RSS
czwartek, 15 stycznia 2009
Romek nad życiem filozofuje...

 

Byłem ostatnio w podłym nastroju. Czegoś mi kurwa zaczęło brakować. Chuj wie czego. Zadzwoniłem nawet na seks telefon po jakąś burdel - kurwę. Przyjechała, rozebrała się i rozłożywszy nogi rzekła:

- No chodź, byłam dziś niegrzeczna, daj mi karę - jej głos kusił. W innych okolicznościach zerżnąłbym tę szmatę, po wszystkim splunął w twarz i wyjebał z domu. Tak jak zawsze. Ale wtedy nie. Spojrzałem na nią, dałem jej stówę za fatygę i powiedziałem:

- Spieprzaj.

Spojrzała na mnie zdziwiona, jak to, Romek, ten który NIGDY nie przepuści okazji na dymanko, każe się ubrać i wynosić?

 - Co jest? Nie podobam Ci się? Dlaczego nie chcesz mnie posunąć? - zaczęła się powoli ubierać.

Podszedłem do niej. Przykucnąłem. Złapałem za podbródek i patrząc prosto w oczy powiedziałem:

- Bo nie kocham Ciebie.

Ocipiała. Szybko dokończyła się ubierać i zabrawszy stówę zniknęła za drzwiami.

Wiesz co koleżko? Są czasami takie dni, że zaczyna mi się przykrzyć życie samotnego cowboya. Dymanko przypadkowych dup jest fajne. Płacisz za seks i nic Cię nie obchodzi. Liczy się tylko Twoja przyjemność. Nie dbasz o doznania partnerki.  Ale czasami, zaczyna mi brakować takiego emocjonalnego oparcia. Byłem w kilku związkach, krótszych i dłuższych. I to nie było to. Wtedy myślałem, że to dlatego, że poligamiczny z natury mężczyzna po prostu dusi się na smyczy, będąc tylko z jedną kobietą. Dziś myślę, że może to raczej kwestia doboru partnera? Chuj wie. A może dopiero dojrzewam do tego, aby być z kimś na stałe? Nie wiem, ale powiem Ci koleżko w tajemnicy, że chujowo z tym się czuję. Są czasami takie wieczory, że myślę sobie, iż fajnie byłoby poznać miłą dziunię, wybudować dla niej dom, zasadzić drzewo. Ale przecież takich prawdziwych kobiet już prawie nie ma. Naokoło są tylko kurewki, które pieprzą się jak króliki na łące. A ja mam swoją dumę. Nie chcę być z kobietą, którą dymał niejeden pies. Ech, życie...

20:25, roman_kierowca_tira
Link
środa, 14 stycznia 2009
Mięśnie Kegla - szansa na sukces

 

Korzystając z uroków nadmorskich burdeli, nierzadko zastanawiało mnie, jakim cudem niektóre dziwki tam pracujące od wielu lat, potrafiły podczas zespolenia, potraktować moją męskość serią niesamowitych skurczy. Na zdrowy chłopski rozum, po tylu różnych partnerach i tak wielu stosunkach, ich cipy powinny być przecież wielkie jak wiadro. Skąd więc ten niemal dziewiczy uścisk, powodujący, że aż chce się do tych szmat wracać?

Otóż jak powiedziała mi jedna z tych dziwek, którą zresztą wprost o to zapytałem, wszystko zależy od ćwiczeń mięśni Kegla. Bo tak naprawdę rozmiar męskości się nie liczy, bo On się nie zmienia (14-16cm to standardowy rozmiar zapewniający satysfakcjonujące pożycie, i taki rozmiar ma ponad 90% mężczyzn). Liczy się natomiast elastyczność mięśni pochwy, bo pochwa po prostu się zużywa.

Jeżeli koleżko, seks z Twoją kobietą po kilku latach przestaje być satysfakcjonujący, to znaczy, że pochwa Twej laski straciła swoją elastyczność i niedługo będzie służyła za wiadro do przynoszenia wody. Co wtedy zrobić? Można wykopać szmatę z domu albo wmawiać wszystkim, że doznania seksualne nie są ważne a liczy się tylko miłość. Tak więc pamiętaj - Twoja kobieta musi zrozumieć, że istnieje potrzeba ćwiczeń mięśni Kegla.

W Polsce nie ma tradycji do takich ćwiczeń, ale w niektórych społecznościach Dalekiego Wschodu od dawien dawna już młode dziewczęta uczone są przez swoje matki, jak poprzez systematyczne napinanie i rozluźnianie tych partii mięśni utrzymywać je w doskonałej kondycji. Powinny je wykonywać już młode i zdrowe kobiety, bo to inwestycja na lata. Dobrze wyćwiczony mięsień łonowo-guziczny (potocznie nazywany mięśniem Kegla) to lepszy seks, łatwiejszy poród, szybszy powrót do formy po porodzie, a także duża szansa na to, że w przyszłości nie pojawią się takie zdrowotne problemy jak nietrzymanie moczu, wypadanie macicy czy wypadanie pęcherza.

Ćwiczenia znacznie poprawiają, jakość życia seksualnego. Im bardziej mięśnie dna miednicy są osłabione, tym trudniej partnerom odczuwać siebie, a kobiecie osiągnąć orgazm. Dobrze napięte, sprawne mięśnie pochwy i krocza zdecydowanie zwiększają doznania seksualne u obojga partnerów.

Jednym ze sposobów identyfikacji tych mięśni jest włożenie dwóch palców do pochwy (najlepiej na leżąco). Gdy napniesz mięśnie, poczujesz, jak zaciskają się one wokół palców. Na początku ucisk może być słaby, ale stopniowo będzie coraz silniejszy. Możesz zrobić sobie zdjęcie w takiej pozycji i przesłać na roman_kierowca_tira@gazeta.pl , powiem Ci wówczas, czy robisz to poprawnie.

Kiedy już wiesz, o które mięśnie chodzi, połóż się na plecach lub stań w lekkim rozkroku. Napnij tę grupę mięśni, policz do 5 i powoli je rozluźnij. Chwilę odpocznij i powtórz ćwiczenie. Na początek zrób serię 5 skurczów i rozkurczów i powtarzaj ją 3 razy dziennie. Po tygodniu zwiększ liczbę skurczów do 10-15 i wykonuj codziennie po kilka serii. Możesz modyfikować ćwiczenia, np. wydłużając skurcz do 10 sekund lub napinając i rozluźniając mięśnie tak szybko jak potrafisz. Wariantów jest wiele. Ważne, by ćwiczyć regularnie i jak najwięcej.

Podczas ćwiczeń Kegla mięśnie brzucha nie powinny być napięte, dlatego na początku najlepiej ćwicz na leżąco, kładąc dłoń na brzuchu i kontrolując, czy go nie napinasz. Nie wstrzymuj też oddechu.

Pamiętaj siostro, że im Twoje mięśnie Kegla będą w lepszym stanie, to nie tylko seks z Tobą będzie należał do przyjemniejszych, ale i powrót do formy po porodzie będzie szybszy. Ćwicz więc, a Twoje siostry, którym brak jest cierpliwości, niech chodzą po mieście z cipami wielkimi jak rura wydechowa TIRa.

 

 

---------------------------------------------

 

A tak z innej beczki. Moja nowa miłość. Ech... 

                          
19:49, roman_kierowca_tira
Link
niedziela, 11 stycznia 2009
Kochać się - znaczy zawsze to samo?

 

Na specjalną prośbę jednej z czytelniczek, przytaczam wpis, który z pewnością moi najwierniejsi czytelnicy pamiętają, a który skasowałem, ponieważ był napisany pod wpływem chwili i nie pasował do konwencji tego bloga.

Romek kierowca TIRa

 

 

Sfera seksualna związku jest bardzo czułym wskaźnikiem istnienia prawdziwej bliskości. Dopiero w warunkach intymności można odrzucić maski, które, na co dzień tak nas uwierają, i stać się sobą, bez kłamstw i udawania - a potem oddać takiego prawdziwego siebie kochanej osobie. Wówczas nie zwracamy uwagi na niedostatki w charakterze czy budowie ciała partnera. Gaszenie światła w celu ukrycia zmęczonych karmieniem piersi czy wałka tłuszczu, sprawia w nas wrażenie nieszczerości lub pruderii - to powrót do tańca masek.

Prawdziwa bliskość to świadomość, że wobec partnera nie muszę niczego ukrywać, że moje ciało jest dobre takie, jakie jest. Nie potrzeba być dziewczyną z plakatu, aby być kochaną.

Podobnie jest z myślami i uczuciami. Ja wiem, co czujesz w tej chwili Ty, a Ty wiesz, co w tej chwili czuję ja. Jeżeli mam jakiś problem, który uniemożliwia mi pełną bliskość i oddanie, mówię Ci to, zanim zaczniemy się kochać. Ty również, jeżeli masz problemy, mówisz mi, nie traktujesz mnie, mojego ciała jak lekarstwo na stres i kłopoty. Dopiero gdy oczyścimy nasze umysły, nasze ciała staną się gotowe do prawdziwej, seksualnej bliskości. Wówczas seks służy nam do tego, by opowiedzieć sobie, jak bardzo siebie kochamy. Dzięki temu staje się prosty i piękny. Leżenie obok siebie ze świadomością, że nigdzie nie musimy się śpieszyć ani niczego sobie udowadniać, zastąpi wszystkie porady z kolorowych gazet.

Nie starajmy się być idealni w sypialni, tak jak bardzo staramy się być idealni, na co dzień. Tam gdzie jest brak prawdziwej bliskości, tam gdzie nakładamy maski i próbujemy być idealni - tam pojawiają się problemy. Coraz młodsi mężczyźni łykają niebieskie tabletki, kobiety udają orgazm - kolejny chocholi taniec masek trwa. Seksualna ekstaza jest fizycznym odpowiednikiem bliskości emocjonalnej.

Jeżeli chcesz osiągnąć prawdziwą satysfakcję seksualną, popracuj nas swoją bliskością z partnerem, popracuj nad wzajemną otwartością, akceptacją i zaufaniem. 

 

22:12, roman_kierowca_tira
Link
Dziwki portret własny

 

Imię: Agata, Agnieszka, Baśka, Wiola... nie ma reguł. Każdy osobnik, legitymujący się imieniem żeńskim to dziwka. Ale jak wiadomo, prawidłowość ta nie dotyczy Twojej matki. Matki kolegi - owszem.

Nazwisko: Nie ma reguł. Jak już ustaliliśmy wszystkie kobiety to dziwki. Oprócz Twojej matki oczywiście. Co do matki kolegi, to wiadomo. Ciekawym zjawiskiem są kobiety, które po rozwodzie nie wracają do swojego nazwiska, tylko zachowują nazwisko męża. To są tzw. dziwki uległe. Fatalny gatunek. Takich dziwek należy unikać jak ognia. Bo nie dość, że Pan wyjebał ich z domu (to mężczyźni zawsze decydują, czy odejść czy zostać) to one i tak pozostają mu wierne i uległe, w skrytości ducha marząc o tym, aby Pan pozwolił im wrócić, a nazwisko swojego Pana, traktują jak smycz, z której boją się zerwać. Sucząc się po rozwodzie, karają się za to, że Pan ich przepędził.

Wiek: Nie ma reguł. Dziwkami zaczynają już być nastolatki. Natomiast młode suki w wieku 18-25 lat, zazwyczaj już mają za sobą jakiś poważny związek. Najczęściej nieudany, który staje się dla nich świetną wymówką na swoje kurwienie. Z pewnością nie raz słyszałeś: „To dlatego, że nie mogłam pogodzić się z rozstaniem, ale to nie byłam ja, to nie ja suczyłam się na lewo i prawo, to tylko moje ciało, dusza ciągle jest dziewicza".

Kobiety w średnim wieku 26-29 lat suczą się już na potęgę, a przerwy sobie robią tylko na kolejne porody.

Czy stare dupy po 30-tce też się kurwią? Podobno tak, jakoś nigdy nie mogłem się przemóc, aby sprawdzić. Inna sprawa, że pewnie robią to rzadziej, bo brak im zdesperowanych kandydatów tzw. nekrofilów. Z braku chętnych na stare ciało, zaczynają używać wibratorów.

Kiedy kobietę można zaliczyć do kręgu dziwek? Otóż dziwki, to szmaty, które były posuwane przez  conajmniej trzech różnych, przypadkowych Panów a także takie, które idą do łóżka w ciągu pierwszego miesiąca znajomości. Zresztą dziwkę bardzo łatwo jest rozpoznać. Zazwyczaj wyznaje zasadę, że do łóżka trzeba pójść, bo trzeba się fizycznie dopasować. Wiesz już wówczas, że to dziwka, która szuka pretekstu, aby ktoś ją zdrowo wypieprzył. Zresztą fizyczne dopasowanie jest zwykłym mitem. Trafić na mężczyznę z małym (czyli około 6 cm we wzwodzie) penisie, jest tak samo trudno jak trafić na kobietę z pochwą wielkości rury wydechowej TIRa. No chyba, że to jest kobieta po porodzie, wówczas faktycznie pochwa jest wielka i porozciągana. Ale jak już ustaliliśmy (Tekst o mamuśkach) , mamuśki omijamy szerokim łukiem. I to nie tylko ze względu na wielkość pochwy.

Pamiętaj koleżko, ponad 90% ludzi jest idealnie dopasowanych seksualnie przez naturę. Tak więc, jeżeli emocje będą współgrać to i ciało się zgra.

Dziwka zazwyczaj bardzo ciepło wypowiada się o swoich eksach. Lubi się z nimi spotykać i nierzadko ma ich numery zapisane w komórce. Dziwki lubią powtórki z rozrywki.

I jeszcze jedno. Zawsze, ale to zawsze używaj prezerwatyw. Kobieta, która ma kilka przypadkowych stosunków seksualnych za sobą, z pewnością ma rzeżączkę, kiłę i AIDS. I najważniejsze. Nie ma sensu pytać kobiety, ilu miała mężczyzn przed Tobą. Bo dla nas, prawdziwych mężczyzn i tak zawsze o jednego za dużo. Jeżeli jakiś koleś mówi, że nie przeszkadza mu, że jego panienkę bzykali inni, to zwykły fiut z niego jest. Fiut o niskim poczuciu własnej wartości, który czerpie satysfakcję z tego, że może żywić się resztkami wyruchanego kobiecego ciała.

 

00:59, roman_kierowca_tira
Link
piątek, 09 stycznia 2009
Kodeksem Zdrowia Intymnego Kobiety

 Zdrowa i zadbana kobieta, to mniej zakażonych mężczyzn.

Kodeks (źródło: http://www.zdrowieintymne.pl):

  • Po pierwsze. Nigdy nie pożyczaj ręcznika ani innym, ani od innych.
  • Po drugie. Jeden ręcznik przeznacz tylko do celów intymnych.
  • Po trzecie. Zrezygnuj z myjki i gąbki. W ich drobnych oczkach mogą gromadzić się i rozwijać bakterie oraz grzyby.
  • Po czwarte. Myj intymne miejsca od przodu ku tyłowi, aby nie zainfekować pochwy drobnoustrojami z okolic odbytu.
  • Po piąte. Noś niezbyt obcisłą bieliznę z włókien naturalnych. Sztuczne tkaniny nie przepuszczające powietrza są powodem wilgotności i nadmiernego ciepła w miejscach intymnych, co sprzyja rozwojowi grzybicy.
  • Po szóste. Pierz bieliznę w delikatnych środkach, najlepiej płatkach mydlanych. Potem dokładnie ją płucz. Resztki środków piorących mogą podrażniać delikatną skórę i sprzyjać zakażeniom.
  • Po siódme. Do mycia intymnych miejsc używaj specjalnie przeznaczonych do tego celu kosmetyków (płyny do higieny intymnej). Mają one odczyn podobny do naturalnego środowiska pochwy. Zwykłe mydła i kąpiele w piance mogą zaburzać naturalnie kwaśny odczyn pochwy i sprzyjać zakażeniom.
  • Po ósme. Zapomnij o irygacji pochwy. Niszczy jej naturalną florę bakteryjną. Wyjałowiona śluzówka pochwy jest znacznie bardziej podatna na różne infekcje. Nasz organizm potrzebuje aż 48 godzin, aby odbudować naruszony przez irygację ekosystem. Ten czas z powodzeniem mogą wykorzystać bakterie patogenne.
  • Po dziewiąte. Często jedz warzywa, owoce zawierające małą ilość cukrów, szukaj i włącz do swojej diety probiotyczne produkty mleczarskie .
  • Po dziesiąte. W podróży, w czasie menstruacji lub jeśli nie masz przez dłuższy czas w ciągu dnia dostępu do łazienki, używaj chusteczek do higieny intymnej. Przed wyjazdem kup w aptece jednorazowe nakładki na muszlę klozetową.
  • Po jedenaste. Jeśli cierpisz z powodu nawracających infekcji pochwy, zrezygnuj ze stosowania tamponów i pigułek antykoncepcyjnych. Zbadaj stężenie glukozy we krwi (być może masz cukrzycę). Cukier jest doskonałą pożywką dla drożdżaków.
  • Po dwunaste. Zbadaj poziom hormonów, ponieważ zaburzenia hormonalne są czynnikiem sprzyjającym powstawaniu np. grzybic.
  • Po trzynaste. Po menopauzie (menopauza zaczyna się już od 30-stki- przyp. Romek), gdy błona śluzowa narządów rodnych staje się coraz cieńsza, bardziej sucha i podatna na mikrourazy stosuj odpowiednia dietę i preparaty probiotyczne, utrzymujące pH w pochwie na stałym, lekko kwaśnym poziomie.
  • Po czternaste. Podczas ciąży układ immunologiczny kobiety jest osłabiony, ponieważ musi się dostosować do obecności płodu. Dochodzi wtedy do rozpulchnienia tkanek narządów płciowych i zwiększenia w ich nabłonku ilości glikogenu, a równocześnie może maleć kwaśność pochwy. W tym szczególnym okresie polecane jest dbanie o właściwe, odpowiednio kwaśne pH pochwy, stosując preparaty probiotyczne zawierających sprawdzone, właściwie oznaczone i bezpieczne szczepy bakterii probiotycznych kwasu mlekowego.
    • Wzbogać dietę w witaminy i żelazo.
    • Unikaj podrażnień i urazów pochwy.
    • Stosuj prezerwatywy
  • Po piętnaste. Już w trakcie oraz po infekcji, szczególnie leczonej antybiotykami, które niszczą naturalną florę bakteryjną pochwy, ułatwiając rozwój drobnoustrojom chorobotwórczym koniecznie wspomagaj swój organizm i stosuj preparat probiotyczny, który wzmacnia i odbudowuje naturalną mikroflorę pochwy i układu pokarmowego ( np. LaciBios femina).
  • Po szesnaste. Jeżeli miałaś w życiu więcej niż trzech przypadkowych partnerów, to z pewnością masz rzężączkę, kiłę i AIDS. Żyj więc w celibacie i nie zarażaj Bogu ducha winnych mężczyzn szmato.

 

 

01:48, roman_kierowca_tira
Link
wtorek, 06 stycznia 2009
Mój pierwszy raz...

 

Wiem koleżko, co powiesz. Faceci nie pamiętają swojego pierwszego razu, ba, nawet ciężko im przypomnieć sobie imię kobiety z ostatniego razu. To prawda. Jesteśmy wyzuci z emocjonalności seksualnej, możemy spółkować tu i teraz, z tą i tamtą, a uczucie do niczego nie jest nam potrzebne, w przeciwieństwie do kobiet, które już zawsze będą miały sentyment do swojego pierwszego partnera. Pierwszy raz, zawsze będzie odciskał piętno na dalszym życiu seksualnym kobiety. Frajerki. W sumie to dobrze im tak. Przynajmniej jest jakaś sprawiedliwość na tym świecie. Jeżeli pchają się na każdy wystający korzeń to niech pokutują za głupotę. Głupie cipy.

Więc koleżko z pewnością zastanawiasz się, czemu ja, Romek, wiodący pukacz kobiet białych, postanowiłem Ci się zwierzyć z tego, jak wyglądał mój pierwszy raz. Powiem nawet więcej, z pewnością zastanawiasz się, jakim cudem ja pamiętam ten swój pierwszy raz. No cóż, jak poznasz tę historię to wszystko zrozumiesz...

Zbliżała się moja szesnastka. Wiedziałem, że koledzy szykują jakąś extra niespodziankę. Wiesiek już od dwóch miesięcy chodził po mieście z tajemniczą miną a Blacha uśmiechał się porozumiewawczo. Czułem w kościach, że kroi się niezła zabawa, okraszona gorącym dymankiem. Nadchodził ten moment, w którym ja Romek, po raz pierwszy miałem zgłębić tajemnice kobiecego ciała. Nie, żebym wcześniej nie zaznał jego smaku. Oj doskonale wiedziałem gdzie ciało kobiece ma wgłębienia, uwypuklenia oraz jak przyjemnym i orgazmistycznym uczuciem jest moment, gdy patrzysz kobiecie w oczy a Twoim ciałem wstrząsa eksplozja doznań. No ale czym innym jest patrzeć w oczy Madonny, lubieżnie uśmiechającej się do Ciebie z rozkładówki BRAVO, a czym innym jest seks z PRAWDZIWĄ kobietą! No i przypuszczałem, że po takim PRAWDZIWYM seksie nie boli potem przez kilka dni prawy nadgarstek.

Czekałem, więc z niecierpliwością wymyślając przeróżne scenariusze. W końcu było ze mnie niezłe ciacho, a nie jakiś Rysio z klanu. Więc i pewnie cielęcinka, którą kumple załatwią będzie niczego sobie. Kto wie? Może nawet nadawałaby się do przelizania? Ale wcześniej muszę napić się Bronka, po piwie zawsze mam lepszą zajawkę do lasek. Wiadomo, najpierw zajawka, przelizanko no i dymanko. Zajawka musi być, przecież taka foczka nie zawsze skuma o co chodzi. Łatwe foczki to festyniary, tępe dzidy, zaraz by brały się do obciągania. A ja to bym smakować wolał najpierw. A jak kumple tak dla jaj, zamiast jakiejś niezłej cielęcinki, skołują kaszalota, albo dechę z przeszczepami? Przecież gdy taki paszczak zacznie mi robić lodzika na imprze to zalicze liptona jak nic. No i chuj. Najwyżej zdejmę jej simlocka  (wtedy jeszcze się łudziłem, że istnieje coś takiego jak błona dziewicza), strzelę plaskacza i powiem: Spadaj szmato. Tak, to będzie niezapomniany wieczór.

Gdy nadszedł ten wielki dzień, Wiesiek zadzwonił do mnie i oznajmił, że moja impreza urodzinowa odbędzie się u niego. Jego starzy wybyli z domu na weekend, więc miał wolną chatę. Przystałem na to z radością....

 

 

 

...jeżeli chcesz się dowiedzieć jak skończyła się ta historia to pisz na roman_kierowca_tira@gazeta.pl a drogą mailową odeślę Ci dalszą, nieopublikowaną część tego wpisu:)

Z uwagi, że przyszło do mnie bardzo dużo maili z prośbą o dalszą część tej historii, proszę o cierpliwość. Postaram się odpowiedzieć na maile jak najszybciej.

...jeżeli ktoś z Was ma ochotę podzielić się ze mną wspomnieniem swojego pierwszego razu, to  także proszę pisać na roman_kierowca_tira@gazeta.pl, zdjęcia mile widziane:)

18:22, roman_kierowca_tira
Link
poniedziałek, 05 stycznia 2009
Kobieta miłości a nie seksu pragnie

 

Jedną rękę zaplątałem w jej kasztanowe włosy przyciągając jej twarz ku mojej, drugą położyłem na wewnętrznej stronie alabastrowego uda. Uśmiechnęła się, mrucząc przy tym niczym miesięczny kociak.

Dotknąłem delikatnie jej łona, szepcząc jednocześnie, co dalej będę robił, zadrżała z podniecenia. Położyła się na wznak rozchylając uda i uśmiechnęła się w geście zaproszenia.

- Udowodnij Romku, że to, co o Tobie mówią na mieście, to szczera prawda - puściła mi filuternie oczko. Objęła moją męskość dłonią i przysunęła w stronę swego krocza. Wszedłem w nią kilkakrotnie. Jęczała z rozkoszy, poddając się całkowicie podnieceniu, które co jakiś czas wstrząsało jej ciałem. Wyła, błagając o jeszcze. Nie skąpiłem jej swego ciała. Aż w końcu oboje padliśmy, zmęczeni konwulsją naszych ciał. Skąpana w moim nasieniu, dopijała jeszcze resztki, ssąc moją męskość.

Nagle skurczyła się, zwinęła w kłębek i cicho zaszlochała.

- Romku, proszę, przytul mnie, obejmij ramieniem, tak mocno, powiedz, że mnie kochasz, że potrzebujesz, powiedz coś miłego, proszę - jej głos drżał, z ponętnego wampa, zamieniła się w bezbronną, płaczącą dziewczynkę...

 

Nie wiem, co było dla mnie większym upokorzeniem, pukać stare ciało, trzydziestoletniej kobiety, czy też stać się chusteczką, w którą ta samotna kobieta, ocierała łzy. Poczułem się jak szmata, owszem przytuliłem tę dziwkę, objąłem i powiedziałem parę słów o miłości. Wiedziałem, że tego potrzebuje.  Ale wiedziałem też, że dwa razy zastanowię się, nim pójdę do łóżka z wyzwoloną trzydziestką, kobietą, która mówi o sobie „szczęśliwa singielka", feministką, dla której najważniejsza jest kariera, dla której świat mógłby istnieć bez mężczyzn. Bo tak naprawdę, za tą fasadą twardej i niezależnej kobiety, kryje się mała, bezbronna istotka, która niczego bardziej nie pragnie, niż miłości, akceptacji i intymności z tym jedynym, kochanym mężczyzną.

Bo taka jest prawda koleżko. Każda kobieta, nawet ta sroga biznes woman, która nierzadko piastuje kierownicze stanowisko w Twojej firmie, potrzebuje męskiego ramienia. Nie wierz feministkom, które krzyczą o swojej niezależności. To tylko zasłona, która ma ukryć cierpienie. Kobieta stworzona jest do macierzyństwa, do tego, aby kochać i być kochaną. Inne scenariusze jej życia, powodują w niej głębokie rany, które za każdym razem bolą, gdy widzi szczęśliwe pary.

 
00:58, roman_kierowca_tira
Link
sobota, 03 stycznia 2009
Becia i jej historia w słowach trzech

 

Jeśli chodzi o mnie, to naprawdę nie myślałem w tym momencie o towarze, który mam odebrać z hurtowni, naprawdę to myślałem o Beci. Siedziałem w kabinie, na parkingu pod Lublinem, odpoczywałem, pozwalając sobie na wspomnienie tej kobiety. Przymknąłem powieki. Zobaczyłem jej uśmiechniętą twarz.  Wpatrywałem się w jej szare oczy i byłem przekonany, że szary kolor jest najpiękniejszy na świecie. A potem pomyślałem, że Becia to laska dużej klasy. Chyba takiej jeszcze nie spotkałem nigdy w życiu. Chciałem jej to powiedzieć oraz to jak bardzo mi się podoba, ale nie miałem odwagi. Ja Romek, Don Juan polskich dróg, człowiek, który przestał liczyć kobiety, które pukał, gdy liczba przekroczyła setkę - traciłem przy Beci pewność siebie.  Bałem się, że mnie wyśmieje albo obróci wszystko w żart. Więc wpatrywałem się tylko w szare oczy Beci i myślałem, czy nadejdzie kiedyś taki dzień, że będę mógł krzyczeć głośno na skrzyżowaniu ulic, że szary kolor jest najpiękniejszy na świecie. A na razie... Na razie można pomarzyć, że Becia czuje to samo, co ja. Tylko pomarzyć. Mówić nie wolno. Dopiero wtedy, kiedy sama mi to ułatwi. Wystarczy, jak odczytam z jej oczu, że coś znaczę dla niej. Gdybym mógł znać jej myśli... Albo jeszcze lepiej, gdybym mógł rządzić jej myślami, gdyby mi się udało ją zahipnotyzować. Spróbuje teraz. Jestem skoncentrowany. Mój wzrok z pewnością ma teraz siłę magiczną. Spojrzałem więc na Becię i nagle... sam osłupiałem z wrażenia. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Becia zmieniła się raptownie na twarzy, w jej oczach zamigotało szaleństwo, zerwała się z miejsca i rzuciła mi się na szyję...

W oczach mi zawirowało, przez moment straciłem głowę. Jak pijany uniosłem się z krzesła.  Becia wciąż uwieszona była na mojej szyi...

-Becia, patrzą na nas - próbowałem się wyswobodzić, ale ona trzymała mnie kurczowo jak kleszcz, wręcz mnie dusiła.

-Puść - zacharczałem - Co Ty wyprawiasz?

-Tam, tam - wybełkotała Becia. Dopiero teraz zauważyłem, że z obłędem w oczach patrzy na drzwi wejściowe do kawiarni, w której siedzieliśmy spożywając świeże cappuccino. Na progu stał wysoki mężczyzna, dobrze zbudowany, o szerokiej szczęce i niemal płaskim nosie. Idealnie nadawałby się do grania czarnych charakterów w amerykańskich filmach klasy B. I to bez charakteryzacji. Patrzył w naszą stronę. Mimo, iż nie należę do ułomków, a moja pięść niejednokrotnie temperowała zapędy ulicznych zabijaków, to przeszedł mi po plecach dreszcz niepokoju. Kim był ten mężczyzna i czemu wywołał atak paniki u Beci, kobiety niemal idealnej, kobiety, którą poznałem miesiąc temu, kobiety, która w całym swym dwudziestopięcioletnim życiu, nigdy nie zadawała się z typami o ciemnej przeszłości i niejasnej teraźniejszości, kobiety, która pozwoliła mi uwierzyć, że są jeszcze na świecie porządne dziewczyny, które brzydzą się rozwiązłością i przypadkowym seksem. A może jednak Becia, nie była taką, na jaką próbowała się kreować? Może była zwykłą szmatą, która chciała zerwać z kurewską przeszłością poprzez stworzenie sobie nowej historii życia? Nie wiem, tysiąc myśli przebiegło mi po głowie. Tymczasem nieznajomy podszedł do naszego stolika. Wygiął usta w dziwnym grymasie, który jak się domyśliłem, miał imitować uśmiech.

-Pamela, co za spotkanie - głos mężczyzny przeciął powietrze, zagęszczone niepokojem, niczym tępy metal noża. Becia, która zdążyła wrócić na swoje miejsce, spojrzała na mnie płochliwie, po czym zakrywając twarz, wybiegła z kawiarni. Nieznajomy odwrócił się, próbując ją zatrzymać. Zareagowałem. Złapałem go za ramię i rzekłem:

-Hola, przyjacielu, kim jesteś? - starałem się nadać memu głosowi wyraz stanowczości i opanowania. Ale w środku, kłębiło się we mnie tysiąc pytań.

-Spierdalaj kmiocie - przybysz próbował się mi wyrwać, kątem oka obserwując, w którą stronę uciekła Becia. Zaczęła narastać we mnie złość. Moja lewa powieka zaczęła nerwowo drgać. Ludzie, którzy mnie znali, znali to drganie i bali się go. Wiedziałem, że zaraz stoczę pojedynek w obronie wątpliwego honoru kobiety, której jeszcze parę chwil wcześniej pragnąłem wyznać miłość. Tymczasem nieznajomy, odwrócił się do mnie i całym impetem pchnął na stolik. Rozległ się trzask łamanego drewna i pękającego plastiku. Pod ręką poczułem ciepło rozlanej kawy. Wokół zrobiło się ogromne zamieszanie, ktoś dzwonił na policję, pojawili się kelnerzy, próbując załagodzić sytuację. Ale już było za późno. Poniosłem się z ziemi a nieznajomy, znów na mnie natarł. Tym razem zrobiłem unik, uderzając jednocześnie pięścią w tę jego szeroką szczękę. Zachwiał się. Uderzyłem więc serią kilku ciosów.  Litry potów, które wylałem na salce treningowej, w czasach, gdy jako nastolatek, byłem podporą bokserskiego klubu Gwardia, nie poszły na marne. Uderzałem precyzyjnie, nadając każdemu ciosowi odpowiednią siłę. Wiedziałem, że nie ma ze mną żadnych szans. Niewielu jest zresztą kozaków, którzy w pojedynkę mogliby stawić mi czoło. Po tej kanonadzie ciosów, krew z jego warg, nosa i rozcięcia na czole trysnęła niczym woda z fontanny na placu Litewskim w Lublinie. Padł na ziemię nieprzytomny.

Zaraz potem zjawiła się policja. Przedstawiłem swoją wersję wydarzeń, potwierdzoną zresztą przez świadków. Zostałem napadnięty, więc musiałem się bronić. Potem okazało się, że ten mężczyzna był sutenerem, który zwabiał młode kobiety w pułapkę, a następnie sprzedawał do niemieckich burdeli.  Czy Becia była jedną z jego ofiar, której udało się wyrwać z piekła? Najprawdopodobniej tak. Wielki żal wlał mi się w serce. Taka ładna kobieta. Jej ciało i psychika zostały zniszczone i z pewnością już nigdy nie zostaną przywrócone do stanu normalności. Nigdy potem nie spotkałem Beci, nie wiem, co się z nią stało...

 

...otworzyłem oczy, mimo iż od tego zdarzenia minęły już dwa tygodnie, to ciągle mam twarz Beci przed oczami.  Obraz strachu i przerażenia, który ujrzałem w jej oczach, gdy zobaczyła zjawę ze swojej przeszłości, z pewnością długo będzie do mnie powracać.

Wyprostowałem się, zapaliłem silnik i powoli wytoczyłem moją kilkutonową ciężarówkę z leśnego parkingu.

------------------------------------------------------------

A Ty pipo? Także umawiasz się z nieznajomymi przez Internet, nie sprawdziwszy, kim są? Także pozwalasz się zapraszać obcym mężczyznom do ich domów czy szemranych klubów? Warto w swoim życiu, wprowadzić zasadę ograniczonego zaufania. Becia była zbyt ufna, dała wciągnąć się w pułapkę, która przekreśliła jej szansę na normalne życie. A wystarczyłoby, aby przed spotkaniem dowiedziała się nieco o osobie, którą dopiero, co poznała.

Ty, nie bądź taka naiwna jak Becia, lepiej dwa razy się zastanów i odpuść spotkanie, jeżeli obarczone jest jakimkolwiek ryzykiem, niż potem miałabyś żałować przez całe życie.

18:35, roman_kierowca_tira
Link
Retroseksualizm czyli jakich mężczyzn pragną kobiety!

 

Tydzień czasu w Warszawie.  Zaliczyliśmy z kumplem chyba wszystkie mordownie, w tym największe lansarnie stolicy. Dyskoteki, klubokawiarnie - każdy lokal był nasz. Wprawdzie czasem były kłopoty, bo nie wszędzie chcieli mnie wpuść, przyczepiali się do mojego ubrania. Owszem mój granatowy (chyba granatowy, nie pamiętam dokładnie, jaki to był kolor, gdy go kupowałem), sprany t-shirt, bejsbolówka z logiem Chicago Bulls czy spodnie, które przyjęły na siebie niejedną plamę z oleju, tudzież innego smaru, nie wzbudzały zaufania. Ale przecież kurwa nie szata zdobi człowieka. Jebana warszawka. W każdym lokalu odpicowani na glanc, wyżelowani metroseksualiści. Nie rozmawiający o niczym innym jak tylko o tym, jakich kremów nawilżających używają, wymieniający między sobą adresy dobrych solariów i gabinetów kosmetycznych, w których można szybko i niemal bezboleśnie wydepilować sobie nogi. I ich panienki. Wynudzone, złaknione kawałka prawdziwego męskiego ciała.

Panowie, koledzy, jebani metrosekusaliści. Kobiety nie oczekują od Was tego, abyście mówili kwiecistym językiem, znali na pamięć imiona wszystkich bohaterów z Mody na Sukces, depilowali sobie ciało czy też rozpaczali nad każdą plamką na Waszej nieskazitelnie białej koszuli. Kobiety potrzebują mężczyzny a nie popierdółki. Potrzebują mężczyzny, który otworzy przed nimi drzwi, zapłaci za nich rachunek w kawiarni - bezinteresownie!  Mężczyzny, który potrafi otworzyć zębami butelkę z piwem, naprawi kran, wbije gwóźdź w ścianę czy też rozwali sąsiadowi twarz, tak dla zasady. Panowie, kobiety potrzebują takich mężczyzn, przy których będą czuć się bezpiecznie, nie szukają romantycznych poetów ale nabuzowanych testosteronem samców, którym będą mogły być uległe. Potrzebują silnej i sprawiedliwej męskiej ręki. Takiej, która pogłaszcze, ale kiedy trzeba to uderzy. Takich właśnie mężczyzn pragną kobiety. I nie daj się zwieść ich słowom, że szukają inteligentów w okularkach.

18:32, roman_kierowca_tira
Link
wtorek, 16 grudnia 2008
Romek dzieli się opłatkiem

 

To ja Romek,

Młody, Gniewny,

Siebie Pewny.

 

I tego samego Wam moi czytelnicy życzę z okazji Nadchodzących Świąt. Więcej wiary w siebie i zaufania do swoich możliwości. Bądźcie siebie pewni. A wszystko Wam się z życiu ułoży.

 

 

 

----------------------------------------------

 

Kolejny wpis pojawi się dopiero po Nowym Roku. Na wszystkie maile odpowiem też dopiero po Świętach.

 

p.s. Życzenia Świąteczne, którymi pewnie mnie obsypiecie, proszę wysyłać na mój adres mailowy:

roman_kierowca_tira@gazeta.pl

 

 ----------------------------------------------------------------------------

 

Wiele osób, w mailach zarzuca mi mizoginizm ewentualnie szowinizm. Twierdzą, że to, co piszę tu na tym blogu to zwykłe narzekanie i prowokacja. A tak nie jest. Szanuję kobiety, ale tylko te, które szanują same siebie. To, co tu piszę, pokazuje i piętnuje pewne wady kobiecej natury. Moje wpisy mają skłonić do refleksji, do zastanowienia się i odpowiedzi na pytanie: „Czy to o mnie Romek pisze?". Jeżeli dotyka Cię to, co piszę, to znaczy, że piszę właśnie o Tobie, bo skoro boli to znaczy, że ma odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Kobieta jest zjawiskiem kruchym i wrażliwym. Jej ciało to świątynia, w której tworzy się nowe życie.  Niestety wiele kobiet, czyni ze swego ciała zwykłą szmatę, w którą każdy, kto zechce może wytrzeć  buty. Kobieta z natury jest monogamiczna, nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że sucząc się z przypadkowymi mężczyznami, staje się uboższa w swojej kobiecości. I ja to pokazuję i piętnuję dla dobra kobiet właśnie.

Razić może forma wpisów, no ale rzeczy nazywać trzeba po imieniu i ja to kurwa czynię.

 

00:27, roman_kierowca_tira
Link
STOP dla rodzin homoseksualnych i rodzin rozbitych

 

Ponieważ co jakiś czas otrzymuję w mailach zapytania, co sądzę na temat homoseksualistów to czuję się w obowiązku, tu na łamach tego szacownego bloga odpowiedzieć.

Otóż, jak to już kiedyś pisałem, chuj mnie obchodzi, kto w swoim domu, kogo posuwa. I chuj mnie obchodzi czy penetruje odbyt, pochwę czy jamę ustną. I tak samo innych chuj obchodzi  z kim ja to robię i w jakiej pozycji. Czy to jest tolerancja czy totalny zwis? Nie wiem, nazywajcie to jak chcecie.

Ale powiem Wam szczerze, wkurwia mnie, gdy pod moim oknem przechodzi tłum mężczyzn poprzebieranych za kobiety i poprzez niewybredne zachowania nawołujących mnie do zaakceptowania ich odmienności. A dlaczego mnie wkurwia? Bo jak pisałem, mam to w dupie, kto lubi kogo posuwać i wkurwia mnie takie obnoszenie się swoją seksualnością. Jak dla mnie to mogą posuwać nawet konia. Ich sprawa.

Ale jest jedno ale. Jestem przeciwny temu, aby pary homoseksualne mogły wychowywać dzieci. Zresztą tak samo jak przeciwny jestem temu, aby osoby samotne brały sobie w adopcję dzieci z domów dziecka. Dlaczego? Ano dlatego, że mały człowiek ma szansę na prawidłowy rozwój tylko w rodzinie, gdzie będzie miał wzorce socjalizacyjne w osobie kobiety (matki) jak i mężczyzny (ojca). Powiem nawet więcej, tylko biologiczni rodzice potrafią kochać bezwarunkowo i tylko w takiej biologicznej rodzinie dziecko ma szansę na prawidłowy rozwój.

Dzieci wychowane przez dwóch pedałów, samotne matki, czy też w rodzinie zrekonstruowanej są gorzej przygotowane do życia niż ich rówieśnicy wychowujący się w normalnych domach. Wychowywanie dzieci w rodzinach rozbitych czy homoseksualnych to patologia. A jak wiadomo, każda patologia jest zła. Niestety nie da się powstrzymać lawiny rozpadających się małżeństw z dziećmi ale można powiedzieć stanowcze NIE dla pomysłu adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Jak wiadomo, homoseksualizm powstaje w wyniku zaburzeń związanych z wychowywaniem, więc jasną sprawą jest, że każda rodzina homoseksualna tworzyłaby dziecko o zaburzonej orientacji seksualnej.

Tak więc mówię stanowcze NIE dla rodzin homoseksualnych , rodzin rozbitych i rodzin zrekonstruowanych. Ale szanuję każdego człowieka, pod warunkiem, że on szanuje sam siebie. Zdjęcie pochodzi z Blogu miska_beauty.

00:23, roman_kierowca_tira
Link
czwartek, 11 grudnia 2008
Czy każda cipa jest Judaszem?

 

Judasz lubił pieniądze. Zebrać jak najwięcej pieniędzy, to jego jedyne niemal marzenie i dążenie, - to namiętność, która go zaślepiła i doprowadziła aż do zdrady Pana Jezusa. Czyż nadużyciem z mojej strony będzie, jeżeli nazwę Judasza materialną dziwką? Judasz zdradził, za nic miał lojalność. Po wszystkim został na wieki potępiony, bo nie umiał przyznać się do grzechu.

A czy kobiety to nie materialne dziwki? Myślisz koleżko, że kobiety potrafią być lojalne? Czy nie jest tak, że cipy nigdy nie widzą błędów w sobie, tylko zawsze obwiniają o całe zło partnera?

Kobiety są więc jak Judasz. Zimne, nielojalne, materialne kurwy. Ich bronią jest intryga i knucie. Spisek to ich chleb powszedni.

Bóg zażartował sobie z nas, dając nam pożądanie skierowane ku kobietom. Zażartował sobie, każąc nam sypiać z wrogiem, który pod poduszką ma ukryty nóż. Nigdy nie wiesz, kiedy kobieta Cię zdradzi, zrani i odejdzie zabierając Ci wszystko to, co miało dla Ciebie wartość, a po sobie zostawi tylko wspomnienie dźwięku ukradkiem liczonych trzydziestu srebrników.

Nigdy nie ufaj kobiecie, dobrą radę Ci dam...

          
 

21:32, roman_kierowca_tira
Link
wtorek, 09 grudnia 2008
Siostry co miesiąc krwawiące

 

Widzisz koleżko, to, że mężczyźni i kobiety patrzą na świat pod innym kątem wiadomo nie od dziś. Mimo, że należymy do tej samej rasy (chociaż wiadomo, że płeć męska jest płcią stojącą wyżej w rozwoju ewolucyjnym) to mówimy różnymi językami. Cała sztuka polega na tym, aby wiedzieć o tym, że to, co dla mężczyzny jest niebieskie to dla kobiety może być zielone. Dlatego tak ważna jest dobra komunikacja, dopytywanie i jasno wyrażane zdanie. Ale żeby nie było tak kolorowo to powiem Ci koleżko jeszcze, że problem z kobietami jest taki, że jednego dnia ta sama rzecz jest dla nich zielona ale już dnia następnego może być „kurwa, żółta, a bo co?" . Widzisz, niestabilność emocjonalna i różność postrzegania świata u kobiet związana jest nie tylko z jej naturą, ale i z jej cyklem miesięcznym. Otóż na kilka dni, przed planowanym krwawieniem w kobiecie pojawia się około 150 (sic!) objawów, towarzyszących zespołowi napięcia przedmiesiączkowego (min.  rozdrażnienie, huśtawka nastrojów,  agresja, depresja, płaczliwość, problemy z koncentracją i zapamiętywaniem, zmniejszona aktywność życiowa, uczucie zmęczenia, zaparcia i wzdęcia,  uczucie ciężkości, puchnięcia (głównie nóg i twarzy),  wzrost masy ciała, zaostrzenie alergii, wzmożone pocenie, uczucie gorąca). Dasz koleżko wiarę, że co miesiąc, przez kilka dni w tygodniu, do i tak skomplikowanej natury kobiety dochodzi jeszcze kolejnych 150 objawów? I czy dasz radę wówczas zrozumieć kobietę? Nie ma siły. One mówią o nas, że jesteśmy skomplikowani, że ciągle coś psujemy a jak widzisz, cały problem leży w kobiecej naturze. W jej nieprzewidywalności i ciągłej przemianie. Dziś może mówić do Ciebie: „Kotku, pozwól, że zrobię Ci lodzika" a jutro, gdy zachęcony jej wczorajszą postawą podsuniesz jej ptaszka pod nos, powie „Kurwę sobie znalazłeś? Sam sobie tego loda rób, zboczeńcu". I nie martw się wówczas, bo jest duża szansa, że za dwa dni, wynagrodzi Ci to sowicie.

Czy jest na to jakaś rada? A i owszem, ja Romek, kierowca TIRa, postuluję, aby kobiety, na kilka dni przed menstruacją, gdy zacznie się w ich organizmie burza hormonów, zakładały na głowę czerwoną opaskę. Wówczas będzie to znak dla mężczyzny, że należy wzmóc i tak już wzmożoną czujność. Ale szczerze wątpię, aby mój postulat znalazł posłuch. Kobiety wolą udawać, że ich organizm jest emocjonalnie stabilny, a za wszystko zło obarczać, nas mężczyzn. No cóż, taka karma.

 

----------------------------------------------

 

Pamiętasz siostro, ten moment, w którym po raz pierwszy dostrzegłaś, że pojawiła się u Ciebie krew miesięczna? Co wtedy czułaś? Czy towarzyszyły Ci negatywne emocje, czułaś się brudna, czy potem pojawiły się myśli, że możesz zajść w ciążę, że czeka Cię macierzyński trud? A może inaczej, może wydarzenie związane z pojawieniem się pierwszej miesiączki miało charakter nobilitacji? Czułaś, że dzieje się coś ważnego i pozytywnego? Coś, co wprowadza Cię w świat dorosłości?

Tu właśnie jest miejsce na interwencję matki, która powinna pomóc córce w uświadomieniu i odzyskaniu własnego ciała, jego afirmacji. Doświadczenie własnego ciała przez dziewczynkę powinno łączyć się z uczuciem szacunku, radości i dumy. W tym czasie mała kobietka, powinna poczuć, że już nie jest córką, ale siostrą własnej matki.

A Ty pamiętasz moment, w którym miałaś swoją pierwszą krew miesięczną? Pamiętasz, jakie uczucia Ci wtedy towarzyszyły? Jeżeli masz córkę, zrób wszystko, aby ten czas był dla niej czasem wyjątkowym, aby nie czuła wstydu, lecz dumę, z tego, że jest kobietą.


13:08, roman_kierowca_tira
Link
niedziela, 07 grudnia 2008
e-kurwy...

 

"Ej suczki, ra ra ra ra ...
My znamy wasze sztuczki, ra ra ra ra ra..."

 

...zwane też sieciówkami. To całkiem nowe zjawisko, które pojawiło się w naszej rzeczywistości dość nagle i rozlało się niczym gangrena.  Pojawiło się i zaczęło wyciągać swoje brudne, sucze łapy w stronę męskiej części neosfery. Łatwość dostępu do sieci internetowej, względna anonimowość, bzdurne stereotypowe myślenie, że mężczyznom tylko seks w głowie - sprawiło, że zjawisko ulicznej kurwy, sprzedającej swoje wątpliwe wdzięki pod osiedlową latarnią, przeniosło się w wirtualną rzeczywistość.

To tutaj swoje miejsce na ziemi, znalazły matki, córki, żony i kochanki. Drapieżne, wulgarnie lubieżne, pozbawione wszelkich barier. Łowczynie męskich penisów, spluwaczki męskiej spermy. Zepsute do szpiku kości.  Suki Internetu. Jebane matki polki. Przesiadujące na czatach, forach, portalach społecznościowych. Wyzute z wszelkiej moralności. Zaplątane w sieci. Niczym suki za psami, tak one spragnione zapachu męskiego członka, obnażają swoje ciała, sprzedają duszę. Kurwią się dla samej idei kurwienia. Zwykłe szmaty. Pierdolone cipy. Wystawiają swoje ciała na pokaz. Żywią się wyobrażeniami o męskiej pożądliwości. Włączają internetowe kamery, by w sex-pokojach masturbować się przed pierwszym lepszym mężczyzną. Jęczą udając rozkosz, wyją imitując orgazm, kątem oka patrząc, czy przyglądający się im widz spuszcza się z podniecenia. A w tle, za ich brudnymi ciałami, nierzadko widać zdjęcia - męża, dziecka, brata, matki.  Ale One sucząc się przed niemym widzem, coraz bardziej zatracają się w gnijącym obrazie pseudo-kobiety. Niczym w łzawym melodramacie, po wszystkim, wyłączają kamerkę, siadają na podłodze i obiecują sobie, że to ostatni raz, że już nigdy więcej. Ale następnego dnia, zaczynają swój diabelski taniec od nowa.

Pipo, gdzie Twoja godność, co zrobiłaś ze swoją kobiecością? Czy Ty wiesz w ogóle, co to znaczy być kobietą? Czy Ty wiesz co to znaczy, być dumnym ze swej kobiecości? Robisz ze swego ciała towar, worek, w który spuszczać się może każdy, kto zechce. Stajesz się kurwą, pseudo-kobietą, pierdoloną marionetką ze spalonego teatru. Przestajesz być kobietą, a stajesz się śmieciem, zabawką, ciałem. Nikim.

 

23:52, roman_kierowca_tira
Link
poniedziałek, 01 grudnia 2008
Równouprawnienie w związku

 

Wczoraj zadzwonił do mnie Czarek. Kiedyś jeździliśmy razem w jednej firmie. Fajny koleś. Niestety miał niefarta dwa lata temu. Zaraz po ślubie wjebał się ciężarówką na betonowy słup pod wiaduktem. Nie jego wina, jakiś koleś wymusił pierwszeństwo. Ale chuj. Grunt, że Czarek przeżył. Wprawdzie miał zmiażdżone prawe kolano, ale żył i to było najważniejsze. Niestety do pracy w zawodzie już nie wrócił. Długo nie mógł znaleźć nowej roboty. Wiadomo, facet bez wykształcenia, po zwykłej zawodówce, z problemami zdrowotnymi uniemożliwiającymi mu pracę fizyczną nie ma większych szans na rynku pracy. W końcu zatrudnił się jako dozorca za 700 zł na rękę. Chujnia straszna. Z tego połowę wydawał na leki i rehabilitację. Jego żona pracowała wówczas, jako ekspedientka w osiedlowym markecie. Też zarabiała grosze. Ale jakoś sobie radzili. Aż do wczoraj.

Gdy odebrałem jego telefon, to usłyszałem smutny, łamiący się głos. Czarek był załamany. Okazało się, że żona zabrała dziecko i wyprowadziła się do swoich rodziców.

Nosz kurwa mać! To się nazywa jebane równouprawnienie?! Gdy kobieta nie pracuje, to nie ma żadnego problemu, gdy zarabia grosze to też nic nie szkodzi. Bo to facet jest głową rodziny i to On powinien zarabiać na chleb, spłacać raty kredytu na mieszkanie, opłacać czynsz. W żadnym wypadku nie może żyć z pensji kobiety, ani z jej oszczędności! Nawet gdy kurwa nie może się ruszać! Gdy facet zarabia mało, albo w ogóle to przylepia się mu łatkę lenia i pasożyta! Po co więc sobie marnować życie z takim nieudacznikiem? Lepiej zabrać dziecko i wyprowadzić się. I jeszcze najlepiej zrobić z siebie męczennicę, przed rodziną i znajomymi.

I to się nazywa równouprawnienie! Nosz kurwa mać...

 

21:27, roman_kierowca_tira
Link
Prawda absolutna

 

Kobiety farbują włosy, stosują dopinki, mają implanty zębów, robią korekcję uszu i nosa, odsysają tłuszcz z bioder i pośladków, wprowadzają kolagen do warg, silikon do biustu, przyklejają sztuczne paznokcie i rzęsy... I wciąż narzekają, że tak trudno spotkać PRAWDZIWEGO mężczyznę!

19:30, roman_kierowca_tira
Link
niedziela, 30 listopada 2008
Samotną kobieta jest wówczas, gdy męskiego ramienia nie ma

 

Zastanawiałem się kiedyś jak wygląda samotność kobiety a jak mężczyzny. Doszedłem do wniosku, że samotność jest inaczej przeżywana przez płcie. Pewnie to wynika z tego, że nasze społeczeństwo wciąż tkwi w systemie patriarchalnym (zresztą jedynym słusznym). W tym społeczeństwie kobieta określa swoje role życiowe poprzez stosunek do mężczyzny. „Jestem matką (matką dziecka danego mężczyzny), jestem żoną, jestem dziewicą czy też jestem zwykłą szmatą." Nie mówi natomiast, kim jest dla siebie, kim jest, gdy jest sama i nie musi myśleć o mężczyznach. Dla kobiety samotność to właśnie ciągłe myślenie o mężczyźnie. O tym, którego nie ma, który był lub który może się pojawi. To powoduje, że samotność kobiet jest samotnością złą.

Mężczyźni natomiast inaczej przeżywają samotność. Bo gdy dla małej dziewczynki samotność to doświadczenie przykre, smutne, kojarzące się z utratą albo nieobecnością osób bliskich to dla małego chłopca samotność to możliwość robienia różnych rzeczy bez obawy, że ktoś będzie pilnował i karcił, możliwość „szalenia", bawienia się w co się tylko chce. Możliwość zjedzenia takiej ilości cukierków, jaką tylko się zapragnie czy wreszcie możliwość oglądania do późna telewizji.

Dziewczynka z racji tego, że ma w przyszłości strzec domowego ogniska, wychowywać dzieci, dbać o wygląd i humor męża, uczy się więc wyczulenia na potrzeby innych. Uczy się czerpać radość z bliskich relacji, z emocjonalnej harmonii. Brak emocjonalnej harmonii to właśnie dla kobiety samotność. Chłopcy natomiast opierają swoje zadowolenie z życia na zdobyczach, na wygranej, na pozycji, jaką są w stanie wywalczyć w grupie.

Dziewczynki a potem dorosłe kobiety odczuwają więc samotność wprost, wiedzą dokładnie czego im brakuje. Wiedzą, że brakuje im męskiego ramienia i męskiego ciepła. I potrafią swoją samotność nazwać. Dorosłym chłopcom trudniej jest zdefiniować swoją samotność bo potrafią np. poprzez pracoholizm od tej samotności uciec.

 

18:53, roman_kierowca_tira
Link
sobota, 29 listopada 2008
To nie tak jak myślisz Romku!

 

Inicjatywa kulturalna wypłynęła od samej Baśki. Też się zdziwiłem. Baśka nigdy nie przejawiała żadnej inicjatywy. Nawet w łóżku. Rozkładała nogi i bezrefleksyjnie dostosowywała się do wszelkich łóżkowych fantazji. A tu proszę. Nie dość, że inicjatywa, to jeszcze kulturalna. Cóż było robić? Wbiłem się w mój trzyczęściowy garnitur, pamiętający jeszcze czasy rozdania świadectw na zakończenie ostatniej klasy Przyzakładowej Szkoły Zawodowej.  Kupiłem po drodze butelkę dobrego wina „Komandos Zielony" za  4,80 zł w jednej z sieci sklepów "Żabka".   Na drugi dzień trochę żałowałem, bo Blacha mówił, że „Komandosy" można było kupić w „Biedronce" za 4,75 zł. Ale trudno. Odbiję sobie najwyżej na czymś innym. Aha, zaliczyłem jeszcze po drodze drogerię Rossmann. Nie żebym zrobił tam jakieś spektakularne zakupy. Ot, wpadłem do działu z męskimi wodami kolońskimi i wykorzystałem darmowe próbki do tego, aby trochę pokropić się zapachem. Bo nie wiem czemu ale garnitur zalatywał mi delikatnie naftaliną.

I tak wypachniony, z butelką doskonałego alkoholu pod pachą, dotarłem do mieszkania Baśki...

 

... jeżeli chcesz się dowiedzieć jak skończyła się ta historia to pisz na roman_kierowca_tira@gazeta.pl a drogą mailową odeślę Ci dalszą, nieopublikowaną część tego wpisu:) 

15:53, roman_kierowca_tira
Link
piątek, 28 listopada 2008
Jak przez głupi nawyk dziewczynę straciłem!

 

Poznałem ją w mojej ulubionej knajpce, do której przychodzę, aby napić się kawy espresso. Siedziała w kącie sali. Skupiona, zamyślona. Jej zmysłowe usta, co jakiś czas rytmicznie acz delikatnie rozwierały się wraz z każdym oddechem. Była czymś zafrasowana. Jej piękne, błękitne oczy przysłonięte były mgiełką smutku. Długie, naturalne rzęsy dodawały pięknej twarzy tajemnicy i uroku. Kiedy delikatnym ruchem odgarniała niesfornie spadające na lico włosy w kolorze dojrzałej pszenicy, stawała się królową majestatu i wdzięku. Patrzyłem na ten niebiański byt z zachwytem i podziwem. Aż w końcu dostrzegła moje zainteresowanie i odwzajemniła uśmiech.

Spotykaliśmy się przez kilka tygodni, aż w końcu dojrzeliśmy do decyzji, aby być ze sobą. Z każdym dniem była dla mnie coraz ważniejsza. Pamiętam dokładnie naszą pierwszą wspólną noc. Ognisty temperament, fascynacja ciał, gra zmysłów. Upojeni szałem bliskości zasnęliśmy utuleni błogością nocy. I ten telefon z rana, który nakazał stawić mi się w hurtowni po odbiór towaru. Jeszcze oszołomiony wydarzeniami nocy, nie do końca rozbudzony powiedziałem jej, że muszę iść. Uśmiechnęła się ze zrozumieniem, jej pełne, malinowo boskie usta zostawiły ślad pocałunku na mym policzku. Szybko nałożyłem spodnie, koszulkę i...

... no właśnie. Automatycznie i z pogardą jak zwykle to robiłem płacąc za przydrożny seks, sięgnąłem do tylnej kieszeni mych spodni, wyciągnąłem banknot stuzłotowy i rzuciłem na łóżko. Oprzytomniałem w jednej chwili, patrzyłem jak pieniądz opada na jej ciało, brukając to, co zaszło jeszcze parę chwil przed...

01:10, roman_kierowca_tira
Link
Bo nie miała orgazmu!

 

Przeglądając wszelkiego rodzaju fora, poradniki rodem z Kamasutry i insze tegoż typu kolorowe czasopisma dla kobiet, niejednokrotnie chwytam się za głowę z przerażenia. Otóż biedne bidulki opisują jak to im źle w życiu, bo nie mają orgazmów, bo one są takie boskie i ponętne a facet nie potrafi ich zaspokoić. To pewnie przez te ich małe przyrodzenia.

To wiesz, co ja Ci powiem głupia pipo? Nim zaczniesz za brak orgazmu obwiniać faceta, zastanów się trochę nad sobą. Jeżeli nie masz orgazmu to znaczy, że wina leży w Tobie. Być może jesteś zimną kłodą, która nie potrafi się rozluźnić w trakcie seksu, być może zaszkodziły Ci Twoje wcześniejsze kontakty seksualne i nie potrafisz teraz zmienić nawyków. Nie wiem, ale z pewnością  to nie jest wina faceta ale Twoja.

Facet gdy uprawia seks zawsze myśli o seksie właśnie. Odkrywcze? A wiesz, o czym myśli kobieta, gdy uprawia seks? O wszystkim tylko nie o seksie. Zastanawia się, między jednym pchnięciem a drugim, „czy przypadkiem facet nie pomyśli sobie o niej, że jest dziwką" (jest, wszystkie kobiety to dziwki), „czy przypadkiem seks na drugiej randce to nie za wcześnie" (za wcześnie, głupia pipo), „czy gdyby wpadła i zaszła w ciąże, to czy zdecydować się na aborcję czy może wychowywać dziecko samej" (i tak źle i tak nie dobrze, więc lepiej zainwestuj w dobrą antykoncepcję), „czy gdy powie mu, że chciałaby przejąć inicjatywę to czy On nie pomyśli sobie, że jest za bardzo wyuzdana" (pipo, skoro uprawiasz z nim seks to już sobie o Tobie myśli, że jesteś wyuzdana), „połknąć czy nie połknąć" (połknąć), „udawać orgazm już teraz czy jeszcze trochę poczekać" (a bardzo Ci się śpieszy?), „o Bosze nie pamiętam czy zamknęłam drzwi" itd.

A więc głupia pipo, zapamiętaj sobie jedno, jeżeli nie masz orgazmu to najpierw wyklucz problemy natury psycho-somatycznej (prawie 40% aktywnych seksualnie kobiet cierpi na anorgazmie). Zastanów się także, nad jakością emocjonalną Twojego związku i zacznij w trakcie seksu myśleć o seksie. I pamiętaj, że udany seks dla kobiety będzie tylko wówczas, jeżeli będzie w pełni ufać i akceptować swojego partnera. I jeszcze jedno, jeżeli następnym razem po stosunku, nie będziesz miała znowu orgazmu, to podejdź do swojego partnera i powiedz mu „ przepraszam to moja wina".

01:07, roman_kierowca_tira
Link
Kim są stare panny po 26 roku życia?

 

Samotne, sfrustrowane, zgryźliwe. Przekrwione oczy od kawy, papierosów i niewyspania. I tylko jedna myśl: „Bosze, mam już 26 lat, jestem stara, kto mnie zechce? Kto zechce spojrzeć na moje pomarszczone, pełne cellulitu, wiotczejące ciało?" Niczym sęp na bezdrożu, wypatrują kandydata na małżonka. Gotowe rzucić się na każdego, kto tylko wyrazi zainteresowanie. I nie ważne czy to będzie ktoś wolny czy zajęty. W tym wieku już nie liczy się honor a własna potrzeba. Zarzucają więc sieci i łowią. Bezkrytyczne dziwki i szmaty, które w obawie przed dalszym staropanieństwem, niczym pijawki przysysają się do facetów. Rozbijają rodziny, rodzą pozamałżeńskie dzieci. Stare panny.

Od zawsze pokutuje przekonanie, że w pewnym wieku lepiej dla kobiety jest być rozwódką niż starą panną. Oczywiście najlepiej rozwódką bez dzieci, bo wiadomo, że z mamuśkami nie ma co się wiązać. Rozwódka to osoba, z którą ktoś wiązał pewne plany, chciał się ustabilizować, wierzył biorąc ślub, że będzie to jego jedyna kobieta. Dostrzegł w niej to coś. A stara panna? Stara panna to dupa, której nikt nie zaproponował małżeństwa. To może świadczyć tylko o jednym. Jeżeli kobieta w wieku 26 lat nie nosi obrączki na palcu to znaczy, że jest z nią coś nie tak. Być może to zwykła kurwa, która ma na koncie więcej podbojów niż armia amerykańska w Iraku? Być może to osoba niezrównoważona emocjonalnie? Krzykliwa, zaborcza i nerwowa suka. Z pewnością natomiast to osoba, która ma feler. Najlepszy towar znika z półek zaraz po wystawieniu, natomiast wadliwe, obrzydliwe i fałszywe rzeczy, leżą na półkach wiekami. Obrastają kurzem.

Kim więc są samotne, sfrustrowane i zgryźliwe 26-letnie stare panny? Wesołymi singielkami? Kobietami robiącymi zawrotne kariery? Nie, są zwykłym wybrakowanym towarem, którego nikt nie chce. A dlaczego napisałem, że rozwódki z dziećmi to także towar wybrakowany? Bo pomyślcie, kto normalny zabierałby dziecku rozwój w pełnej rodzinie?

Oczywiście są wyjątki, zdarza się, że kobieta po przekroczeniu magicznego wieku 26 lat, będąca singlem jest fajną i wartościową osobą. I nie jest żadną kurwą, która zdążyła zaliczyć kilku facetów ani zaborczą dewotą.  Ale uwierz mi. Z pewnością Ty do tych wyjątków się nie zaliczasz.

01:06, roman_kierowca_tira
Link
Nowa Kobieta w Twoim życiu? Przygotuj się na jej przyjęcie!

 

Więc tak koleżko, nim zdecydujesz się przygarnąć do domu kobietę, musisz sobie najpierw odpowiedzieć na kilka istotnych pytań.

Po pierwsze należy sobie uświadomić, że kobieta to bardzo subtelne i wrażliwe stworzenie. Kobiecie nie można nic narzucać, nie nadaje się do tresury. Jeśli więc szukasz kogoś, kto całkowicie Ci się podporządkuje, to kobieta nie jest dobrą opcją.  

Po drugie, należy przyjąć do wiadomości, że mieszkanie z kobietą pod jednym dachem wiąże się z.. dużą ilością kobiecych włosów! Będą wszędzie: na ubraniach, dywanie, w zupie i różnych innych miejscach, o których nawet byś nie pomyślał. Kobieta depiluje sobie nogi, pachy czy rozczesuje (najczęściej długie) włosy bardzo często. Więc nie nadążysz sprzątać.

Po trzecie, czy będziesz mieć czas żeby dobrze się zatroszczyć o kobietę: odpowiednie karmienie, dostarczanie rozrywki, opieka medyczna (czy wiesz, że co miesiąc kobiety mają miesiączkę?! No chyba, że weźmiesz pod dach starszą panią po 36 roku życia, wówczas jest szansa, że będzie po menopauzie). Warto wziąć od razu dwie kobiety, jeśli tylko istnieje taka możliwość. Kobiety bardzo cenią sobie towarzystwo drugiego osobnika tej samej płci.

Zdecydowałeś się, że chcesz kobietę? Serdecznie gratuluję:) No to pozostaje tylko pytanie skąd ją wziąć.

Otóż w prasie jest mnóstwo ogłoszeń typu: oddam siebie w dobre ręce. Ja osobiście polecam odwiedzanie tylko renomowanych portali randkowych. Gorąco namawiam do przyjęcia do domu starsze kobiety (takie po 26 roku życia), które mają mniejsze szanse na znalezienie mężczyzny niż młode dziewczyny. Takie starsze, samotne panie bardzo tęsknią  za męskim ramieniem, po okazaniu odrobiny miłości na pewno się odwdzięczą (nawet codziennym lodzikiem). Są już najczęściej rozdziewiczone, więc nie musimy się sami o to troszczyć. Bardzo przestrzegam przed interesowaniem się kobietami, które miały więcej niż jednego właściciela. Takie kobiety były eksploatowane do granic możliwości. Nabyły, więc już mnóstwo negatywnych nawyków, które ciężko będzie zmienić. Aha, no i wiadomo, że nie powinno się do domu sprowadzać mamusiek. Wiadomo dlaczego.

01:05, roman_kierowca_tira
Link
Jak ustatkować się z Malwiną próbowałem

 

Był taki moment w moim życiu, że chciałem się ustatkować. Myślę sobie, znajdę jakąś porządną dziewoję, taką co potrafi wierność zachować, taką co nie robi z siebie zwykłej szmaty  tzn. nie puka się z przypadkowymi frajerami „bo jej się seksu chce", taką co potrafi przeszłość zamknąć i nie spotykać się z eksami bo „oni byli częścią mojego życia i nie chcę z tej przeszłości rezygnować", no i taką szczupłą z dużymi oczami i ładnymi piersiami i zero nałogów typu fajki czy alkohol. A no i żeby miła była, taka sympatyczna i w ogóle.

Znalazłem kogoś takiego. Malwina. Sprzedawała bułki w osiedlowym sklepiku. Nikt nie potrafił się tak uśmiechać jak Ona. A jej usta? Marzyłem, by zrobić patent nurka, aby móc się w nie wgłębić. Spojrzeniem potrafiła sprawić, że ciało moje drżało. Przez ponad dwa miesiące próbowałem ją zdobyć. Aż w końcu zgodziła się pójść ze mną do kina. Banalne? Najprostsze środki są najskuteczniejsze. Byliśmy parą przez rok czasu. Papużki nierozłączki. Poznałem jej rodzinę, kolegów, zwariowanego kota kastrata Antoniego. Ona zaprzyjaźniła się z moim chomikiem Albertem. Uczucie, które spowiło nasze serca rozkwitało. Gdy minął rok odkąd zaczęliśmy się spotykać, zdarzyło się właśnie to...

Przez pewien czas Malwina była dla mnie całym światem. Widziałem w niej osobę, z którą chciałbym spędzić resztę życia. Tak wiem, że to dziwne, że ktoś taki jak ja, czyli niestały w uczuciach i szukający wrażeń między nogami, co rusz to innej kobiety, myśli o stałym związku. A jednak. Kwintesencja kobiecości. Czystość. Wierność. Miłość. Cała Malwina. Wprawdzie zawsze zastanawiało mnie, czemu nie ma kolegów tylko same koleżanki no i nigdy nie miała faceta. Nie to, żeby mi przeszkadzało, wręcz przeciwnie, dziewictwo to wartość. Ale mimo wszystko było to zastanawiające. Jak życie pokazało, szybko dowiedziałem się w czym rzecz. Pewnego razu, udało mi się szybciej wrócić z trasy. Na dróżkach było czyściutko, zero korków to i do domu dojechałem parę godzin wcześniej niż planowałem. A pragnę nadmienić, że wynajmowaliśmy z Malwiną wspólnie mieszkanie. Odprowadziłem samochód do firmy, kupiłem kwiaty, wino oraz owoce i poleciałem jak na skrzydłach do domu. Już sobie wyobrażałem jej pieszczoty, jej miękkie ciało, jędrne piersi... Żeby zrobić jej niespodziankę nie zadzwoniłem do mieszkania ale dyskretnie otworzyłem drzwi kluczem. Wszedłem do środka. Postawiłem zakupy na półce i nagle usłyszałem dziwne odgłosy dobiegające zza drzwi pokoju. Delikatnie je uchyliłem i... no cóż. Zastałem moją tfu, jaką moją? Zastałem Malwinę w łóżku z ... kobietą! Okazało się, że przez parę miesięcy spotykałem się z dziewczyną, która nie potrafiła określić swojej orientacji seksualnej. Była biseksualna. Wprawdzie byłem jej pierwszym facetem ale nie pierwszym ... yyy no właściwie kim?

No cóż, nie należę do mężczyzn, których podnieca wizja wspólnego baraszkowania z osobami o nieokreślonej orientacji seksualnej. Zatrzasnąłem drzwi do pokoju, wziąłem swoje rzeczy i wyszedłem. Wiem, że Malwina próbowała kontaktować się ze mną, że obiecywała, że więcej tego nie zrobi. No cóż, dla mnie to było nie do przyjęcia. I tak o to, po raz kolejny okazało się, że nie ma porządnych kobiet, że w każdej jest jakiś feler. Zasiadłem więc za kółkiem swego TIRa i pojechałem dalej na poszukiwanie swojego szczęścia.

 

01:04, roman_kierowca_tira
Link
Romek i Hiszpanka

 

Życie nigdy mnie nie rozpieszczało. Zawsze do wszystkiego musiałem dochodzić ciężką robotą. Ale to cały ja. Nigdy nie idę na gotowe. Zawsze wybieram tę dłuższą i krętą drogę. Czemu? Bo potem satysfakcja jest większa. Zaraz po zawodówce poznałem taką jedną cipę. Hiszpanka, na nią mówili. Ech, te jej kruczoczarne, grube włosy, ten błysk w oku. Prawdziwa, zdrowa samica. Wiedziałem, że jako koleś, którego jedynym majątkiem są marzenia o oglądaniu świata zza szyby wielkiej ciężarówki, nie mam u niej żadnych szans. Ale ze mną tak jest, że im trudniej tym bardziej kusi.  Czatowałem pod jej domem, spławiałem każdego frajera, który pojawiał się koło jej boku, chodziłem na te imprezy, na które i Ona chodziła. Wyniosła i dumna. Cipa nawet na mnie nie spojrzała. Po pół roku odpuściłem sobie. Moja pierwsza porażka. Dziadek mi zawsze powtarzał: Romek, co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Miał kurwa rację. Nauczyłem się pokory a życie w ramach rekompensaty dało mi szansę na powtórne po latach spotkanie z Hiszpanką...

Byłem kiedyś w Warszawce u znajomka. Miałem parę dni wolnego, koleżka miał wolną chatę to wbiłem do niego na kwadrat. Warszawa to piękne miasto. Jest tyle do zwiedzania. Siedziałem właśnie na starówce w kafejce, kawa, jakieś ciasto. Kątem oka dostrzegłem, że siedząca nieopodal cipa, co jakiś czas na mnie zerka. Odwróciłem się i ... Hiszpanka. Zmieniła się bardzo. Wiadomo, laski starzeją się szybciej. Hiszpanka, która całe życie spędzała na solarium, wyglądała jak strudzona życiem babcia.

- Romek, pamiętasz mnie? - wstała i podeszła do mojego stolika.

- Dziwię się, że Ty mnie pamiętasz - na moich ustach pojawił się wymuszony uśmiech.

Usiadła koło mnie. Rozejrzałem się niespokojnie. Nie chciałem, aby ktoś ze znajomych przyuważył, że rozmawiam z tak staro wyglądającą kobietą.

- Romek, po tylu latach jeszcze się na mnie droczysz? - przysunęła się bliżej - wiesz, kiedyś miałam inne priorytety, co innego się dla mnie liczyło, ale dziś... zmieniłam się.

Spotykaliśmy się jeszcze przez kilka dni. Okazało się, że Hiszpanka pracowała, jako asystenta w jednej z korporacji. Była dwukrotnie po rozwodzie, miała dwójkę dzieci.  Dzień przed moim powrotem, zadzwoniła do mnie wieczorem i zaprosiła do siebie. Pojechałem. Mieszkała na Mokotowie w jednym z wieżowców. Kiedy przyjechałem, otworzyła mi drzwi będąc tylko w samym szlafroku. Gdy tylko wszedłem do środka, przysunęła się do mnie i zatopiła swoje usta w moich. I tak zamarliśmy w pocałunku a jej szlafrok bezwiednie opadł na podłogę. Rano wyszedłem, gdy jeszcze spała. Wiem, że potem przez kilka tygodni próbowała mnie znaleźć, wydzwaniała do moich kolegów. A ja? Zmieniłem numer telefonu i pojechałem w trasę. Osiągnąłem to, co kiedyś sobie zamierzyłem. Zdobyłem Hiszpankę. I tylko pozostał niesmak. Nie warto było kiedyś tak czatować pod jej domem. Pusta, puszczalska szmata.

01:04, roman_kierowca_tira
Link
Biba na parapetówie czyli kto jest ojcem dziecka Blachy?

 

Ale afera. Siara na całego. Chyba ograniczę się tylko do przydrożnego seksu. Żadnych numerów na imprezach czy parapetówach. Otóż mój koleżka Blacha kupił kwadrat na kredyt. Wiadomo, jest okazja trzeba oblać, co by dobrze się mieszkało. Zrzuciliśmy się na alkohol i jakąś przegryzę. Mamut skombinował krzesła i stół. Było spoko. Muza, klimat, alkohol no i piękne, głupie cipy w tym żona Blachy. Żona kumpla - podmiot święty. Problem tylko w tym, że po wódzie... no ale po kolei.

Do północy bawiliśmy się świetnie. Przyśpiewki, tańce, hulanki, swawole. Po północy przyjechała policja i spisała chłopaków za zakłócanie ciszy nocnej. Ja akurat rzygałem na balkonie to mi się upiekło. Potem ściszyliśmy muzę i zaczęliśmy ostro dawać w palnik. Wóda lała się strumieniami. Pierwszy odpadł Blacha, śpiącego koledzy wynieśli do drugiego pokoju. Za jakiś czas zaczęło się opowiadanie niewybrednych dowcipów, jakieś luźne uwagi no i... ktoś zaproponował grę w butelkę. Pierwszą rozebraliśmy Aśkę, potem żonę Blachy a potem... W każdym bądź razie niedawno Blacha został ojcem. Nie wiem, czemu kumple żartują sobie, że zostanę chrzestnym, bo podobno mała ma moje oczy i nie tylko.

 I jeszcze jedno. Mamut miał komę z kamerką video. Chyba wolę wierzyć, że był na tyle pijany, że nic nie nagrywał...

01:03, roman_kierowca_tira
Link

Jeżeli chcesz przesłać mi:

  • sugestie co do wpisów
  • swoje zdjęcie
  • ciepłe słowa
  • lub cokolwiek innego

    to pisz:
    kierowcatirablox@gmail.com






  • Jeśli podoba Ci się zawartość
    tej strony i szukasz sposobu
    na powiadamianie
    o nowych treściach,
    to wystarczy kliknąć ikonę
    znajdującą się poniżej
    tego tekstu.
    Otrzymasz prawo
    do subskrybowania
    przy użyciu swojego
    ulubionego czytnika kanałów: