RSS
czwartek, 19 lutego 2009
Ssij, mała, ssij...

 

... czyli moje wspomnienie ostatniego sylwestra.

 

Uwielbiam spotkania w kręgu znajomych. Wówczas czuję się swobodnie, mogę być sobą. Nie muszę trzymać fasonu, ani uważać na słowa. Dlatego też propozycję spędzenia Sylwestra w bacówce w Bukowinie Tatrzańskiej, przyjąłem z nieskrywaną radością. Wprawdzie niekoniecznie góry to coś, co lubię, ale przecież nikt po szczytach nie zamierzał hasać.

Na imprezie sylwestrowej miała być cała paczka chłopaków z konwoju. Wiesiek, Blacha, Mamut, Zigi i inni. Czułem w kościach, że impreza będzie ostra. Blacha przezornie przyjechał sam (KTO JEST OJCEM DZIECKA BLACHY ), żonę z dzieckiem wysłał do teściów.

Super się złożyło, że niedaleko nas inną bacówkę wynajęły jakieś studentki z Krakowa. Siedemnaście lasek! Wprawdzie było z nimi paru kolesi, ale jak to Mamut określił, „zwykłe pionki na jednego strzała". Inna sprawa, że Mamut jednym strzałem potrafił i konia powalić. Na szczęście Wszechmocny oprócz siły obdarzył go także łagodnym charakterem.

Wiedziałem już, że niezaspokojony nie odjadę z gór. Kto wie? Może nawet trafi mi się jakaś dziewica? Ech, uwielbiam dziewice. Są takie ciasne, czyste i niewinne.

Przygotowania do imprezy przebiegły dosyć sprawnie. Wiesiek poleciał zaprosić laski (chętnie przystały na naszą propozycję), ja z Blachą pojechaliśmy po alkohol, żarcie, jakieś fajerwerki oraz kilka paczek z prezerwatywami a Mamut z chłopakami wzięli się za urządzanie bacówki.

Wieczorem odjebani i wyżelowani poszliśmy po dziewczyny. Nie powiem, niektóre wyglądały oszałamiająco. Szczególnie jedna wpadła mi w oko. Taka skromna czarnulka. Może miała z metr siedemdziesiąt wzrostu, stylowe okularki, ciemne długie włosy i duże cycki. Wyglądała na spokojną. Oj poczułem, że dziś wieczorem ta dupa będzie jęczeć z rozkoszy. Ona chyba poczuła to samo, bo zaraz do mnie podeszła.

Zapuściliśmy muzę, i zaczęliśmy pląsać. Ta laska naprawdę nieźle się bujała. Widać było, że nieobce były jej te klimaty. W pewnym momencie zacząłem wątpić czy to dziewica. No ale już było za późno na zmianę. Chłopaki już wyhaczyli towar, który ich najbardziej interesował i zostały tylko raszple. Te natomiast bawiły się same w kółeczku.

- Jak masz na imię? - zapytałem. Nie lubię zasadzać się na kobiety, nie wiedząc jak się nazywają.

- A jakie imię lubisz? - spojrzała na mnie filuternie. „Taaa, dziewica, kurwa jego mać" - pomyślałem sobie.

- A Ty jak się nazywasz? - przysunęła się bliżej. Poczułem jej twarde sutki na swojej piersi.

- Romek - odrzekłem.

- Ojej, moje ulubione imię - uśmiechnęła się, a jej dłoń dyskretnie musnęła moje krocze - Słuchaj Romek, widzę, że starasz się mnie poderwać. Uwierz mi, naprawdę nie musisz, możesz spokojnie ominąć ten etap.

No cóż, nie powiem, żebym był zadowolony z takiego obrotu sprawy. Łatwe laski to ja mam na co dzień. Ale nie było sensu wybrzydzać.

Do północy bujaliśmy się po prowizorycznym parkiecie, piliśmy na umór. Potem wystrzeliliśmy parę rac świetlnych, obwieszczając światu, że Nowy Rok 2009 już nadszedł a następnie przystąpiliśmy do konsumpcji świeżo zawartych znajomości. Nie powiem, dziewczyny jak na studentki przystało, doskonale wiedziały jak się zabrać za te „klocki". Zaczęło się więc grupowe lizanie, pojękiwanie i szlochanie (to Blacha walczył ze sobą, co by żonie rogów nie przyprawić). Jako, że ja mam złe doświadczenia z grupowymi atrakcjami  (kiedyś napiszę dlaczego), zabrałem swoją laskę do pokoju na górze. Mieliśmy już nieźle w czubie i szczerze mówiąc nie w głowie mi były gry wstępne. Zabrałem się więc od razu do rzeczy gdy nagle studentka złapała mnie za rękę i wybełkotała pijackim głosem:

- Romek, pieprz mnie w każdy otwór, który znajdziesz, ale nie tu - wskazała ręką na srom -  Mam faceta, siedzi w Irlandii, i chcę zachować dla niego dziewictwo. Aż do ślubu.

Spojrzałem na jej odbyt i niemal dostrzegłem wnętrzności. Taki był rozrobiony.  Taka z niej dziewica, jak ze mnie Bruce Willis. Ale w swoim mniemaniu pozostawała dziewiczo czystą i to pozwalało jej na to, aby myśleć o sobie, nie jak o kurwie, ale jak o porządnej kobiecie.

- Wybacz, ale nie jestem pedałem, żeby ładować w dupę - zacząłem nakładać spodnie. Spojrzała na mnie tymi swoimi wielkimi oczami, zalana w trupa.

- A chuj z dziewictwem - rzekła rozkładając nogi. Po chwili zaczęła wydawać jęki, przerywając je od czasu do czasu aby wykrzyczeć:  „Tak, Romku, tak, mocniej, mocniej". A z dołu dobiegał głos Blachy, oznajmujący, że przegrał walkę z pokusą:

- Ssij, mała, ssij!


 


10:06, roman_kierowca_tira
Link
Zdrada - to bardzo boli

 

(Czasem na specjalne życzenie, dodaję notki, które niekoniecznie pasują do konwencji tego bloga. Ale dobrze mi z tym. Więc czasem takie notki będą się pojawiały.)

 

Jedną z najbardziej przykrych rzeczy na świecie jest zdrada partnera. Wówczas dosłownie w ciągu kilku chwil Twój uporządkowany świat wali się w gruzy. Bezpieczeństwo, pozorna, szczęśliwa, wspólna przeszłość staje pod znakiem zapytania, nie ma też przyszłości a jest jedynie dotkliwy ból zawiedzionego zaufania. W jednej chwili stajesz się najbardziej samotną osobą na świecie. Szukasz winy w sobie, czasem w partnerze a niekiedy w osobie trzecie, tej, z którą zdradził Cię Twój partner.

Zdrada nie zdarza się z dnia na dzień. Jest raczej wynikiem stopniowo narastającej nudy, braku bliskości i akceptacji. W kochanku szukasz tego, czego nie odnajdujesz w swoim obecnym partnerze, który kojarzy Ci się tylko z prozą życia i źródłem krępujących ograniczeń. Oddajesz się więc mężczyźnie, z którym przeżywasz gorący seks, mężczyźnie, który Cię podziwia i chwali, a czasem tylko z Tobą porozmawia, któremu się zwierzysz. Pamiętaj wówczas, że patrzysz na swojego kochanka tylko z jednej strony - z tej namiętnej, z tej, w której nie ma problemów dnia codziennego. Jakże inny wydaje się wówczas od Twojego przepracowanego i nudnego małżonka. Prawda? Nie daj się złapać w tę pułapkę. Impuls, który pcha Cię do świeżego romansu, bywa tak silny, że zapominasz o całym świecie. Potem się budzisz, raptem otrzeźwiała, obok obcej osoby i zaczyna się huśtawka uczuć - od upajającej fascynacji do poczucia winy wobec zdradzonego partnera. Kiedy postanawiasz odejść od męża i zamieszkać z kochankiem - nagle się okazuje, że Twój kochanek tez bywa zmęczony, że nie zawsze jest pachnący, jak to miało miejsce podczas Waszych intymnych schadzek, że też musi płacić rachunki i że nagle nie ma dla Ciebie tyle czasu co kiedyś. Co wówczas zrobisz? Będziesz dalej szukać? Pamiętaj - żyjemy w normalnym świecie, jesteśmy tylko ludźmi, nie możesz żyć przekonaniami wyniesionymi z bajek o wiecznej miłości - która raz dana, istnieje cały czas. O miłość trzeba dbać, związek trzeba pielęgnować.

Aby uświadomić sobie, kiedy zaczyna się nuda lub wrogość prowadząca do zdrady - obserwuj siebie. Pierwsze sygnały są bardzo subtelne, np. Twój partner wychodząc z domu ma jedną nogawkę spodni włożoną w skarpetkę - zauważasz to, ale nic nie mówisz, niech sobie radzi sam. Mucha wpadła mu do jego ulubionej zupy - nieważne, mucha nie zje przecież dużo. Tak właśnie objawia się ukryte zniecierpliwienie partnerem, niechęć do jego wad, znudzenie jego śmiesznymi nawykami. Przestałaś od niego dostawać coś, co jest dla Ciebie ważne. Przestał być ideałem. Jeżeli teraz pojawi się facet, który to Coś będzie miał - ulegniesz miłosnej fascynacji. To właściwy moment, aby zacząć coś robić. Gdy więc pojawia się myśl o zdradzie, lepiej jest porozmawiać o tym z partnerem, niż wprowadzić myśl w czyn. Wtedy jeszcze jest szansa, aby coś zmienić, naprawić, wspólnie popracować nad problemem. Oczywiście nie polecam strzałów z grubej rury w stylu: "Koteczku, mam dziką ochotę Cię zdradzić, możemy to przedyskutować?". Przed rozmową zastanów się, czego oczekujesz od przyszłego kochanka - prawdopodobnie właśnie tego od jakiegoś czasu nie dostajesz od partnera. I o tym porozmawiaj z partnerem.

Pamiętaj, że wiele spraw da się rozwiązać, jeżeli w porę zainterweniujemy. To tak jak z wizytą u dentysty. Czujesz, że boli Cię ząb - gdy od razu pójdziesz do lekarza, on szybko naprawi to co się psuje i uratuje zęba. Jednak, jeżeli będziesz czekała, licząc, że samo się naprawi, nie zdziw się, że za jakiś czas będziesz musiała usunąć sobie całego zęba. Tak też jest i z naszym życiem. Reaguj więc na wszelkie drobne, subtelne zmiany. Wówczas jest szansa na to, aby wszystko jeszcze naprawić.

 

 

 

P.S. Czy należy mówić partnerowi o zdradzie? No cóż, na to nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Każda sytuacja wbrew pozorom jest inna. W każdym bądź razie należy pamiętać, że mężczyźni bardzo rzadko wybaczają zdrady, a kobiety? No cóż, najlepiej odda to ten znany dowcip:

Mąż z żoną jedzą obiad w wykwintnej restauracji, kiedy nagle do ich stolika podchodzi oszałamiająco piękna, młoda dziewczyna, całuje faceta w usta, mówi, że zobaczą się później i wychodzi. Żona patrzy na męża z wściekłością:
- Kto to był?!
- Moja kochanka - odpowiada mąż.
- Wystarczy! Chcę rozwodu!
- Dobrze - odpowiada mąż - ale zauważ, że po rozwodzie nie będzie już wycieczek do Paryża na zakupy, nie będzie wakacji na Karaibach, nie będzie mercedesa w garażu i nie będzie weekendów na jachcie. Ale oczywiście możesz zrobić jak zechcesz.
W tym momencie żona zauważa ich wspólnego znajomego wchodzącego do restauracji z młodą, ładną dziewczyną:
- Kim jest ta dziewczyna obok Karola?
- To jego kochanka - informuje ją mąż.
- Nasza jest ładniejsza... 

;-)

10:01, roman_kierowca_tira
Link
wtorek, 17 lutego 2009
Przytulne siedlisko wirusów!

 

Wirus. Słowo to spędza nam niejednokrotnie sen z powiek. Obce ciało, złośliwy twór, patogen i pasożyt. Wkrada się do naszego uporządkowanego świata tylko w jednym celu. Aby zburzyć, zniszczyć, zostawić po sobie pustkę i drwiący śmiech rozpustnej nałożnicy. Nigdy bracie nie wiesz, gdzie na niego możesz się natknąć. Jest wszędzie. Nie da się go wyplenić. Jedyny sposób ochrony to dobre zabezpieczenie

Czy wiesz, że coraz więcej wirusów można spotkać w kobiecym łonie? To tam wśród zalesionych wzgórz i pagórków czają się niczym sępy, gotowe rzucić się na swoją ofiarę.  Natura tak nas stworzyła, że chcąc nie chcąc, musimy zdobywać ten teren. Szczęście nasze, jeżeli to teren dziewiczy. Ale niestety coraz częściej spotyka się te tereny, już dawno odkryte i spenetrowane, nim jeszcze młode knieje zdążą nabrać dojrzałości i zabujać gęstym listowiem. W takich spenetrowanych terenach, łatwiej o niego. Wirusa. Czyha on tylko na moment, gdy zanurzysz się w tym bagnie rozpusty, aby rozpocząć rzeź i namnażanie.

Stosuj więc prezerwatywy, które niczym firewall pozwolą Ci na penetrację terenu, osłaniając przed zgubnym dotykiem wirusa. Dbaj o dobre zabezpieczenie. Bo w końcu chodzi o Twoje bezpieczeństwo. Stosuj tylko oryginalne produkty, bo tylko one dają gwarancję niemal 100% pewności ochrony. Nie daj się skusić i omamić, łatwą oszczędnością. Zły towar może pęknąć, ulec uszkodzeniu. Nie ryzykuj więc swojego zdrowia. W końcu jeszcze tyle terenów jest do zdobycia.

 

 

 

 

 
 
---------------------------------------------------------------
 

 P.S. Jeżeli ktoś się na tym zna i chce zrobić to za free, to chętnie przyjrzę się propozycjom, dotyczącym zmiany wyglądu mojego szablonu. Kontakt na maila.

11:22, roman_kierowca_tira
Link
Z cyklu: Ludzie maile piszą a Romek odpowiada
 
Zapraszam do dalszej korespondencji ze mną. Jednocześnie aby uspokoić: zamieszczam na blogu, tylko te mailowe pytania, których autorzy wyrazili zgodę na publikację. 
 

"Witaj. Piszę z problemem. Mam kłopot, bo nie wiem jak powiedzieć dziewczynie lub też koleżance, że nie znoszę zabawnych animacji we flashu o przyjaźni, czy też animowanych slajdów z muzyką w tle przedstawiających zajączki, małe dzidziusie, czy serca w dziwnej kolorystyce. Jak powiedzieć komuś o tym, że nie znoszę tego i nie mam ochoty tego oglądać! Jak dać do zrozumienia, aby nie urazić tej drugiej osoby?" (w tym przypadku kobieta wysyłająca takie karteczki, nie jest nastolatką, ale 30-sto latką - dopisek Romka)

 

Romek: Wysyłanie takich kolorowych karteczek czy slajdów to jest domena nastolatek. One w tym się lubują. I mają do tego w pełni prawo. Gdy natomiast starsza kobieta, w tym wypadku dwudziestokilkuletnia, wysyła takie rzeczy mężczyźnie, to znaczy, że kompletnie nie zna języka płci. Czy Ty wysyłasz swojej koleżance zdjęcia nagich kobiet, bo akurat Tobie się podobają? Czy liczysz na to, że Ona także się tym zachwyci i pomyśli sobie o Tobie, że jesteś wspaniałym przyjacielem? Jestem przekonany, że nie. Bo my mężczyźni, mamy dar refleksyjności. Wiemy co można przesłać koleżance a co koledze. Niestety wiele kobiet, nie potrafi zrozumieć, że mówimy różnymi językami, że to, co podoba się koleżance, niekoniecznie podoba się nam mężczyznom. No chyba, że mamy tu na myśli pedała. Stąd wynika wiele nieporozumień między płciami. Kobiety się żalą, czują się niezrozumiane. A wystarczy tylko trochę ochoty, i świadomość, że mężczyzna i kobieta naprawdę się różnią, że patrząc na daną rzecz, widzimy co innego. Jakże świat byłby wówczas prosty.

Ale nie, kobiety, za nic nie potrafią skumać, że dla nas facetów, różowy to nie najpiękniejszy kolor na świecie a „M jak miłość" to nie wielki przebój ostatnich lat i „trzeba koniecznie go zobaczyć". Za nic nie potrafią zrozumieć, że facet nie myśli tylko o seksie, i że trzeba się, kurwa, myć w kroku oraz ćwiczyć mięśnie Kegla. Kobiety mają też debilny zwyczaj utrzymywania kontaktów z byłymi facetami, i za nic nie potrafią zaczaić, że my faceci, źle się czujemy w towarzystwie kolesi, którzy dmuchali naszą kobietę.  Nie potrafią też zrozumieć, że nie ekscytujemy się widząc zdjęcia małych dzieci, piesków i inszych. Tylko bombardują nas swoją wizją świata i potem narzekają, że jesteśmy tacy zimni i nieczuli. A wystarczy, kurwa, trochę chęci i zrozumienia, że nasze światy, męski i kobiecy są inne, i żeby dobrze żyć trzeba się nauczyć wielu kompromisów.

Powiem Ci bracie, jedną rzecz. Jeżeli koleżanka przysyła Ci takie infantylne karteczki, to nie dotrą do niej żadne logiczne argumenty. Tym bardziej, że ma już swoje lata. Jedyne co możesz zrobić, to tak ustawić w swojej skrzynce mailowej, aby korespondencja od niej trafiała do spamu. I niech Cię ręką Boża chroni, od związania się z taką kobietą! Jeżeli kobieta, która skończy osiemnaście lat, przysyła takie rzeczy, to znaczy, że Ona nigdy nie zrozumie, na czym polegają różnice w języku płci. A jeżeli tego nie pojmie, to żaden facet nie będzie z nią szczęśliwy.

 

 

"Przy okazji chciałbym zaproponować jeden temat do Twojego bloga. Piszesz w rozbrajająco szczery sposób o wielu sprawach, co bardzo cenię u Ciebie. Jedna sprawa nie daje mi spokoju. Zastanawiam się co na ten temat sądziłby Romek, kierowca tira. Związek osoby pełnosprawnej z niepełnosprawną (mężczyzna jest pełnosprawny, a ona byłaby niepełnosprawna - nie mówię tu nagłym wydarzeniu, ale z rozmysłem o wybraniu kogoś na partnerkę osobę niepełnosprawną. Ewentualnie również w drugą stronę.). Może się nie nadaje na Twojego bloga, ale zastanawiam się jakie wynikają z tego przemyślenia."

Romek: Pytasz się bracie, co sądzę o związku osoby pełnosprawnej z osobą z niepełnosprawnością (fizyczną). Jeżeli jest to decyzja świadoma, poparta nie tylko odruchem serca, ale i rozwagą, to czemu nie? Są wprawdzie pewne ograniczenia związane np. z niemożnością wykonania niektórych pozycji seksualnych, ale to żaden problem, bo tak naprawdę tylko nasza wyobraźnia może być ograniczeniem w wyborze fantazji łóżkowych.

Ja powiem Ci, bracie, nigdy nie dokonuję podziału na ludzi pełnosprawnych i z niepełnosprawnością. Dla mnie najważniejsze, aby dana osoba nie była zwykłą cipą czy zwykłym chujem. Cóż z tego, że zwiążę się z kimś o zdrowych nogach, jeżeli moje życie będzie pełne psychicznych udręk, bo akurat trafiłem na taką zwykłą cipę? Poczytaj sobie różne blogi, zobaczysz jak wiele osób skarży się na swoich pełnosprawnych partnerów. Tak więc patrz nie na ciało i jego ograniczenia ale na to, jaka jest dana osoba.

Czy wybrać kobietę pełnosprawną czy z niepełnosprawnością, na partnerkę swego życia, jeżeli obie są wspaniałymi kobietami? Ja Romek, powiem Ci - wybierz tę, która jest dziewicą. To wielki dar, dla prawdziwego mężczyzny, mieć za żonę kobietę, której w intymny sposób nie dotykał żaden pies.

 Jeżeli żyjesz z osobą z niepełnosprawnością, szybko się do jej niepełnosprawności przyzwyczajasz. Po pewnym czasie, zaczynasz jej niedostatków ruchowych, nie dostrzegać. Ale tego, że Twoja kobieta nie była dziewicą - nie zapomnisz nigdy. Przy każdym kryzysie, konflikcie będzie Cię to kłuło w serce. Wybierając rozdziewiczoną kobietę, nigdy nie wiesz ile psów ją jebało. Kto wie, może nawet ja pieprzyłem Twoją obecną kobietę, a po wszystkim splunąłem jej w twarz. Dasz głowę, że nie?

 

--------------------------------------------

Otrzymałem tylko kilka Waszych maili w tych dwóch powyższych tematach. Ciągle mnie zasypujecie mailami, dotyczącymi poprzedniego tematu czyli „Polskie kobiety nie myją się w kroku".

Słuchajcie, ja wiem, że istnieje też wiele innych przyczyn infekcji, nie tylko brak higieny, wiem, że podobno są też tacy mężczyźni, którzy też nie dbają o higienę... ale kurwa, zwróćcie uwagę na temat wpisu! Ja opisałem tylko jeden aspekt, co nie znaczy, że o innych nie wiem, bądź nie dostrzegam ich roli!

 
09:55, roman_kierowca_tira
Link
niedziela, 08 lutego 2009
Polskie kobiety nie myją się w kroku!

 

Podstawą tego wpisu są doświadczenia moje z Polkami oraz badania przeprowadzone przez TNS OBOP dla marki Lactacyd. Pokazują one alarmujące wyniki pierwszego w Polsce badania na temat higieny intymnej kobiet przeprowadzonego na reprezentatywnej grupie ponad 1600 kobiet. Wg nich aż 85% Polek przynajmniej raz w życiu odczuwało dolegliwości okolic intymnych, głównie związanych z tym, że Polki nie myją się lub nie potrafią myć się w kroku. Może więc i nasze dziewczyny są najpiękniejsze na świecie, ale niestety brudasy i śmierdziele.


Zawsze gdy w grę wchodzi pełny stosunek, nie odmawiam sobie seksu oralnego. Lubię czuć kobiece usta, pieszczące moją męskość, jak i niesamowicie działa na mnie możliwość oralnego dotyku jej łechtaczki. Niestety, nie zawsze istnieje taka możliwość. Związane jest to z tym, że nasze, polskie dziewczyny, nie umieją dbać o higienę krocza.

Zawsze więc przed decyzją czy zapuścić głowę między uda partnerki, sprawdzam stan jej sromu. Najpierw dotykam ją dłonią, penetrując wnętrze pochwy, potem dyskretnie podsuwam sobie tę rękę pod nos i wącham. Wiem, że to brzmi mało romantycznie, ale życie nauczyło mnie właśnie takiego zabiegu. Kiedyś omal nie porzygałem się próbując dotknąć językiem łona. Odór nieumytego krocza, niemal mnie nie zabił.

Jeżeli więc kobieta przejdzie zapachowy test czystości, to wynagradzam jej to przepięknym seksem oralnym.

Intymne okolice ciała kobiety są szczególnie narażone na zakażenia. Wynika to z ich budowy, funkcji życiowych, hormonalnych zmian, którym podlegają.  Podczas pokwitania organizm kobiety zmienia się, przestraja na nowe, wywołane działaniem hormonów, tory. Zwiększa się wówczas ilość fizjologicznej wydzieliny pochwowej. Nie można nie doceniać roli śluzu w fizjologii - wydzielina z pochwy nawilża i utrzymuje ją w czystości, jednak przy nieodpowiednich czy niewystarczających zabiegach higienicznych może także sprzyjać infekcjom, a zmiany jego wyglądu są pierwszym sygnałem zakażenia.

Istnieje wiele wydzielin powiązanych ze sromem, między innymi: mocz, pot, miesiączka, wydzieliny skóry (łój skórny), wydzieliny gruczołów przedsionkowych mniejszych oraz większych, a także wydzieliny pochwy. Wydzieliny te zawierają mieszankę substancji chemicznych, wśrod nich występuje: pirydyna, mocznik, kwas octowy, kwas mlekowy, alkohole, diole, ketony i aldehydy.

 

Nawet na rok przed pierwszą miesiączką z pochwy zaczyna wydobywać się przejrzysta lub mleczna wydzielina, która po wyschnięciu pozostawia na bieliźnie żółtawe plamy przypominające swym wyglądem krochmal. Kiedy natomiast kobieta zaczyna regularnie miesiączkować, normalna wydzielina z pochwy występuje intensywniej i różni się w poszczególnych etapach cyklu miesięcznego. Zazwyczaj składa się ze śluzu pochodzącego z szyjki macicy, martwych komórek ścianek pochwy oraz niewielkiej wydzieliny z gruczołów przedsionkowych u wejścia do pochwy. Jest ona przejrzysta lub biała, śliska w dotyku, a po wyschnięciu zmienia się w żółtą.

Powodem do alarmu jest dopiero zmiana zapachu, wyglądu śluzu czy ewentualne dodatkowe nieprzyjemne objawy. Brzydki zapach, towarzyszące mu swędzenie i zaczerwienienie zewnętrznych narządów płciowych, zmiana koloru śluzu na zielonkawy lub występujące w nim niewielkie bąble lub okruchy przypominające swym wyglądem twarożek mogą być oznaką poważnej, a nawet zadawnionej infekcji dróg rodnych.

Infekcje dróg rodnych występują częściej u kobiet, które współżyją płciowo i które w swoim życiu miały więcej niż trzech parterów. Podczas stosunku płciowego istnieje możliwość przenoszenia bakterii ze skóry odbytu i krocza - te okolice nie są przecież pozbawione drobnoustrojów szkodliwych dla środowiska pochwy. Ich dostanie się do dróg rodnych zwykle powoduje przykre dolegliwości i zakażenia. Dodaj więc koleżko do tego brak higieny i masz prosty wniosek: Każda kobieta, która miała więcej niż trzech partnerów seksualnych, rzadko odwiedzająca ginekologa... po prostu śmierdzi jak skunks.

Powiedz mi koleżko, jak myślisz ile polskich kobiet przynajmniej raz w życiu odczuwało dolegliwości okolic intymnych? Badania mówią, że ponad 85%. A ja Ci powiem, że z pewnością nawet więcej. Polskie kobiety nie mają nawyku odwiedzania ginekologa, robią to, dopiero wówczas, gdy zmiany w obrębie narządów płciowych są już zaawansowane.

Zdrowie i higiena miejsc intymnych to poważny problem społeczny wynikający z zaniedbań, które są skutkiem niewiedzy.  Niestety prawie 40% kobiet wciąż używa do higieny intymnej mydła lub samej wody, a 25% twierdzi, że podrażnienia okolic intymnych może wywołać emulsja lub płyn do higieny intymnej. Często kobiety nie zdają sobie sprawy z podstawowych zasad dotyczących higieny intymnej. Używanie mydła, mającego zwykle odczyn zasadowy, zaburza równowagę pH miejsc intymnych i może doprowadzić do stanów zapalnych.

Ale wiesz co jest najgorsze? Najgorsze jest to, że polskie kobiety nawet widząc zmiany w obrębie swojego sromu, nic z tym nie robią!

Więc widzisz koleżko, zanim zanurzysz głowę w łonie kobiety, zrób jej zapachowy test czystości. Nie chcesz chyba lizać zagrzybionej łechtaczki? A jeżeli wiesz, że kobieta miała już kilku partnerów seksualnych, to lepiej sobie odpuść seks oralny, bo z pewnością śmierdzi. Włóż jej więc Wacka do ust i na tym zakończ.

 

(Miałem w tym tekście szerzej przedstawić i opisać swoje doświadczenia, jednak po lekturze Waszych maili, doszedłem do wniosku, że tekst ten powinien mieć bardziej naukowy charakter. Stąd też źródła inne niż moje doświadczenia. Problem braku higieny u polskich kobiet, jest bardzo duży, dlatego potraktowałem ten tekst poważnie.)

 

Siostro, zapoznaj się także z moim tekstem:

http://higiena-intymna.gu.ma/


 

 

 

 

Źródła:

Moje doświadczenia z kobietami

http://www.erodzina.com

Badanie przeprowadzone w maju 2006 na reprezentatywnej próbie 1636 kobiet na zlecenie marki Lactacyd (GlaxoSmithKline) przez TNS OBOP

http://pl.wikipedia.org

http://www.resmedica.pl

 

----------------------------------------------------------------------

Pamiętaj, że możesz do mnie pisać maile bez żadnego skrępowania.

A dla mnie Twój mail, to informacja zwrotna dotycząca treści na moim blogu.

 

P.S. No proszę, po raz pierwszy w historii, zostałem zasypany mailami, jeszcze przed opublikowaniem wpisu. Nie wiem czy można ocenić wpis na podstawie samego tytułu. No cóż widać, niektórzy mogą. Czyżbym trafił w jakiś drażliwy punkt?

A komentarze są różne, od takich:

"Romek!

No co Ty pierdolisz!?

Że polskie kobiety nie myją się w kroku?

To jak Ty się zadajesz z jakimiś kurwami z ulicy to nic dziwnego, że się nie myją.....

Jeśli mam rację to widzę, że masz, chłopie, gust........."

 

Po takie:

"Nie wiem o czym będzie ten wpis, ale ja już nigdy nie zrobię mojej kobiecie minetki! Zaraziła mnie ta kurwa jakąś opryszczką! Jakby nie mogła umyć cipy przed seksem! Przecież One mają ciągle jakies upławy, to chyba powinny wiedzieć, że trzeba się myć przed pójściem z facetem do łóżka! To jest kwestia zaufania!"

 

 

12:54, roman_kierowca_tira
Link
czwartek, 05 lutego 2009
Miłość z portalu randkowego? Nigdy w życiu!

 

Jak wiesz koleżko, zarejestrowałem się w jednym z internetowych portali randkowych. Zacząłem się jednak zastanawiać jaki sens ma zawieranie znajomości w taki sposób. W internetowych serwisach randkowych kłębią się tysiące samotników, dla których paradoksalnie taki serwis może być  źródłem kolejnych rozczarowań. Archaiczne „wieczorki zapoznawcze", (które z pewnością pamiętają nasi rodzice oraz kobiety po 29-roku życia), w klubach osób samotnych, miały większy sens. Dobrze jest bowiem, gdy zobaczysz interesującą Cię osobę na tle Grupy - w jaki sposób się porusza, w jaki uśmiecha do obcych, jak do znajomych, co robi, gdy sądzi, że nikt na nią nie patrzy. Bezpośrednie spotkanie, umówione na podstawie komputerowej ankiety lub kilku standardowych listów, całkowicie pomija ten ważny etap wchodzenia w nową znajomość. Siedząc naprzeciwko „wybrańca z randkowego serwisu", zwykle czujesz się zobowiązany do decyzji, do wyboru, bo przecież nie chcesz marnować swojego i cudzego czasu. A przecież ludzie zazwyczaj na pierwszych spotkaniach są spięci, lub starają się wypaść jak najlepiej. Niektórzy dadzą się lubić dopiero wtedy, gdy poczują zaufanie i bezpieczeństwo. Być może także Ty koleżko. Jak w takich warunkach rozpoznać właściwą osobę i mieć pewność, iż właśnie z nią chciałoby się spędzić resztą życia?

Pewnie mi powiesz, że wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia, że jak zobaczysz osobę, to potrafisz rozpoznać czy to ta. Wiesz co ja Ci na to odpowiem? Gdybym ja wierzył w miłość od pierwszego wejrzenia, to do dziś bym sobie sam lodziki robił.

Zresztą kto dziś szuka miłości przez Internet? Portale randkowe to współczesne burdele. Tutaj można szybko i łatwo znaleźć seksualnego partnera. Wiem jedno, moja kobieta, z pewnością nie będzie kobietą o czarnej, portalowo randkowej przeszłości.

 

----------------------------------

Jestem obecnie w okolicach Krakowa na postoju w jakimś zadupiu. Kurwa, tu oprócz zasięgu internetowego nie ma nic. Żadnych zasranych tirówek. No i jak mam pracować w takich warunkach? No jak? Przecież to nieludzkie.

 

Nie wiem kiedy dam kolejny wpis, jak już pisałem wcześniej, mam problemy z siecią. Ale proszę o cierpliwość.

Szerokości.

17:14, roman_kierowca_tira
Link
środa, 04 lutego 2009
Dosyć istotna informacja

 

Koleżko i Ty siostro, mam info dla Was. Ponieważ jestem w trasie i mój iPlus niestety nie zawsze łączy mnie z siecią, więc dałem sobie na razie z tym spokój. Kolejne wpisy, jak i odpowiedzi na maile pojawią się dopiero po 10 lutego. Tak więc macie trochę luzu i odpoczynku od Waszego ulubionego Romka, kierowcy TIRa.

 

---------------------------------------

 

p.s. Czarna, ponieważ mogę nie zdążyć z życzeniami urodzinowymi, to złożę Ci je teraz:

Najlepszego i zdrowia wybornego, odnalezienia celu w życiu i szczęścia. Marzeń spełnienia. Uśmiechaj się częściej i bądź czasem egoistką, która myli też o sobie. Ale i nie zapominaj o ćwiczeniu mięśni Kegla.

Z pozdrowieniami

Romek, kierowca TIRa

 

-------------------------------------------

 

I jeszcze jedno. Rzuciłem okiem na statystyki za wczorajszy dzień i trochę przyszaleliście.

15:13, roman_kierowca_tira
Link
niedziela, 01 lutego 2009
Nuda w związku - to od niej wszystko się zaczyna!
Zastanawiałeś się kiedyś koleżko, dlaczego Twój związek nie wytrzymał próby czasu? Wiele przyczyn spadku intymności ma charakter oczywisty: nieodpowiedzialność, egoizm, nieustanna chęć postawienia na swoim, zdrada czy agresywność, ciężkie warunki materialne, utrata swobody wyboru, zmęczenie. Wszystkie te powody zaniku intymności są wystarczające dotkliwe, by każdy je zauważył i próbował z nimi walczyć. Z lepszym czy gorszym skutkiem. Nieco mniej oczywistym, a przez to bardziej niebezpiecznym problemem jest NUDA.

Widziałeś kiedyś znudzone dziecko? Jest poirytowane, namolne, kłótliwe, niezadowolone, niegrzeczne, bezproduktywne, niezainteresowane, nierozważne, lekkomyślne, skłonne do robienia tego, czego robić nie powinno. Kiedy dorośli się nudzą, skłonni są do tego samego, tyle, że na większą skalę.

Każdy z nas potrzebuje odpowiedniej stymulacji (ilość zewnętrznych bodźców, którą dobrze znosi) i choć ludzie mocno się między sobą różnią co do tego, jaka ilość bodźców najbardziej im odpowiada, wszyscy źle znoszą jej niedobór. W początkowych fazach związek miłosny jest niewątpliwie ogromnym źródłem stymulacji. Ekscytujące jest bliższe poznawanie innego człowieka, ekscytujący jest seks z nowopoznaną osobą, ekscytujące jest robienie nowych rzeczy wspólnie z innym człowiekiem. Wraz z upływem czasu duża część tej ekscytacji bezpowrotnie znika - i tu wkraczamy w świat małżeństw/konkubinatu. Po kilku latach partner oczywiście przestaje być nowym człowiekiem - znamy na pamięć jego dzieciństwo i wszystkie niegdyś tak zabawne anegdoty, poglądy i upodobania, a przede wszystkim wiemy, co sądzi on o nas samych. Po latach pożycia mniej ekscytujący staje się także seks - różne sondaże są zgodne, że ogromna większość małżeństw uprawia go w miarę trwania związku coraz rzadziej.

Nuda jest bardzo trudnym przeciwnikiem. Jest jak mgła, z którą także trudno jest walczyć - widać, że jest, nie widać, skąd napływa, i najwyraźniej nie sposób tego napływu powstrzymać. Pewne nadzieje budzi tu trzecie źródło ekscytacji, jakim jest robienie nowych rzeczy wspólnie z partnerem. Potencjalnie rzecz biorąc jest to źródło stymulacji, które - w przeciwieństwie do poprzednich - nie musi wygasnąć i nad którym partnerzy mogą dowolnie zapanować. Paradoksalnie, najczęściej partnerzy jednak tak układają swoje życie, że niezmiennie i ciągle wykonują te same czynności, które nie dość, że od początku trudno uznać za podniecające, to jeszcze całymi latami nie ulegają znaczącym zmianom. Prace domowe, oglądanie telewizji, zakupy, codzienna opieka nad dziećmi i ogródkiem działkowym wypełniają wraz z posiłkami zapewne ponad 90% wspólnie spędzanego czasu. Prawdopodobnie wiele par wykonuje wspólnie tylko takie rutynowe działania, dobrowolnie pozbawiając się w ten sposób jedynego prawdziwie niewyczerpanego źródła stymulacji w związku dwojga ludzi.

Dlatego tak ważne jest aby partnerzy przy dobieraniu się - byli jak najbardziej do siebie podobni, im więcej podobieństw, wspólnych pasji - tym większa szansa na bardziej ciekawe, ekscytujące życie z dala od rutyny.
00:58, roman_kierowca_tira
Link

Jeżeli chcesz przesłać mi:

  • sugestie co do wpisów
  • swoje zdjęcie
  • ciepłe słowa
  • lub cokolwiek innego

    to pisz:
    kierowcatirablox@gmail.com






  • Jeśli podoba Ci się zawartość
    tej strony i szukasz sposobu
    na powiadamianie
    o nowych treściach,
    to wystarczy kliknąć ikonę
    znajdującą się poniżej
    tego tekstu.
    Otrzymasz prawo
    do subskrybowania
    przy użyciu swojego
    ulubionego czytnika kanałów: