi o sobie „szczęśliwa singielka", feministką, dla której najważniejsza jest kariera, dla której świat mógłby istnieć bez mężczyzn. Bo tak naprawdę, za tą fasadą twardej i niezależnej kobiety, kryje się mała, bezbronna istotka, która niczego bardziej nie pragnie, niż miłości, akceptacji i intymności z tym jedynym, kochanym mężczyzną.

Bo taka jest prawda koleżko. Każda kobieta, nawet ta sroga biznes woman, która nierzadko piastuje kierownicze stanowisko w Twojej firmie, potrzebuje męskiego ramienia. Nie wierz feministkom, które krzyczą o swojej niezależności. To tylko zasłona, która ma ukryć cierpienie. Kobieta stworzona jest do macierzyństwa, do tego, aby kochać i być kochaną. Inne scenariusze jej życia, powodują w niej głębokie rany, które za każdym razem bolą, gdy widzi szczęśliwe pary.

 
00:58, roman_kierowca_tira
Link
sobota, 03 stycznia 2009
Becia i jej historia w słowach trzech

 

Jeśli chodzi o mnie, to naprawdę nie myślałem w tym momencie o towarze, który mam odebrać z hurtowni, naprawdę to myślałem o Beci. Siedziałem w kabinie, na parkingu pod Lublinem, odpoczywałem, pozwalając sobie na wspomnienie tej kobiety. Przymknąłem powieki. Zobaczyłem jej uśmiechniętą twarz.  Wpatrywałem się w jej szare oczy i byłem przekonany, że szary kolor jest najpiękniejszy na świecie. A potem pomyślałem, że Becia to laska dużej klasy. Chyba takiej jeszcze nie spotkałem nigdy w życiu. Chciałem jej to powiedzieć oraz to jak bardzo mi się podoba, ale nie miałem odwagi. Ja Romek, Don Juan polskich dróg, człowiek, który przestał liczyć kobiety, które pukał, gdy liczba przekroczyła setkę - traciłem przy Beci pewność siebie.  Bałem się, że mnie wyśmieje albo obróci wszystko w żart. Więc wpatrywałem się tylko w szare oczy Beci i myślałem, czy nadejdzie kiedyś taki dzień, że będę mógł krzyczeć głośno na skrzyżowaniu ulic, że szary kolor jest najpiękniejszy na świecie. A na razie... Na razie można pomarzyć, że Becia czuje to samo, co ja. Tylko pomarzyć. Mówić nie wolno. Dopiero wtedy, kiedy sama mi to ułatwi. Wystarczy, jak odczytam z jej oczu, że coś znaczę dla niej. Gdybym mógł znać jej myśli... Albo jeszcze lepiej, gdybym mógł rządzić jej myślami, gdyby mi się udało ją zahipnotyzować. Spróbuje teraz. Jestem skoncentrowany. Mój wzrok z pewnością ma teraz siłę magiczną. Spojrzałem więc na Becię i nagle... sam osłupiałem z wrażenia. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Becia zmieniła się raptownie na twarzy, w jej oczach zamigotało szaleństwo, zerwała się z miejsca i rzuciła mi się na szyję...

W oczach mi zawirowało, przez moment straciłem głowę. Jak pijany uniosłem się z krzesła.  Becia wciąż uwieszona była na mojej szyi...

-Becia, patrzą na nas - próbowałem się wyswobodzić, ale ona trzymała mnie kurczowo jak kleszcz, wręcz mnie dusiła.

-Puść - zacharczałem - Co Ty wyprawiasz?

-Tam, tam - wybełkotała Becia. Dopiero teraz zauważyłem, że z obłędem w oczach patrzy na drzwi wejściowe do kawiarni, w której siedzieliśmy spożywając świeże cappuccino. Na progu stał wysoki mężczyzna, dobrze zbudowany, o szerokiej szczęce i niemal płaskim nosie. Idealnie nadawałby się do grania czarnych charakterów w amerykańskich filmach klasy B. I to bez charakteryzacji. Patrzył w naszą stronę. Mimo, iż nie należę do ułomków, a moja pięść niejednokrotnie temperowała zapędy ulicznych zabijaków, to przeszedł mi po plecach dreszcz niepokoju. Kim był ten mężczyzna i czemu wywołał atak paniki u Beci, kobiety niemal idealnej, kobiety, którą poznałem miesiąc temu, kobiety, która w całym swym dwudziestopięcioletnim życiu, nigdy nie zadawała się z typami o ciemnej przeszłości i niejasnej teraźniejszości, kobiety, która pozwoliła mi uwierzyć, że są jeszcze na świecie porządne dziewczyny, które brzydzą się rozwiązłością i przypadkowym seksem. A może jednak Becia, nie była taką, na jaką próbowała się kreować? Może była zwykłą szmatą, która chciała zerwać z kurewską przeszłością poprzez stworzenie sobie nowej historii życia? Nie wiem, tysiąc myśli przebiegło mi po głowie. Tymczasem nieznajomy podszedł do naszego stolika. Wygiął usta w dziwnym grymasie, który jak się domyśliłem, miał imitować uśmiech.

-Pamela, co za spotkanie - głos mężczyzny przeciął powietrze, zagęszczone niepokojem, niczym tępy metal noża. Becia, która zdążyła wrócić na swoje miejsce, spojrzała na mnie płochliwie, po czym zakrywając twarz, wybiegła z kawiarni. Nieznajomy odwrócił się, próbując ją zatrzymać. Zareagowałem. Złapałem go za ramię i rzekłem:

-Hola, przyjacielu, kim jesteś? - starałem się nadać memu głosowi wyraz stanowczości i opanowania. Ale w środku, kłębiło się we mnie tysiąc pytań.

-Spierdalaj kmiocie - przybysz próbował się mi wyrwać, kątem oka obserwując, w którą stronę uciekła Becia. Zaczęła narastać we mnie złość. Moja lewa powieka zaczęła nerwowo drgać. Ludzie, którzy mnie znali, znali to drganie i bali się go. Wiedziałem, że zaraz stoczę pojedynek w obronie wątpliwego honoru kobiety, której jeszcze parę chwil wcześniej pragnąłem wyznać miłość. Tymczasem nieznajomy, odwrócił się do mnie i całym impetem pchnął na stolik. Rozległ się trzask łamanego drewna i pękającego plastiku. Pod ręką poczułem ciepło rozlanej kawy. Wokół zrobiło się ogromne zamieszanie, ktoś dzwonił na policję, pojawili się kelnerzy, próbując załagodzić sytuację. Ale już było za późno. Poniosłem się z ziemi a nieznajomy, znów na mnie natarł. Tym razem zrobiłem unik, uderzając jednocześnie pięścią w tę jego szeroką szczękę. Zachwiał się. Uderzyłem więc serią kilku ciosów.  Litry potów, które wylałem na salce treningowej, w czasach, gdy jako nastolatek, byłem podporą bokserskiego klubu Gwardia, nie poszły na marne. Uderzałem precyzyjnie, nadając każdemu ciosowi odpowiednią siłę. Wiedziałem, że nie ma ze mną żadnych szans. Niewielu jest zresztą kozaków, którzy w pojedynkę mogliby stawić mi czoło. Po tej kanonadzie ciosów, krew z jego warg, nosa i rozcięcia na czole trysnęła niczym woda z fontanny na placu Litewskim w Lublinie. Padł na ziemię nieprzytomny.

Zaraz potem zjawiła się policja. Przedstawiłem swoją wersję wydarzeń, potwierdzoną zresztą przez świadków. Zostałem napadnięty, więc musiałem się bronić. Potem okazało się, że ten mężczyzna był sutenerem, który zwabiał młode kobiety w pułapkę, a następnie sprzedawał do niemieckich burdeli.  Czy Becia była jedną z jego ofiar, której udało się wyrwać z piekła? Najprawdopodobniej tak. Wielki żal wlał mi się w serce. Taka ładna kobieta. Jej ciało i psychika zostały zniszczone i z pewnością już nigdy nie zostaną przywrócone do stanu normalności. Nigdy potem nie spotkałem Beci, nie wiem, co się z nią stało...

 

...otworzyłem oczy, mimo iż od tego zdarzenia minęły już dwa tygodnie, to ciągle mam twarz Beci przed oczami.  Obraz strachu i przerażenia, który ujrzałem w jej oczach, gdy zobaczyła zjawę ze swojej przeszłości, z pewnością długo będzie do mnie powracać.

Wyprostowałem się, zapaliłem silnik i powoli wytoczyłem moją kilkutonową ciężarówkę z leśnego parkingu.

------------------------------------------------------------

A Ty pipo? Także umawiasz się z nieznajomymi przez Internet, nie sprawdziwszy, kim są? Także pozwalasz się zapraszać obcym mężczyznom do ich domów czy szemranych klubów? Warto w swoim życiu, wprowadzić zasadę ograniczonego zaufania. Becia była zbyt ufna, dała wciągnąć się w pułapkę, która przekreśliła jej szansę na normalne życie. A wystarczyłoby, aby przed spotkaniem dowiedziała się nieco o osobie, którą dopiero, co poznała.

Ty, nie bądź taka naiwna jak Becia, lepiej dwa razy się zastanów i odpuść spotkanie, jeżeli obarczone jest jakimkolwiek ryzykiem, niż potem miałabyś żałować przez całe życie.

18:35, roman_kierowca_tira
Link
Retroseksualizm czyli jakich mężczyzn pragną kobiety!

 

Tydzień czasu w Warszawie.  Zaliczyliśmy z kumplem chyba wszystkie mordownie, w tym największe lansarnie stolicy. Dyskoteki, klubokawiarnie - każdy lokal był nasz. Wprawdzie czasem były kłopoty, bo nie wszędzie chcieli mnie wpuść, przyczepiali się do mojego ubrania. Owszem mój granatowy (chyba granatowy, nie pamiętam dokładnie, jaki to był kolor, gdy go kupowałem), sprany t-shirt, bejsbolówka z logiem Chicago Bulls czy spodnie, które przyjęły na siebie niejedną plamę z oleju, tudzież innego smaru, nie wzbudzały zaufania. Ale przecież kurwa nie szata zdobi człowieka. Jebana warszawka. W każdym lokalu odpicowani na glanc, wyżelowani metroseksualiści. Nie rozmawiający o niczym innym jak tylko o tym, jakich kremów nawilżających używają, wymieniający między sobą adresy dobrych solariów i gabinetów kosmetycznych, w których można szybko i niemal bezboleśnie wydepilować sobie nogi. I ich panienki. Wynudzone, złaknione kawałka prawdziwego męskiego ciała.

Panowie, koledzy, jebani metrosekusaliści. Kobiety nie oczekują od Was tego, abyście mówili kwiecistym językiem, znali na pamięć imiona wszystkich bohaterów z Mody na Sukces, depilowali sobie ciało czy też rozpaczali nad każdą plamką na Waszej nieskazitelnie białej koszuli. Kobiety potrzebują mężczyzny a nie popierdółki. Potrzebują mężczyzny, który otworzy przed nimi drzwi, zapłaci za nich rachunek w kawiarni - bezinteresownie!  Mężczyzny, który potrafi otworzyć zębami butelkę z piwem, naprawi kran, wbije gwóźdź w ścianę czy też rozwali sąsiadowi twarz, tak dla zasady. Panowie, kobiety potrzebują takich mężczyzn, przy których będą czuć się bezpiecznie, nie szukają romantycznych poetów ale nabuzowanych testosteronem samców, którym będą mogły być uległe. Potrzebują silnej i sprawiedliwej męskiej ręki. Takiej, która pogłaszcze, ale kiedy trzeba to uderzy. Takich właśnie mężczyzn pragną kobiety. I nie daj się zwieść ich słowom, że szukają inteligentów w okularkach.

18:32, roman_kierowca_tira
Link

Jeżeli chcesz przesłać mi:

  • sugestie co do wpisów
  • swoje zdjęcie
  • ciepłe słowa
  • lub cokolwiek innego

    to pisz:
    kierowcatirablox@gmail.com






  • Jeśli podoba Ci się zawartość
    tej strony i szukasz sposobu
    na powiadamianie
    o nowych treściach,
    to wystarczy kliknąć ikonę
    znajdującą się poniżej
    tego tekstu.
    Otrzymasz prawo
    do subskrybowania
    przy użyciu swojego
    ulubionego czytnika kanałów: